romek
wtorek, 8 marca 2022, 12:00

Marcin Jędrasik, prezes FKS Stal Kraśnik: Zależy nam nie tylko na wynikach, ale i wychowaniu młodzieży

Zachęcamy do lektury wywiadu z prezesem FKS-u Marcinem Jędrasikiem, który ukazał się na łamach Głosu Kraśnickiego.

= Skąd pomysł, by zaangażować się w Stal Kraśnik?

= Propozycja wyszła w ubiegłym roku od zarządu Stali Kraśnik. Zaproszono mnie na spotkanie, zaproponowano wejście do zarządu. Ja przedstawiłem swoje warunki, nie doszliśmy wtedy do porozumienia i temat się urwał. Po raz kolejny pojawił się on po rezygnacji z funkcji prezesa Łukasza Świądra. Po turnieju w siatkonogę zadzwonił do mnie burmistrz Wojciech Wilk, zapytał czy nie chciałbym się zaangażować w Stal.

= Nie zdziwiło pana, że taka propozycja wyszła od burmistrza?

= Nie. Wiem, że burmistrz jest mocno zainteresowany tym, co dzieje się w klubie i nie ma czemu się dziwić. Miasto jest największym sponsorem Stali i burmistrzowi zależy na tym, żeby samorządowe pieniądze na ten cel były dobrze wydawane. Poza tym pan Wojciech jest też kibicem, w przeszłości sam był działaczem, prezesem klubu. Spotkaliśmy się, przedstawiłem mu swoją wizję przyszłości Stali. Powiedziałem, że mogę wejść do klubu, zaangażować się w pracę organizacyjną i jako sponsor, ale chciałbym to robić w otoczeniu ludzi, których sam sobie wybiorę. Burmistrz na to przystał i za zgodą członków stowarzyszenia podjąłem to wyzwanie. A Stal zawsze był w moim sercu, w Stali Kraśnik zaczynałem swoją przygodę z piłką nożną. Wypatrzył mnie w szkole w Wilkołazie i na treningi Stali skierował Wiesław Bebel. W kolejnym sezonie trenowałem w drużynie juniorów u trenera Angowskiego, a później, już w szkole średniej, grałem w drużynie seniorów w Wilkołazie u trenerów Golde i Drozda. Niestety, kontuzje nie pozwoliły mi na to, żeby rozwijać się jako zawodnik, ale cały czas interesowałem się lokalną piłką nożną, tym co dzieje się w kraśnickim klubie.

= Przychodząc do Kraśnika musiał pan w dużej mierze wycofać się z Ruchu Popkowice, gdzie był pan wiceprezesem, zbudował zespół seniorów walczący o awans do klasy okręgowej. Nie szkoda tego projektu?

= Oczywiście, że szkoda. Nie zapomniałem i nigdy nie zapomnę o Ruchu Popkowice. Nadal prowadzę w tym klubie jako trener drużynę juniorów, która spisuje się bardzo dobrze. Myślę, że już niedługo, w większej skali, będą oni nas cieszyć swoją grą w seniorskiej piłce. W Popkowicach się urodziłem, tam wychowywałem się do 10 roku życia. Udało się tam stworzyć fajną drużynę. Wiosną Ruch zgodnie z planem będzie walczył o awans do okręgówki, a ja na pewno, ile będę mógł, to będę mu pomagał. Niestety, pojawiły się przeszkody pozasportowe, które trudno jest pokonać. Baza sportowa w Popkowicach, jeśli tak można ją nazwać, jest bardzo uboga. Boisko jest ciężkie do trenowania, często jest zalewane. Brakuje szatni z prawdziwego zdarzenia i zaplecza sanitarnego. Niestety, współpraca z samorządem lokalnym nie ułożyła się tak, jak tego oczekiwaliśmy. Nie tylko nie otrzymaliśmy wsparcia na modernizację obiektu, ale i dotacji w takiej wysokości jak została obiecana. Angażowałem w klub swoje siły i środki, ale pewnych przeszkód nie udało się pokonać. W Kraśniku, przy wsparciu miasta, możliwości są dużo większe.

= Jaki ma pan pomysł na Stal Kraśnik?

= Myślę, że zgromadziłem wokół siebie ludzi, którym zależy na przyszłości tego klubu i wspólnie, przy wsparciu samorządu lokalnego i innych sponsorów, o których będziemy zabiegać, zadbamy o to, by Stal była wizytówką miasta, by zawodnicy z Kraśnika i okolic mieli gdzie szlifować swoje talenty, a nasze drużyny przynosiły radość kibicom. Oczywiście z dnia na dzień nie da się tego zrobić. To projekt nie na pół roku, nie na rok, a na dłużej. Na ten moment nadrzędnym celem jest ustabilizowanie klubu pod względem organizacyjnym i finansowym. Poprzedni zarząd podjął starania, by to naprawić, ale nadal klub jest zadłużony, brakuje sprzętu. Część z tych rzeczy już w pierwszych tygodniach udało się poprawić, uregulowaliśmy zaległości wobec piłkarzy, ale do zrobienia jest jeszcze sporo.

