romek
niedziela, 9 stycznia 2022, 17:16

LEKSYKON lubelskiej piłki @ Łukasz GIZA: – „Lubiłem grać przed zamojska publicznością” ***

Z najlepszym napastnikiem regionu ostatnich lat rozmawia Kamil Kusier PLUS dwa pytania Henryk Sieńko

+++
Kamil Kusier: – Co Łukasz Giza ma do powiedzenia o początkach kariery. Jak to się stało, że Łukasz Giza postanowił zostać piłkarzem?

= Od najmłodszych lat zawsze ciągnęło mnie do gry w piłkę. W wieku 10 lat poszedłem na pierwszy trening do Wisły i tak zaczęła się moja przygoda z piłką.

– Nie minęło osiemnaście lat od twoich urodzin, gdy trafiłeś do drugoligowego wtedy Hetmana Zamość. Jakie były twoje pierwsze wrażenia, po przyjeździe do Zamościa?

= To był całkiem inny świat: zawodnicy, klub, kibice. Cała otoczka wokół piłki była diametralnie inna niż w Puławach. Widać było, że Hetman jest na zapleczu ekstraklasy.

= W Zamościu miałeś okazje pracować z wieloma trenerami. Którego z nich wspominasz najlepiej i któremu z nich najwięcej zawdzięczasz?

= Faktycznie miałem okazję współpracować w Hetmanie z wieloma trenerami. Najmilej wspominam trenera Jerzego Krawczyka i Włodzimierza Gąsiora. Obaj są wysokiej klasy fachowcami. Któremu najwięcej zawdzięczam? Jerzemu

– Krawczykowi, to on ściągnął mnie do Zamościa, dzięki niemu mogłem spróbować swoich sił w drugiej lidze.

= Piłka to jednak nie tylko gra na boisku, ale i trybuny. Jak wspominasz zamojską publiczność? Zarówno tą za czasów drugoligowych, jak także w momencie, gdzie pod wodzą trenera Palika broniliście trzeciej ligi?

– Ja bardzo lubiłem grać przed zamojską publicznością, która zawsze licznie stawiała się na meczach i dopingowała nas niezależnie od klasy rozgrywkowej, w której występował Hetman.

= Wielu fachowców, uznanych dziennikarzy nazywa Łukasza Gizę „zmarnowanym talentem polskiej piłki, który mógłby z powodzeniem grać w ekstraklasie, a nawet i w reprezentacji”. Jak do tego podchodzisz?

– Nie raz zastanawiałem się jakby to było gdyby nie kontuzje… gdybym wybrał Górnika Łęczna zamiast Hetmana Zamość i zawsze dochodziłem do wniosku, że nie ma sensu rozmyślać. Mam wspaniałą żonę, którą poznałem w Zamościu, urodziła nam się cudowna córeczka. Poznałem wielu ciekawych ludzi. Niczego nie żałuję.

= Podczas mojej rozmowy z Sewerynem Gancarczykiem przyznał, że czuje się po części winny za to, jak potoczyła się twoja piłkarska przyszłość. Czy miałeś kiedykolwiek za złe Sewerynowi za ten rzut karny i niefortunne kopnięcie?

– Nigdy w życiu!!! Z Sewerynem kolegujemy się do dziś, a że akurat tak się stało… widocznie tak miało być.

=Jest rok 2007 Łukasz Giza powraca do Hetmana. Co takiego skłoniło cie do powrotu do Zamościa?

– Jak wspomniałem wcześniej atmosfera jaka panuje na meczach oraz osoba prezesa Krasuckiego, a przede wszystkim moja żona. Planowaliśmy na stałe osiedlić się w Zamościu, ale… nie wyszło.

= Ta przygoda nie trwała jednak zbyt długo. Co tak naprawdę się stało, że w Zamościu spędziłeś tylko pół roku?

– No właśnie…, dlaczego nie wyszło? Nie potrafiłem się porozumieć z prezesem Jerzym Ślusarczykiem a raczej z panem Kardaszem, który w moim mniemaniu miał bardzo duży wpływ na to, co się działo w klubie. To on kazał mi złożyć podanie o rozwiązanie kontraktu.

= Następnie była Stal Poniatowa, gdzie pod skrzydłami Marka Maciejewskiego jak równy z równym walczyłeś o koronę króla strzelców z Kamilem Droździelem. Czy taka odskocznia do Poniatowej twoim zdaniem była dobrym krokiem?

– W Poniatowej była ciekawa perspektywa, Stal grała nawet w II lidze.. Nie żałuję, że przez pół roku występowałem w Poniatowej, było to kolejne ciekawe doświadczenie. Tam jednak również spędziłeś tylko pół roku i postanowiłeś przenieść się do swojego macierzystego klubu Wisły Puławy. Czy czołowy strzelec czwartej ligi nie miał innych ofert?

= Miałem inne propozycje, ale miałem też dość „tułaczki” i zastanawiania się nad tym, czy w danym miesiącu dostanę pensję czy nie, tym bardziej, że mam rodzinę; dlatego postanowiłem się ustabilizować, znaleźć pracę i nie martwić się o jutro; najlepszym miejscem do tego były moje rodzinne Puławy.

+++

–  Pytanie (Sieńko) – mistrzostwo, puchary, mnóstwo goli…

= To był świetny okres w historii Wisły. Mistrzostwo ligi, puchary, mnóstwo strzelonych goli przez ciebie, wreszcie awans do II ligi przy twoim wydatnym udzial. Oglądając grę Gizy w tym okresie ręce same składały się do oklasków. Byłeś lokalnym Messim, choć zwanym „gizmenem”. Awans Wisły Puławy do III ligi to także pasmo spektakularnych osiągnięć Łukasza Gizy.

– Rzadko się zdarza, że jeden zawodnik zdobywa tego samego roku tyle wyróżnień.

= Rzadko, ale się zdarzylo. Może dlatego pewni ludzie zapisują „złote kartki” w historii (?).

Łukasz GIZA. Kluby: Wisła Puławy, Hetman Zamość, Powiślak Końskowola.

***

Złoty sezon Lukasza Gizy

= Awans do III ligi.
= Król strzelców IV ligi z przeciętną 1,2 gola na mecz – 37 bramek.
= Król strzelców wszystkich lig lubelskich. – 37 bramek.
= Zdobywca Pucharu Polski na szczeblu OZPN Lublin.
= Najlepszy strzelec meczu finałowego (Wisła – Motor 3:0 = 3 gole) .
= Zdobywca Pucharu Polski na szczeblu LZPN Lublin.
= Najlepszy strzelec meczu finałowego (Wisłą – Start Krasnystaw 3:0 – 2 gole)
= Król strzelców edycji Pucharu Polski 2008/2009 – 7 bramek.
= Król strzelców połączonych rozgrywek ligowych i pucharowych 2008/2009 – 44 bramek.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.