romek
wtorek, 11 stycznia 2022, 11:30

Podopieczni Radosława Muszyńskiego zakończyli pierwszą część sezonu na piątym miejscu. 31-latek zmontował solidną ekipę i POWIŚLAK udowadnia, że jest groźny dla każdego.

***

 To idealne miejsce dla jeszcze młodego trenera

***

Jaką ocenę w skali szkolnej wystawiłbyś swojemu zespołowi za pierwszą część sezonu?

– Byłaby to czwórka.

 Dlaczego? Jesteś zadowolony z postawy ekipy?

– Pośrednio. Z postępów jako zespołu tak, bo muszę brać pod uwagę spore zmiany przed sezonem. Z wyników średnio, bo zbyt dużo punktów oddaliśmy rywalom, którzy byli od nas ewidentnie słabsi. Z podejścia do pracy, z zaangażowania jestem zadowolony, ale wiem, że zawsze może być lepiej.

 Zapewne były chwile zawahania, przecież zespół został mocno przebudowany…

– Zawahania mojego? Nie nazwałbym tak tego. Był moment na głębszą analizę, na korektę planu i dalsze działanie. Ale nie zwątpiłem w swój zamysł. Przemyciłem pewne kwestie taktyczne inaczej, żeby zespół nie odczuwał natłoku danych. A czy zawahanie ze strony drużyny było? Możliwe, że w tym samym momencie czuli mniejszą pewność ale pokazali, że szybko się potrafią podnieść.

 Mimo wszystko trzeba się cieszyć, bo Powiślak był groźny dla każdego?

– Dokładnie. Uważam, że każdy musi się nas bać. Na każdego rywala staramy się być gotowi pod kątem wiedzy na ich temat. Pracujemy na swoim sposobem gry, ale też wplatamy w zajęcia elementy związane z konkretnymi rywalami.

 Po którym meczu byłeś najbardziej zadowolony?

– Ciężko powiedzieć, bo wynik najlepszy osiągnęliśmy z POM-em w pierwszym naszym spotkaniu. Z kolei graliśmy najlepiej – jeśli chodzi o poszczególne zadania drużynowe i indywidualne z Opolaninem Opole Lubelskie. Zabrakło nam skuteczności. Zremisowaliśmy 1:1, a gola straciliśmy w doliczonym czasie gry. Podobnie jak z Opolem wyglądało kilka innych spotkań. Jeśli chodzi o same kwestie emocji, to mecz z Orlętami Łuków dostarczył najwięcej, bo to jedyne spotkanie, które to my w ostatniej chwili przechyliliśmy na swoją korzyść, mimo że z przebiegu gry powinien być remis.

 Po którym meczu pojawiło się kilka siwych włosów więcej?

– Żebym jeszcze je miał na głowie (śmiech – przyp. red.). To mi już nie grozi. Drugi mecz z Górnikiem Łęczna (2:1 – przyp. red.) na pewno był tym spotkaniem. Zagraliśmy to spotkanie świetnie taktycznie i mając rzut karny nie zamknęliśmy losów starcia. Potem straciliśmy dwie bramki w dwie minuty. To był drugi i trzeci celny strzał łęcznian w tym meczu. Podobne emocje towarzyszyły po wspomnianym spotkaniu z Opolaninem.

 Dla Ciebie to pierwsza praca na poziomie czwartej ligi. Z opinii wiem, że sprawdzasz się i masz pomysł na zespół. To prawda?

– Pierwsza i mam nadzieję, że ostatnia na tym poziomie. Naturalnie człowiek chce piąć się, ale trzeba najpierw pokazać, że jest z czym iść. Co do opinii, nie znam ich. Jeśli takie głosy się pojawiają to się cieszę, że widać to z boku. Uważam, że trener bez pasji do tworzenia jest tylko pracownikiem klubu.

– Nie lubię frazesów, że wszyscy po trochu zasługują na wyróżnienie. Wskazałbym na Kubę Prylińskiego za skuteczność. Tworzy jako zespół sporo sytuacji, a on najczęściej zachowuje zimną krew. Nie jest dziełem przypadkiem jego 18 goli. Reszta zespołu wie, za co każdego z nich cenię. Wiedzą czego wymagam i co jeszcze chcę, żeby poprawili. To jest świetna grupa ludzi, z którą uwielbiam pracować.

 Jakub Pryliński. Mocno rozchwytywany towar?

– Pytają, chcą testować. Dajemy zgodę, oddamy go z przyjemnością, ale po sezonie.

 Jak odejdzie, będzie to duża strata?

– Jasne. Ale taka kolej rzeczy. Mam nadzieję, że pod drugiej rundzie inni też będą rozchwytywani i że stanie się tak w minimalnym stopniu dzięki mojej pracy.