= A jeśli chodzi o kwestie sportowe?

= Jak już wspomniałem, zależy nam na tym, żeby w naszych drużynach grało dużo młodzieży z naszego regionu. Nie oszukujmy się, wyników nie da się zrobić z pomocą samych młodzieżowców. Potrzeba też bardziej doświadczonych zawodników od których młodzi będą się uczyć, ale chodzi o to, by dostawali swoją szansę, mogli się pokazać. Wrócił Damian Pietroń, wrócił Filip Drozd. Myślę, że to ikony Stali. Doświadczeni zawodnicy, którzy będą wartością zarówno pod względem sportowym, jak i wychowawczym dla młodych. Jest szansa, że latem wrócą kolejni. Te najbliższe pół roku temu chcemy poświęcić. To nie kłóci się z tym, że wiosną chcemy grać w każdym meczu o 3 punkty. Tego na pewno od swoich podopiecznych będzie wymagał trener Dariusz Matysiak. Celem jest na pewno powrót do III ligi, ale czy to nastąpi już teraz? Czas pokaże. Musi się to stać na zdrowych zasadach finansowych i w dużej mierze oparciu o zawodników z naszego regionu. Jeśli ma przyjść ktoś z zewnątrz, to musi dawać drużynie jakość, musi być dużo lepszy od miejscowych.

= Powiedział pan o pierwszej drużynie, a co z rezerwami?

= Chcielibyśmy, żeby drugi zespół Stali był prawdziwym zapleczem pierwszej drużyny. Żeby w przyszłości składał się z młodzieży, a zawodnicy trenujący w tym zespole mieli perspektywę i, jeśli się wyróżniają, dostawali szansę gry w pierwszym zespole. Ruch powinien się odbywać także w drugą stronę, czyli zawodnicy, którzy mają mniej szans do gry w „jedynce”, muszą odbudować formę, nie tracili rytmu meczowego i, jeśli terminarz będzie na to pozwalał, grali w „dwójce”. Myślę, że trenerzy Dariusz Matysiak i Kamil Dydo tak będą sobie układać współpracę. Zależy nam też na tym, żeby do struktur Stali wróciły drużyny młodzieżowe, na pewno zespoły juniorów, może też trampkarzy.

= Jak ma w tej sytuacji wyglądać współpraca z MUKS-em Kraśnik?

= Na pewno będziemy w tej sprawie w najbliższym czasie rozmawiać z władzami MUKS-u. MUKS robi dużo, by zaszczepiać dzieciom pasję do gry w piłkę nożną. Myślę, że obu klubom zależy na tym, by kraśnicki futbol się rozwijał, by dzieci i młodzież z Kraśnika i okolic tu mogli realizować swoje sportowe pasje. Będziemy chcieli tę współpracę ułożyć na partnerskich, przejrzystych zasadach. Tym bardziej, że przecież w zarządzie Stali jest jeden z założycieli MUKS-u – Waldemar Drozd. Drugi z założycieli i obecny członek władz MUKS-u Dariusz Matysiak jest trenerem pierwszej drużyny Stali.

= Wróćmy na chwilę do spraw finansowych. W klubie pojawił się nowy prezes, a zarazem sponsor z workiem pieniędzy i problemy finansowe Stali się skończyły?

= Na pewno tak nie jest. Tak jak mówiłem, angażuję się w Stal i organizacyjnie i finansowo, ale szczególnie pod względem finansowym chcę, by to wyglądało transparentnie i na zdrowych zasadach. Nie stać nas jako klubu na szastanie pieniędzmi. W porównaniu do innych nie płacimy zawodnikom dużych pieniędzy, ale chcemy, żeby mieli pewność, że dostaną je na czas.

Największym sponsorem klubu jest Miasto Kraśnik. Nie jest tajemnicą, że przyznana została nam dotacja na ten rok w wysokości 250 tys. zł. Bardzo dziękujemy za to wsparcie, ale nie da się ukryć, że koszty funkcjonowania klubu, który ma drużynę w IV lidze, chce mieć zespoły młodzieżowe, są dużo większe.

Poza tym przejęliśmy klub z zadłużeniem, które trzeba spłacić. Stopniowo będziemy do tego dążyć. Już na starcie wyłożyłem swoje prywatne środki, by część zaległości uregulować. Będę wspierał klub nadal i wspólnie z zarządem szukał sponsorów, którzy chcieliby dołączyć do naszego projektu. Szansą w tym względzie jest możliwość skorzystania przez sponsorów z ulg podatkowych i do tego będziemy namawiać potencjalnych partnerów. Mam nadzieję, że sytuacja gospodarcza będzie sprzyjać temu, że firmy będą otwarte na taką współpracę. Wszystko ma być czytelne, przez konto klubowe. Nie chcemy tylko brać pieniądze, ale też oferować coś w zamian. To tyczy się także naszej obecności w mieście. Myślimy o różnego rodzaju projektach skierowanych do mieszkańców, popularyzujących sport i zdrowy styl życia.

krasnik24.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.