romek
piątek, 26 marca 2021, 14:14

PIERWSZY gol (21) * nowe nadzieje i nowe rozczarowania, kiedy nowym prezesem został Tadeusz Okoński…

Pechowe porażki z drużynami dolnych rejonów tabeli okazały się znamienne. Start raz wygrywał, raz przegrywał, a kibice miłość do swoich graczy zaczęli dzielić z namiętnościami wobec reprezentacji narodowej. Przecież w październiku Polska zremisowała na Wembley z Anglią 1:1 i wywalczyła awans do finałów Mistrzostw Świata. Łąki, klepiska, błonia, byle jakie place do gry zapełniły się dziećmi i młodzieżą. Każdy chciał iść w ślady Lubańskiego, Deyny i Tomaszewskiego.

A w „Sportowcu” ukazał się felieton Jerzego Górzańskiego, który cytował list kibica piłki z Krasnegostawu. Cytuję i ja. Bo czyta się go z wielką przyjemnością i …żalem, że jego treści nikt w Krasnymstawie nie spopularyzował.

Cytat: 

„…Panie redaktorze, nie jesteśmy wcale tacy naiwni, żeby nasz sukces na Wembley rozpatrywać jedynie jako zwycięstwo jedenastki orłów nad jedenastką lwów. My przed wszystkim udowodniliśmy, że mamy ciekawsze życie towarzyskie, że nasze mieszkania są otwarte prawie dla każdego. Anglicy zamknięci w swoich lodowatych domach, uzbrojeni w śmieszną dewizę: my house is my castle, ponieśli także klęskę na gruncie towarzyskim. Proszę zauważyć: ile było takich sytuacji, kiedy Anglicy wciąż potykali się o siebie, przewracali na polu karnym, jak gdyby po raz pierwszy mieli ze sobą do czynienia. Gdy tymczasem nasi sprawiali wrażenie ludzi świetnie siebie znających, zaprzyjaźnionych, takich co to przed chwilą spotkali się na imieninach czy też na innym bankiecie. Byliśmy świadkami zwycięstwa biesiady nad fanfaronadą zamkniętych w czterech ścianach zachodnich konsumentów”.

Nic dodać, nic ująć. Może jedynie to, że Anglicy tak po prawdzie, to nigdy nie mieli wielkiej piłkarskiej drużyny narodowej. Mistrzostwo Świata zdobyli bez grania eliminacji, na swoich boiskach, a i to z wydatną pomocą grupy sędziów, w newralgicznych meczach z Argentyną 1:0 (usunięcie Rattina) i w finale z Niemcami (słynna bramka w dogrywce, której nie było). A gdy już jechali na finały, to zwykle lał ich kto chciał z Amerykanami wzmocnionymi haitańskimi uchodźcami na czele (1950 rok 0:1 po golu Larry’ego Gaetjensa).

No ale dobrze, że tak świetnie się promowali, bo tym większy był nasz sukces na Wembley. Bo setki tysięcy dzieci w Polsce zaczęło uprawiać futbol… Każdy skutek ma swoją przyczynę, a przyczyna rodzi nowe skutki. Wembley otworzyło nam drzwi na salony światowego futbolu. Otrzepało z kompleksów…

W 1973 roku w Krasnymstawie dokonano też wyboru nowego włodarza miasta. Został nim Tadeusz Okoński, wówczas przewodniczący Rady Powiatowej Federacji Socjalistycznych Związków Młodzieży Polskiej, Wcześniej był działaczem Związku Młodzieży Wiejskiej, ale przed wszystkim był też etatowym sekretarzem Rady Powiatowej Ludowych Zespołów Sportowych. Znał więc problemy sportu od podszewki, był związany emocjonalnie ze sportem. Działacze liczyli więc na wszechstronną pomoc dla ambitnych sportowców uprawiających różne dyscypliny w klubie Start. Tym bardziej, że w swojej karierze Tadeusz Okoński był też prezesem Startu. W nawale obowiązków zrezygnował z prezesowania klubem, a jego miejsce zajął Józef Madeja.

Krasnystaw liczył wówczas 13 tysięcy mieszkańców i prężnie się rozwijał.

PIERWSZY gol – koniec od 21 – cdn.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.