romek
czwartek, 23 maja 2019, 09:53

LEKSYKON lubelskiej piłki @ Waldemar BACZEWSKI * W Niedrzwicy sensacja!

„W Niedrzwicy znów sensacja” – pisały w 1978 roku lubelskie dzienniki relacjonujące rozgrywki o Puchar Polski. Najpierw Miejscowy Orion wyeliminował Cisy Nałęczów, później kolejno Opolankę Opole Lubelskie, Wisłę Puławy i Stal Poniatowa, by w finale na szczeblu województwa wy-grać z pukającą do bram II ligi Lublinianką Lublin.  Drużyna z B – klasy miała reprezentować województwo w roz-grywkach centralnych Pucharu Polski. Działacze z Lublina zaczęli bać się kompromitacji, pewnie majaczyła im też w głowach decyzja o wycofaniu Orionu z rozgrywek i zastąpie-niu go mocniejszym teamem. W końcu jednak podopieczni Czesława Żurawskiego, słynnego „Pana Czesia” wystartowali w losowaniu. Teraz „chłopakom” z Niedrzwicy” los przydzielił rezerwy II-ligowego Radomianka.

Pewnej słonecznej niedzieli, w kilka tygodni po mistrzostwach świat w Argentynie, kiedy Polska była rozkochana w fubolu, piłkarze z Radomia wzmocnieni kilkoma zawodnikami iż pierwszej drużyny (Walaszczyk, Matczak, Gorgoń), stawili sie w Niedrzwicy. Niemal trzy tysiące miejscowych kibiców wierzyło w swoich oraz doświadczenie „Pana Czesia” (jako zawodnika partnera Janusz Cieślińskiego i Leszka Jezierskiego w Lubliniance). Wierzyli też w Waldemara Baczewskiego, skrzydłowego Orionu. To on pognębił wcześniej kilka drużyn III ligi. Niemal w każdym sezonie zdobywał około siedemdziesiąt procent bramek dla Orionu. Był bezsprzecznie bohaterem lokalnych boisk i liderem Orionu.

I oto stał się cud. Po pół godziny gry Orion wygrywał z Radomiakiem II 3:0, a wszystkie bramki strzelił Baczewski. Skrzydłowy o urodzie filmowego watażki i szybkości głodnego wilka. Wystarczyła chwila nieuwagi, moment zagapie-nia, a obrońcy rywali oglądał jego plecy i pogoń kierunku bramki. A później strzał z ostrego kąta i radość miejscowych kibiców. Piłkarz tymczasem już dziękował młodym kolegom z pomocy za podanie i błyskotliwą akcję.

We wspomnianym meczu padł jeszcze jeden gol i było 4:0. I kolejny tytuł w gazecie „Sensacja w Niedrzwicy Dużej”.
W kolejnej rundzie Orion wylosował II – ligową wówczas Wisłokę Dębica, zespół sponsorowany przez wielki koncern owocowo-warzywny słynnego prezesa Edwarda Brzostowskiego (później nawet przez jakiś czas szefa PZPN). I znów zaczęło się sensacyjnie – w szóstej minucie Orion objął prowadzenie 1:0. Niestety, kilka minut później pechowe podanie do bramkarza odczytał zawodnik rywali, przechwycił piłkę i wyrównał na 1:1. Ostatecznie Orion przegrał ten mecze 1:3 i sensacji nie było. Warto w tym miejscu dodać, że tydzień wcześniej w rozgrywkach II ligi Wisłoka wygrała z Górnikiem Zabrze (tak-tak, raz w historii Górnik spadł do II ligi), również 3:1. Szybkim skutecznym napastnikiem interesowali się wcześniej i później  działacze innych klubów. Krótko wy-stępował w Stal Poniatowa, strzelił tam kilka bramek w swoim stylu (rajd ze skrzydła i strzał z ostrego kąta) i wrócił do Niedrzwicy. Przy nim doświadczenia nabierali młodzi piłkarze: Roman Adamczyk, Dariusz Wałachowski, Bogdan Tuziemski czy Czesław Rak.

I choć Roman Adamczyk próbował sił w Motorze, Roman Dębiński w Lubliniance, a Czesław Rak w Avii, to po-dobnie jak Baczewski sukcesów nie osiągnęli.

Z pewnością był Waldemar Baczewski postacią nietu-zinkową w lubelskiej piłce. Jako jeden z nielicznych wraz z kolegami i działaczami Orionu, działaczy lubelskich do dywagowania o sensie gry B–klasowej drużyny w Pucharze Polski szczebla centralnego (z Chełma grał Chełmianka, Zamość reprezentował Hetman, a Białą Podlaskę  AZS). W Niedrzwicy nawet chwilami obawiano się iż może do tego dojść, wszak pamiętano co zrobili działacze PZPN z zespołem Czarnych Żagań, którzy wywalczyli sobie na boisku prawo gry w Pucharze Zdobywców Pucharów.

W pamięci kibiców pozostanie na pewno jego znak firmowy Baczewskiego na boisku – fantastyczne rajdy i bramki strzelane z ostrego kąta. Takie strzelał wcześniej Włodzimierz Lubański, miedzy innymi w słynnym meczu z AS Roma.

Kilka lat temu zapytałem Czesław Żurawskiego o swoją gwiazdę sprzed lat.
– Oo. tak,  strzelał gole jak mało kto! – powiedział.

I faktyczne niczym George Best był niepokorny i nieposkromiony – zarówno na boisku jak i poza nim.
Na podstawie wydarzeń tamtych lat napisano książkę „Zagrać w barwach Barcelony”. Drukowano ją w odcinkach w tygodnikach „Wiadomości Sportowe” i „Kronika Zamojska”.

„Książkę polecam w szczególności uwadze gwiazdorów rodzimych boisk. Bynajmniej nie klasy A, B czy okręgowej, ale jak najbardziej profesjonalnej  ekstraklasy. Wasze dylematy są identyczne jak głównego bohatera „Zagrać w barwach Barcelony”, tyle że on ma do nich prawo a was one przerastają. Stąd po każdej porażce  winny jest sędzia, trener albo nierówna murawa – nigdy wy, profesjonaliści zatrudniani za fortuny, o których nawet nie marzą  uganiający się po boiskach A klasy.  Jeśli nic nie zmienicie, porażka na zawsze wpisana będzie w pejzaż polskiego futbolu. Nasz bohater i Orion  w końcu wygrywają z drużyną grająca o dwie klasy wyżej i chcą grać w koszulkach Barcelony. Wy grając przeciwko Barcelonie wychodzicie na boisko ze wzrokiem wpatrzonym w wielkie gwiazdy, który błaga je o autograf. Dlatego zawsze przegrywacie!

Tak napisał o groteskowej powieści w recenzji Jarosław Nikitiuk, dziennikarz Programu II TV Polska, TV Białystok, także członek prezydium Krajowego Klubu Reportażu.

Waldemar BACZEWSKI. Napastnik. Kluby: Orion Niedrzwica Duża, Stal Poniatowa. Zdobywca Pucharu Polski na szczeblu OZPN Lublin, uczestnik II rund rozgrywek szczebla centralnego. Współautor awansów ligowych i sukcesów pucharowych Orionu. W Stali Poniatowa grał w III lidze.

LEKSYKON lp / hs


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.