romek
sobota, 1 stycznia 2022, 10:58

Pilka Nożna (archiwa) @ 11 sierpnia 1992/90minut z …Kazimierzem WĘGRZYNEM * Osiem miliardów za dużo.

= Jak udał się urlop w tym roku?

= Wakacje zrobiłem sobie dopiero po powrocie z reprezentacyjnego wojażu po Ameryce.

= Jakie wrażenie pan stamtąd przywiózł?

Wyjazd był bardzo ciekawy, do atrakcyjnych krajów, męczący. W sumie aż 16 przelotów z międzylądowaniami. Byłem tak zmęczony, że po powrocie odpocząłem jeden dzień w Warszawie u ciotecznej siostry.

= A nie spieszył się pan, żeby wyjechać z drużyną Hutnika do Czecho-Słowacji?

= Wróciłem do Krakowa w sobotę wieczorem, dwunastego lipca. W niedzielę dowiedziałem sie drużyna wyjechała na obóz. Według wcześniejszych informacji, jakie posiadałem, miało to nastąpić dopiero- szesnastego lipca. Poszedłem do klubu w poniedziałek, ale od dyrektora nie otrzymałem żadnej konkretnej informacji – czy mam jechać do Czecho-Słowacji, czy nie. Trener Strejlau zasugerował że mam czekać w klubie, czy nie mógłbym otrzymać kilka dni urlopu. Zrobiłem więc sobie krótką przerwę.

= Można to jeszcze interpretować, że Węgrzynowi nie bardzo zależało, by podjąć treningi w krakowskim klubie…

= Muszę  trenować, chce jak najlepiej pokazać się w rundzie jesiennej. Dlatego po krótkim urlopie zacząłem indywidualnie ćwiczyć, aplikując sobie dość mocne treningi. Doszedłem do wniosku, że nie ma sensu jechać na trzy dni na obóz.

Powiedzmy, ze takie sytuacje była jeszcze jednym nieporozumieniem na lini zawodnik – klub. Pierwszy poważniejszy zgrzyt nastąpił przed inauguracyjnym meczem rundy wiosennej z Legią. Odmówił pan wyjścia na boisko, chcąc w ten sposób wymóc na działaczach zrealizowania jednego z punktów umowy dotyczący załatwienia dla pana mieszkania odpowiedniej wielkości. Jak ocenia pan swoje postepowanie z perspektywy kilku miesięcy?

= Żałuje, że po tym incydencie odwrócili się ode mnie ludzie, którzy byli dla mnie przyjaźni. Odwrócił się, co najważniejsze trener. Prasa zaczęła źle pisać Przeczytałem, że postawiono już na mnie krzyżyk. Sytuacja zrobiła się nieprzyjemna.

= Konsekwencją tego były stwierdzenia że nie bardzo zależy panu na grze w tym klubie. Nie zawsze podobni przykładał pan nogę gdzie trzeba, czasami odsuwał głowe…

Na pewno tak nie było i nie bedzie. W jakimkolwiek klubie bym grał, zawsze zawsze podchodze do meczu ze stuprocentowym zaangażowaniem.

= A w jakim klubie pan teraz wystepuje?

= Jestem nadal piłkarzem Hutnika Krakow.

= Chociaż skończył się panu kontrakt…?

= Na razie nikt mnie informował o żadnych rozmowach na temat jego przedłużenia. Trenuję z drużyną Hutnika bo chcę mieć jak najlepszą forme.

= Po zakończeniu poprzedniego sezonu wydawał się pan być jednym z pewniaków do zmiany klubu. Nie było żadnych propozycji?

= Podobno ktoś dzwonił do klubu, ale wiadomo że takich spraw nie załatwia sie przez telefon. Dowiedziałem sie, ze Hutnik żąda za mnie jakiejś astronomicznej sumy.

= To znaczy?

= Osiem miliardów złotych. Wymyślenie czegoś takiego jest zupełną abstrakcja.

= A jak kwota nie byłaby abstrakcyjna?

= Na pewno dużo, że mniejsza. Ja mówiłem, że nie chcę grać w tym klubie. Drużyną mamy dobra. To sympatyczni ludzie, tworzą prawdziwy kolektyw. Ale za takie pieniądze jakie proponuje klub, trudno będzie grać w tym samym składzie. Dlatego dałem działaczom do zrozumienia, że za milion trzysta tysięcy stypendium ciężko jest w tej chwili w Polsce się utrzymać. Ja pracując fizycznie na boisku potrzebuję jakiegoś minimum, żeby zapewnić sobie byt.

