romek
poniedziałek, 27 grudnia 2021, 09:09

Piłka Nożna (archiwum) @ „90 minut z Pawłem HOLCEM” – Mężczyzna po przejściach

Wizyty we współczesnych archiwach są jak ponowne poznawanie ludzi piłki.

***

= Skąd tak wysoka w ekstraklasie pozycja Stomilu, przed sezonem typowanego powszechnie do spadku?

= Nikt się o nas nie spodziewał tak dobrej postawy. choć przyznać musze, że po prostu mamy sporo szczęście. Zagraliśmy raptem dwa dobre mecze w – w Płocku z Orlenem i w Warszawie z Legią. Reszta to była zwykła ligowa młócka. W samej grze jest dużo do poprawienia, lecz broniłbym siebie i kolegów tym, że jeszcze cztery dni przed startem ligi nie wiedzieliśmy w jakm składzie zagramy. Doszło do tego, że bramkarz Andrzej Krzyształowicz w szatni przed pierwszym meczem, pytał się o nasze imiona. Graliśmy w sobotę, a on przyjechał do Olsztyna w piątek. Ciężko zbudować drużynę w ciągu dwóch miesięcy i do tego z przeciętnych piłkarzy.

= A to się udało Stanisławowi Dawidczyńskiemu?

= Trener Dawidczyński to niespotykanie spokojny człowiek. Swój spokój zaszczepia drużynie. Nie biega, nie krzyczy. Dopiero po meczu wszystko analizuje. Może trochę nie dobrze, ze wszystko tłumi w sobie i kumuluje, bo może się to mu odbić na zdrowiu. W porównaniu z Bogusławem Kaczmarkiem są jak dwa bieguny. A warsztat szkoleniowy Dawidczyński ma bez zarzutu. Super człowiek, który wprowadził super atmosferę.

= Jak przepracowaliście letni okres przygotowawczy?

= Spotkaliśmy się pod koniec czerwca na klubowych obiektach i zaczęliśmy trenować, początkowo pod okiem trenera Podedwornego. Gdy zobaczył on, że z pierwszej jedenastki zostało tylko trzech ludzi, stwierdził, ze z tym zespołem nie da się już nic zrobić. Później dołączyło kilku nowych zawodników, przyszedł trener Dawidczyński i nadal ćwiczyliśmy tylko w Olsztynie.

= Nie boi się pan, ze pod koniec rundy zabraknie  wam sił?

= Na szczęście, ze względu na mecze reprezentacji, terminarz został ułożony tak, ze bywają okresy, dłuższych przerw, więc można się zregenerować. Mam nadzieję, ze uzbieramy sporo punktów i zima będzie spokojna.

= W Warszawie zabrakło wam szczęścia?

= Nie, Legia była lepsza. Bo przecież tam sam jeden piłkarz zarabia tyle, co cała drużyna Stomilu. Na Łazienkowskiej jak się ma trzy sytuacje, to wszystkie trzeba wykorzystać, bo więcej może się nie przydarzyć. Zwłaszcza, że nasze w przeciwieństwie do gospodarzy były czyściutkie. Potem ten karny dla Legii. Znamy Czarka Kucharskiego bardzo dobrze i wiedzieliśmy, że przewinienia nie było. W ogóle nie mieł on kontaktu z obrońcą.

= Wspomniał pan o rejteradzie Zdzisława Podedwornego, ale to ponoć piłkarze nie chcieli z nim współpracować.

=Pierwsza wizyta Podedwornego w Olsztynie zbiegła się z naszym wstawieniem za trenerem Kaczmarkiem. Byliśmy przeciw jego zwolnieniu, a jeśli już miał odejść to nie dyscyplinarnie. Ten człowiek powinien od działaczy Stomilu otrzyma. Zwłaszcza, że nasze w przeciwieństwie a puchary: jeden za uratowanie miejsca w lidze, drugi za to, ze załatwił tyle kasy za Małkowskiego! Chodziło nam tylko o jego godne potraktowanie. Zarząd nie ugiął się pod naszymi żądaniami. W międzyczasie Podedworny wyjechał, wrócił po dwóch dniach i0 zaczęliśmy normalne treningi. Gdy zobaczył jak wygląda sytuacja kadrowa, przestraszył się odpowiedzialności, bał się wystawiać na szwanki swe nazwisko.

= Gdy zabrakło podstawowych graczy z ubiegłego sezonu – Szulika, Jurkowskiego, Gorszkowa, Kucharskiego, i Małkowskiego – można było rzeczywiście załamać ręce.

