romek
piątek, 31 grudnia 2021, 10:39

Piłka Nożna (archiwum) @ 1995/90minut z … Konradem PACIORKOWSKIM * LEGENDA o grzeszniku

= Czy prezes GKS Zdzisław Drobniewski jest samobójcą?

= Nie rozumiem pytania. O prezesie Drobniewskim nikomu nic złego nie dam powiedzieć. Gdyby nie jego dobra wola, pewnie dzisiaj zapomniałbym już, ze byłem pierwszoligowym piłkarzem.

= Nie rozumiem odpowiedzi. Przecież przed ponad rokiem stwierdził pan, że gra w piłke to bardzo męczące zajecie, że lepiej poświęcić czas miłości…

= Słyszałem, ze takie rewelacje rozpowszechniał były trener Siarki, pan Janusz Gałek. Jemu. Jemu już od wielu lat wydaje się, że zna mnie lepiej niż ja sam siebie. Prawda natomiast jest taka, że w kwietniu zeszłego roku pan Gałek postanowił mnie zniszczyć.

= W rozmowie towarzyskiej po zakończeniu sezonu 1993-1994dwaj piłkarze jednej z drużyn ekstraklasy żałowali, ze … szef tarnobrzeskiej spółdzielni Sprzedaż Hurtowa nie będzie już bronił bramki Siarki… Kogo mieli na myśli?

= U nas bardzo łatwo powstają piłkarskie legendy. Najsmutniejsze, że często tworzą je ludzie, którzy sami nie mają czystych rak. Awantura pomiędzy mną i Gałkiem wybuchał po meczu z Legią. Trener zarzucił mi sprzedaż punktów. Ale pan Janusz już taki jest. . Gdy czuje swąd wokół swojego tyłk, winni sa wszyscy w zasięgu jego ramion. Zostałem więc wyrwany  od najgorszych. Także przez inny kryształowy charakter, czyli byłego kolegę z Siarki – Józef Stefanika. Dzisiaj obu panom mogę tylko zaproponował by przejrzeli się w lustrze. Zresztą to jest dla nich zbyt subtelna aluzja…

= Mamy więc kolejnego bramkarza pokaranego przez los! Tymczasem pamiętam kilka pańskich wybryków sprzed lat. A moze to nie pan grywał wówczas główne role?

= Wcale nie zamierzam odgrywać niewiniątka. Przyznaję sie do grzechów młodości – ale bez przesady. Przede wszystkim – byłem bardzo wybuchowy, lubiłem beztroskie życie. Zbyt późni się opamiętałem. Kilka lat mi po prostu uciekło.

= A co pan porabiał po incydencie z Gałkiem?

= Do końca czerwca ubiegłego roku musiałem opuścić Tarnobrzeg. Poprosiłem o umożliwienie mi udziału w treningach drużyny rezerwowej dokładnie w okresie od czerwca do września. W Siarce byłem już wtedy spalony. Dowiedziałem się, że zainteresowanie wyraziła spółka menadżerska Heinza Grulera. Otrzymałem nawet zaproszenie do Norymbergi. Pojechałem tam na własny koszt. Ale spotkało mnie rozczarowanie.

= Czyżby testy wypadły słabo?

= Przeciwnie – czułem, ze jestem w formie. Nie wiem co się stało. Wróciłem do rodzinnego Lublina. Przez trzy miesiące mieszkałem kątem u siostry. Wciąż czekałem na sygnał e Szwajcarii. Nie miałem środków do życia. Musiałem wiec podjąć jakąś pracę. Zostałem kierowcą w prywatnej firmie.

= Czyli w ogóle przestał pan zawracać sobie głowę futbolem?

= Początkowo próbowałem się trochę ruszać na treningach drugoligowej Lublinianki. Wyłącznie dla siebie. W grudniu przybrałem na wadzie. I jak na złość właśnie wtedy zgłosił się do mnie menedżer Jerzy Kopa. Chciał mi pomóc. Powiedział, że w tureckim klubie Kayserispor potrzebują bramkarza. Pojechałem tam na kilkudniowy sprawdzian i się skompromitowałem. Ważyłem chyba ponad sto kilogramów.

