romek
wtorek, 4 czerwca 2019, 10:53

LEKSYKON lubelskiej piłki @ Leszek JEZIERSKI * Wszystko rozpoczęło się w Lublinie, od niezłej „komedyjki”

Najważniejsze lat w jego piłkarskiej karierze zabrała wojna. Wybuchła, kiedy miał 10 lat. Wówczas to juniorzy Unii Lublin zdobyli mistrzostwo Polski – fama o sensacyjnym zwycięstwie nad Wisła Kraków mocno podziałała na chłopców w Lublinie. Wielu też chciało grać… Niestety – wybuch wojny przerwał marzenia.

Podczas okupacji Leszek Jezierski z kolegami założył podwórkową drużynę którą nazwali roboczo „Komedyjka”. Leszek był nawet przez jakiś czas kapitanem tej drużyny. Chłopcy rozgrywali mecze z podobnymi drużynami w Lublinie. Trwała wojna, lecz pasja uganiania się z piłka była ponad zakaz gry i organizowania się młodzieży ui dorosłych w gromady sportowe. Chłopcy „Komedyjki” mieli naówczas wieli skarb – w zamian za chleb dostali do francuskiego żołnierza prawdziwą piłkę – na wentyl.

W 1945 roku Jezierski miał 16 lat, w kraju kluby sportowe powstawały jak grzyby po deszczu. Każdy chciał grać. Większość piłkarzy „Komedyjki” trafiła do Lublinianki: – Graliśmy z kim się dało, każdy rywal był dobry – wspominał po latach. – Najczęściej graliśmy z drużynami wojskowymi i milicyjnymi. Zwykle górowaliśmy nad rywalami, Wojenne, podwórkowe granie przynosiło teraz wyniki.

W 1945 roku rezerwowy zespół Lublinianki zmierzył się z rezerwowym teamem Unii Lublin, a więc mistrzów Polski z 1939 roku. Drużyna w której grał Jezierski rozgromiła przeciwnika 5:1. – To był nasz pierwszy mecz po wojnie – napisał w „niebieskim zeszycie”, który w przyszłości stanie się bohaterem wielu opowieści i artykułów. Nastoletni piłkarz notował w nim wszystkie mecze w których grał, swoje obserwacje, opinie, także ocenę swoich  występów.

Pod numerem 29 zapisał – 1947 mecz Lublinianka – ŁKS Łódź 1:3. – W ważnych dla mnie momentach zawsze pojawiał się na drodze LKS. Pewnie był to proroczy znak.

Podczas wojny w Lublinie rozgrywano mecze w których brały udział drużyny z poszczególnych dzielnic, np. w Bronowiczance grał bramkarz Frymarkiewicz, który przed wojna zagrał w reprezentacji. Ukrywał się podczas okupacji u jednego z boiskowych kolegów z Lublina. Tak rodziły sie powojenne związki przyjaciół. Jezierski zadebiutował w pierwszym składzie Lublinianki w meczu z ŁKS-em. W 1949 roku w pierwszym roku w II lidze Jezierski strzelił jako łącznik drużyny 2 gole, rok później zdobył już 5 bramek.

Z tego okresy występów w Lublinie szczególnie zapamiętał mecz Lublin – Polska B w 1949 roku, kiedy to padł wynik 5:3 na korzyść reprezentacji. – To było wielkie sportowe święto dla całego Lublina. Na stadionie były tłumy – napisał w „niebieskim zeszycie”.  Konkretnie kibiców było ponad 6 tys., a drużyna Lublina grała w składzie: Kochański (Juszczyk), Warchoł, Zbyrut (Bargieł), Paprota, Cieśliński, Bartosz (Rudnicki), Baranowski, Jezierski, Różyło, Wesołowski, Siudak.

Po egzaminie dojrzałości Jezierski zagrał w OWKS Lublin w mistrzostwach Wojska Polskiego. Turniej obserwowała elita wojskowych z Warszawy. Wkrótce do Lublina przyszedł rozkaz – wówczas to był praktycznie nakaz przenosin do Legii Warszawa. O 1951 roku Jezierski napisze w niebieskim zeszycie: – Grałem w swoim stylu, według wielu obserwatorów byłem najlepszy na boisku a przecież to był mecz z Kolejarzem (dzisiaj Polonia) Warszawa. Wygraliśmy 2:1, dostałem „dwa dni urlopu w stroju wojskowym”. Taki był rozkaz.

Przywitanie z Lucjanem Brychczym, kiedy grali w różnych drużynach.

Leszek Jezierski zawsze ze szczególną estymą wspominał mecz z Honvedem Budapeszt w 1951 roku: – To był mecz podczas Mistrzostwa Wojska Krajów Socjalistycznych. Poznałem wielu fantastycznych chłopaków, a reprezentacyjny chrzest zapamiętam na całe Zycie, czterdziestu chłopa uczestniczyło w tym chrzcie.

Legia miał wówczas skład taki, że mistrzem mógł  być nawet rezerwowy zespół. Kiedy pierwsza drużyna odpadła z Pucharu Polski, awansował do niego drużyną rezerw. Jezierskiemu kończył się czas służby wojskowej. – W listopadzie zakończyłem odbywanie służby, od razu przeniosłem się do Łodzi. Odżyły wspomnienia, koleżeństwo i wspomnienia sprzed lat z nastoletnich czasów w Lublinie. Legia nie zatrzymywała piłkarzy, którzy chcieli odejść. W Lublinie poznałem też Władysława Soporka, z którym grałem w Legii… Coś mnie ciągnęło do Łodzi. Trafiliśmy do Włókniarza Łódź, który faktycznie był ŁKS-em, a nazwa Włókniarz była z nadania politycznego. Trenował nas Władysława Król, który też do Łodzi trafił z Lublina. Byliśmy stale w czołówce tabel, zresztą już po awansie jako beniaminek zostaliśmy mistrzami Polski z taką samą ilością punktów co pierwsza w tabeli polonia Bytom.