 Macie piąte miejsce, dające grupę mistrzowską, ale trzeba być czujnym?

– Musimy. Jeszcze plan minimum nie został wykonany. Z jednej strony niedobrze, ale z drugiej do końca gramy o pierwszy nasz cel, więc są emocje i mam nadzieję, że da to chłopakom powera do pracy w zimie.

 Jaki jest plan na drugą część sezonu?

– Chcemy awansu do grupy mistrzowskiej. Jako trener chcę rozwijać zespół, by umiał płynnie grać w dwóch czy trzech systemach.

Jakie zmiany zajdą w składzie?

– Mam nadzieję, że jak najmniejsze. Jak ktoś odejdzie to będziemy szukać zastępstw.

 Jak będzie wyglądał okres przygotowawczy?

– Mam nadzieję, że zgodnie z moim planem. Liczę, że ominął nas kontuzje i że maksymalnie wykorzystamy potencjał obiektów, jakie będziemy mieli do dyspozycji. Planujemy zacząć treningi 17 stycznia i od lutego trenować cztery razy w tygodniu plus gra kontrolna.

 Czy jest szansa na wywalczenie miejsca na podium, ewentualnie tuż za nim?

– Szansa jest zawsze. Zbyt wiele czynników ma na to wpływ, żeby teraz móc to realnie ocenić. Nie wiemy jakie będą zmiany kadrowe u nas i w innych zespołach. Nie wiemy o co będą grały drużyny rezerw Górnika i Motoru. Dużo by dywagować.

 Jak się czujesz w Końskowoli?

– W klubie czuję się bardzo dobrze. Wszyscy to bardzo życzliwi i pomocni ludzie z prezesem Arturem Suszkiem na czele. Zespół jest młody. To idealne miejsce dla jeszcze młodego trenera.

 Jak wygląda Twoja podróż z domu na obiekt?

– W auto wsiadam w Lublinie. Mieszkam w okolicach Zalewu Zemborzyckiego. Zabieram za chwilę kilku zawodników po drodze i ruszam S-ką w stronę Puław. Jadę nieco ponad pół godziny, zjeżdżam „ślimakiem” za znakiem na Końskowolę i za kilka kilometrów jestem na miejscu.

+++

Trochę statystyk

Zawodnicy Powiślaka w 18 spotkaniach zdobyli 35 bramek (średnio 1,9 bramek strzelonych na mecz), a stracili 31 (średnio 1,7 bramek straconych na mecz). Dla porównania najwięcej goli w lidze strzelił Motor II Lublin – 52. Z kolei najlepszą defensywą może pochwalić się Lublinianka Lublin, gdyż straciła zaledwie 15 bramek.

W drużynie trenera Radosława Muszyńskiego najwięcej minut na boisku spędził Jakub Pryliński – 1577. Na drugim miejscu pod względem czasu gry znalazł się Sebastian Wrzesiński (1485). Niewiele mniej zagrał również Maciej Zagórski (1440). Pełny wymiar czasowy wynosi 1620 minut.

Najwięcej bramek strzelił Jakub Pryliński, który 18-krotnie trafił do siatki rywali. Największą ilością asyst mogą pochwalić się jednak Marcin Gil i Jakub Olszewski – po 4.

W 18 meczach sędziowie podyktowali na naszą korzyść 8 rzutów karnych, z których siedem zostało wykorzystanych. Z kolei przeciwko nam zostały odgwizdane „dwie” jedenastki, z których jedna została wykorzystana, a jedną obronił Maciej Zagórski.

+++

STRZELCY GOLI

18 goli – Jakub Pryliński

3 gole – Damian Bernat, Marcin Gol, Jakub Kawalec

2 gole – Stefan Gołąb

1 gol – Cezary Zdunek, Jakub Olszewski, Sebastian Olszewski, Dariusz Drzazga, Krystian Gontarz

MINUTY ZAWODNIKÓW POWIŚLAKA

Michał Bicki – 180, Maciej Zagórski – 1440, Rafał Banaszek – 792, Krystian Gontarz – 1104, Patryk Kędra – 237, Jakub Kozak – 214, Wiktor Łuczkowski – 1174, Kamil Przychodzień – 1169m Dariusz Drzazga – 280, Paweł Kośka – 372, Kamil Lisiewicz – 71, Maciej Misiurek – 1295, Jakub Nowak – 701, Jakub Olszewski – 1043, Sebastian Wrzesiński – 1485, Cezary Zdunek – 1282, Damian Bernat – 903, Marcin Gil – 1280, Stefan Gołąb – 290, Jakub Kawalec – 931, Jakub Pryliński – 1577.

Wspólnota Puławska / Mateusz Pałynka

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.