= A grając w Hutniku nie można było go sobie zapewnić?

W klubie dziej sięcoś niedobrego. Kiedy pięć lat temu przychodziłem do Hutnika, była drużyna drugoligowa, ale miała warunki pierwszoligowe. Teraz jest odwrotnie. Skąd brały się ostatnio wszelkie nieporozumienia. Zawodnicy byli zdenerwowani ponieważ ani stypendia, ani premie za mecze nie zostały wypłacone w terminie. Na pewno sytuacja nie jest ciekawa. A ile pieniędzy leży w klubowej kasie? Musiałby pan zapytać o to księgowej.

= Pierwszy sezon w ekstraklasie Hutnik miał doskonały,  nawet z szansami na mistrzostwo Polski. Drugi więcej niż przeciętny. Jaki będzie trzeci?

= Sezon prawdy. Drużyna prezentuje dobry poziom. Dużo zależy od drugiej strony czyli działaczy – czy zdołają pozyskać sponsorów i środki na piłke nożną. Bo jeśli będzie się tak ciągnęło jak na wiosnę, to trudno o optymizm.

= Nasza rozmowa obraca sie wciąż wokółpieniędzy. Czy w dobie powszechnej komercjalizacji jest jeszcze miejsce nagr,ę w reprezentacji? Bo przecież w większym stipniu jest to sprawa satysfakcji niż gratyfikacji finansowej…

= Do gry w reprezentacji potrafi się człowiek dodatkowo zmusić do większego, sprawi pana adaniem, dużo problemów obrońcom? Zmusić do maksymalnego wysiłku.  Musi być nieprawdopodobnie skoncentrowany. To co może się zdarzyć w lidze, nie ma prawa zdarzyć sie w reprezentacji. Po jednym słabszym meczu można już nie powrócić. Wydaje mi sie niemożliwe, żeby ktoś, bez względu czy gra w polskiej, czy zachodniej lidze, nie odczuwał satysfakcji, z występów w zespole narodowym.

= To bardzo budujące co pan mówi.  A jakie miejsce w tej drużynie widziałby dla siebie? Większość zespołów występuje już z trzema zawodnikami w lini obrony. Czy panu takie ustawienie odpowiada?

Ja mogę tylko marzyć o stałym miejscu w drużynie narodowej. Na pewno by mi odpowiadała pozycja kryjącego zawodnika, czyli jednego z dwóch wysuniętych przed libero.  mam jeszcze spore braki w rozgrywaniu piłki.  Lubię krótko pokryć napastnika, nie dać mu pograć. W tej roli czuję się najlepiej.

= A czy można na zmianie przepisów ograniczających podanie do bramkarza sprawi, pana zdaniem, duże problemy obrońcom?

= Częściowo wyeliminuje grę na czas. Na początku może być dla obrońców troche kłopotliwe. Powinna wpłynąć na szybsze wprowadzanie piłki do gry.  Ale dokładnej oceny będzie można dokonać dopiero po kilku kolejkach, rozegranych według nowych przepisów.

= Zaczynał pan karierą w Ładzie Biłgoraj. Czy w  rodzinnym mieście bywa pan rozpoznawalny na ulicy i klepany po plecach, jako ten któremu się udało w życiu?

= Aż tak dobrze nie jest. Tym bardziej,  coraz rzadziej udaje mi się pojechać do Biłgoraja. Przez te pięć lat na pewno też się trochę zmieniło. Chociaż miło ze znajomymi usiąść, powspominać stare czasy.

= I co im pan wtedy mówi. Czy warto było wybrać zawód futbolisty?

oś robić od początku, jeszcze raz wybrałbym piłke. To dla mnie wciąć wielka frajda, życiowa przygoda. Daje możliwość wyładowania sie na boisku. Zawód piłkarza bardzo mi odpowiada. i poleciłbym go każdemu kto ma charakter do gry.

Rozmawiał Dariusz Kurowski.

ANDRZEJ SEREMAK (partner w drużynie): – Kazik to bardzo dobry kolega. Jako zawodnik może jeszcze bardzo dużo osiągnąć, tylko trzeba go krótko trzymać. Jeśli Hutnik nie jest w stanie zapewnić mu odpowiednich warunków, powinien pozwolić mu odejść, żeby mógł się rozwijać.

+++

 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.