= Zamiast w Turcji wylądował pan wkrótce w III-ligowej Granicy Chełm. Czyżby znudziła sie panu praca kierowcy?

= Nigdy nie miałem dość futbolu. Zawsze czułem się piłkarzem. Pomocną dłoń wyciągnął do mnie trener Granicy – Waldemaar Wiater. A próbował …Janusz  Gałek, który wówczas już pracował w Lubliniance. Nie wiem, dlaczego, ale w swojej naiwności uwierzyłem Gałkowie, że w styczniu tego roku akurat chce mi pomówc.

= Pańska kariera od lat związana jest z trenerem Gałkiem. Może tym razem szykował panu zagraniczny transfer?

= Nie wiem, dlaczego w styczniu i lutym gotowy byłem przyjść do Lublinianki. Może na zasadzie tonącego, który brzytwy się chwyta.?… Przed  laty poszedłem za Gałkiem do Avii i do Siarki Tarnobrzeg, bo Ten człowiek mógł mimo wszystko spowodować, że zrobiłbym w futbolu znacznie większą karierę.

= Miał pana prowadzić za rączkę jak dziecko?! Przecież już jako  nastolatek dał się pan poznać od rozrywkowej strony. Wraz z piłkarzami Avii Świdnik podróżował pan kiedyś pociągiem grozy.

= Bez przesady! Nie było wtedy żadnej grozy. Akurat zakończyła się runda jesienna. Wracaliśmy, z pucharowego meczu z przeciw Pogoni. Starsi zawodnicy Avii trochę sobie poluzowali. Aferę wywołali konduktorzy, którzy gotowi byli na wszystko przymknąć oko, gdyby dostali parę groszy. do ręki. .. Chociaż całą sprawę mocno rozdmuchali. top jakoś udało się zatuszować. Ja byłem jeszcze zbyt młody, by mieć równe prawa z doświadczonymi piłkarsko i życiowo zawodnikami Avii.

= Łatwo znajduje pan wytłumaczenie… Czy to oznacza, że Paciorkowski niczego z tamtego okresu niczego nie żałuje?

= Powiedziałem już, że przytrafiały mi się liczne błędy młodosci. Nerwowo nie wytrzymałem zwłaszcza wiosną 1990 roku, gdy jako zawodnik Olimpii śmiałem postawić się trenerowi Hubertowi Kostce. Do Olimpii sprowadził mnie Jerzy Kopa. Mniej więcej w tym samym czasie na Golęcin trafił też Grzegorz Stencel. Nie mogłem się pogodzić z faktem, że on za siedzenie na ławce rezerwowych pobierał sto procent meczowej premii. Ja natomiast tylko dwadzieścia pięć. Miałem pretensje do trenera Kostki, więc musiałem z Olimpii odejść.

= Latem 1990 roku miał pan propozycję z II-ligowego Hutnika Kraków! Wolał pan wtedy odłączyć  sie od drużyny i sam sobie zagospodarować wolny czas na zgrupowanie?

= = To nie tak. Aż ośmiu piłkarzy Hutnika nie miało wówczas podpisanych z klubem kontraktów. Gdybym ja został kupiony, oni nadal graliby jedynie za premie. W tej sytuacji nie ważnie w jaki sposób spędzałem wolny czas na obozie przygotowawczym.

= Czy ostatni transfer do GKS Bełchatów oznacza kres panskiej tułaczki, czy raczej może wkrótce znajdzie się pan – na przykład – w Góralu Żywiec?

= Wiosną nieźle grałem w Granicy Chełm, ale to oczywiście tylko trzecia liga. Teraz nie mam innego wyjścia, jak udowodnić licznym moim wrogom, że zwyciężyłem, bo odbiłem się od dna. Zrobię wszystko by wygrać także kolejne lata własnej kariery!

Piłka Nożna * wrzesień 1995 / Rozmawiał Zbigniew Mucha

+++


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.