= Byliśmy bliscy zwątpienia. Brak pieniędzy, perspektyw. Myśleliśmy, że będa nas lać w Polsce. dokądkolwiek pojedziemy. Tymczasem przegraliśmy tylko z zespołami czołówki, z innymi jakoś sobie radzimy.

= Kucharski i Jurkowski byli najlepszymi strzelcami Stomilu. Teraz zdaje się pan wziął na siebie odpowiedzialność za zdobywanie bramek.

= To tak na razie wygląda. W ogóle mam dobry cały rok 2000, bo i wiosną trochę strzelałem. Nie zmienia to faktu, że własnie tych dwóch zawodników brakowało nam najbardziej. Wybrali wygodniejsze życie w dobrych klubach i wcale się im nie dziwię. Gdybym otrzymał podobną propozycję, pewnie też bym ją rozważył. Musiałby jednak być to dobry klub. Miałem ofertę z jednego., śląskiego, lecz w wieku dwudziestu dziewięciu lat nie będę jeździł tak daleko, żeby udowodnić komuś że potrafię grać w piłkę.

= Wróćmy na chwilę do słynnej już afery na okęciu.

= Pojechaliśmy w trzynastu do Warszawy. Gdy na lotnisku pojawił się trener Kaczmarek ze Zbyszkiem Małkowskim szybko otoczyliśmy ich wianuszkiem – czuliśmy cash- i do samochodów. Nagle podszedł do nas dyrektor klubu i dwóch panów bez karków, żądając zwrotu pieniędzy i wygrywając. Byli jednak trochę zaskoczeni tym, że jest nas tak wielu. Zapakowaliśmy się do czterech samochodów i wróciliśmy do domu, na wszelki wypadek inną trasą, nie siódemką Warszawa – Gdańsk. Paru z nas przespało się z walizką w hotelu, a na drugi dzień zrobiliśmy z trenerem listę płac i podzieliliśmy forsą.

= Musieliście być strasznie zdesperowani.

= Jeśli od października nie dostaje się wynagrodzenia!? Tylko przed obozem w Cetniewie, w styczniu, wypłacono nam po pięćset złotych, na Wielkanoc to samo i jeszcze raz po jakimś meczu. Jak tu nie być zdesperowanym.

= Wiceprezes Henryk Sitek powiedział, że Andrzej Biedrzycki, jako kapitan zespołu,  nie wykazał się odpowiednią mądrością…

= Uprzedzą kolejne pytanie. Nigdy nie zostałbym kapitanem, gdyby miał wybierać zarząd. Natomiast Andrzejowi odebrano te funkcję, ponieważ nie ukrywał ogromniej sympatii do trenera Kaczmarka, a to się w klubie nie podobało. Dla nas, piłkarzy, był doskonałym kapitanem.

= Ciężko musi się grać w sytuacji, gdy w sądzie pracy leży wniosek o upadłość klubu.

= Przykro słuchać o sobie w telewizji, jako o ludziach bez pieniędzy, bazujących tylko na szczęściu. Na pewno klub nie uregulował jeszcze wszystkich długów, choćby w stosunku do piłkarzy, ale stara się płacić w ratach. Skapuje nam wię od czasu do czasu po paę złotych. Rzuciły się na klub i Urząd Skarbowy i ZUS, dążą do jego upadłości. Nikomu nie zależy by w Olsztynie była ekstraklasa, a przecież przychodzi tu na mecze masa ludzi.

= Ponad rok temu przeżył pan wielki dramat osobisty…

= Śmierć bliskiej osoby zmienia każdego. Trudno mi o tym mówić, gdyż dawano z nikim na ten temat nie rozmawiałem. Ciężko żyć, gdy traci się żone – kogoś kogo kochało  się nad życie. Różne myśli mną miotały, nie mogłem się pozbierać, nie chciało mi się myślec o grze w piłkę.  Trzy dni po tym wszystkim zadzwonił do mnie trener Szukiełowicz i powiedział: „Paweł przyjdź dzisiaj na trening, życie musi toczyć się dalej”. Posłuchałem go, poza tym miałem dla kogo żyć – mam przecież najukochańszą córkę, dziewięcioletnią Anię. Z czasem ułożyłem sobie życie. zawarłem nowy związek małżeński. Po prostu żyję.

Piłka Nożna 17 października 2000r./ Rozmawiał Zbigniew Mucha.

+++

+++

…Paweł HOLC w Lubliniance …
===
…później

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.