Jezierski zdał też egzaminy na studia, chciał zostać dentystą. Nauka nie sprawiała mu trudu, gorzej było w konfrontacji studiów z pasją piłkarską. Przerwał naukę po kilku semestrach – w listopadzie 1954 roku tuż przed meczem Włókniarza z Dynamem Kijów wziął ślub.

W 1957 roku już jako ŁKS- misternie budowany przez Króla team pokonał w finale Pucharu Polski Górnika Zabrze 2:1. To wówczas po meczu ligowym z Górnikiem (5:1) prasa napisał o „Rycerzach wiosny”.  Slogan przetrwał do dzisiaj symbolizując drużyny, które wiosną są postrachem rywali.

W połowie lat 50-tych ŁKS Władysława Króla był stale w czołówce rozgrywek ligowych – zajmował miejsce  3, 4, 5, wreszcie w 1958 roku „Rycerze wiosny” zostali mistrzami Polski. Władysław Król został piłkarskim magiem – w 7 lat zdobył z ŁKS-em awans do I ligi, wicemistrzostwo, Puchar Polski, wreszcie mistrzostwo. Faktycznie liderami tego zespołu był Władysław Soporek, który urodził się wprawdzie w Grodzisku, ale poważnej piłki uczył się z Jezierskim w Lubliniance. – Niebieski zeszyt pisze: – W tej  jedenastce miałem konkretne zadanie dośrodkowywać piłki ze skrzydła do Soporka. Chyba nieźle to robiłem, bo Władek strzelał po kilkanaście goli w sezonie.

Plama na honorze tego okresu w ŁKS-ie był mecz w Pucharze Europy Mistrzów klubowych z mistrzem Luksemborga Jeunesse Esche. ŁKS przegrał sensacyjnie 0:5 co uznano za kompromitacje. – Zlekceważyliśmy rywala, a rywalom sprzyjało niesamowicie szczęście  – zanotował w zeszycie. – Nasz bramkarz nie mógł się przyzwyczaić do sztucznego oświetlenia. W rewanżu  paraliżował nas strach, a mogliśmy strzelić wiele goli. Żałowaliśmy, bo w kolejnej rundzie zagralibyśmy z Realem Madryt z Puskasem i  Di Stefano na czele. Od tej chwili ŁKS rozpoczął dokonywanie zmiany warty w klubie. Niestety, robiono to chaotycznie,  nie szukano następców i nie włączano ich do  drużyny, tylko szukano winnych. ŁKS popadał stopniowo w problemy i na długi lata został przestawiony na pozycje ligowego średniaka.

O słynnym „niebieskim zeszycie” Laszka Jezierskiego pisano artykuły w sportowej prasie.

W niebieskim zeszycie Leszka Jezierskiego czytamy: Mecz numer 600 Stal Bielsklo – Start Łodź 1:4. – Przeszedłem do Startu bo grał tam Wlodek Soporek. Start miał wielki sportowy cel – awans do II ligi. W Starcie już był Wojciech Łazarek, który sam osobie mówił, że jest boiskowym harcownikiem.

Rzeczywiście Łazarek grał podobnie do Jezierskiego. Jak wielokrotnie „Napoleon piłki” bo i tak mówiono o nim wspominał, w tym okresie myślał już o przyszłości. Ze stomatologii zrezygnował, pewnie dlatego że to studia trudne do pogodzenia z piłka. Chciał zostać trenerem. Chciał w Starcie zakończyć karierę. Może by się tak stało, gdyby prośba o koleżeńską przysługę Henryka Szymborskiego – pomóż nam awansować do II ligi! Włókniarz Łódź był więc ostatnią zawodniczą przystania „Napoleona”. Po pierwszej rundzie rozgrywek w 1964 roku zakończył karierę. Rok później ukończył AWF w Katowicach  – został trenerem II klasy.

Leszek JEZIERSKI (ur. 1929). Pseudonim; „Napoleon”. Kluby jako zawodnik: Unia Lublin, Lublinianka, Legia Warszawa, ŁKS Łódź (mistrzostwo Polski-1958), Start Łódź. Włókniarz Łódź. Kluby jako trener: ŁKS Łódź, Ruch Chorzów (Mistrzostwo Polski – 1979), Widzew Łódź,  Pogoń Szczecin, Reprezentacja Polski A: 6 występów w latach 1954-1958 jako piłkarz ŁKS Łódź. 15 lipca 1956 roku zagrał na słynnym Nepstadionie w Budapeszcie (wobec 75 000 kibiców) w meczu z Węgrami przeciwko legendarnym już wówczas: Ferencowi Puskasowi, Sandorowi Kocsisowi, Jeno Buzansky’emu, czy Ferencowi Suszy. Reprezentacja Polski B: 5 występów w latach 1954-1957 jako piłkarz ŁKS Łódź. Zmarł w 2008 roku w Łodzi.

LEKSYKON lp / hs 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.