romek
poniedziałek, 20 maja 2019, 18:05

LEKSYKON lp @ Władysław MAJEWSKI * Urodzony na stadionie.

Rok 1959. Władysław Majewski w Motorze Lublin (stoi 7. z lewej).

O tym, że będzie piłkarzem wiedział od dziecka. Nie mogło być inaczej skoro urodził się na stadionie. Nie ma tutaj przesady, wszak jego rodzinny dom stał tam, gdzie później był stadion Lublinianki.  Karierę rozpoczynał w OWKS Lublin, gdzie pierwszych liter futbolowego abecadła uczył Józef Madej. Razem z trenerem w połowie lat 50 przeszedł do Sygnału Lublin. Wielkim sukcesem było zdobycie wówczas z tym klubem mistrzostw miasta Lublin.  Po służbie wojskowej Władysław Majewski znalazł się ww Motorze Lublin. Grał w nim 10 lat. Był rok 1958, był obrońcą, stoperem. Ale nie trzymał się kurczowo tej pozycji. Często strzelał bramki. W  1996 roku wspominał:

= Za grę nie otrzymywaliśmy żadnych pieniędzy, najwyżej jakieś nagrody, Byliśmy normalnie zatrudnieni w FSC skąd pobieraliśmy pensje. Trenowaliśmy na tak zwanym klinie. Było ciężko, tam gdzie teraz jest stacja CPN. przy alejach Zygmuntowskich. Trenowaliśmy też w Dąbrowie i przy ulicy Grottgera. Wszędzie, gdzie znaleźliśmy kawałek placu. Słynny trener Leon Kozłowski wyciskał z nas siódme poty, ale wśród chłopaków był wielki zapał do treningu i gry.  To trener tak nas zaraził rywalizacja. Był jak ojciec, wiedział o nas wszystko, więcej nić rodzice.

Kiedy dyrektorem fabryki został Gustaw Krupa, dyrekto Fabryki Samochodów Ci ężarowych i zapalony kibic, pilkarze otrzymywali pieniądze na tak zwane dożywanie. Były to ukryte nagrody. Wypłacano je systematycznie. Był tylko jeden warunek – trzeba było dobrze grać. Dyrektor Krupa osobiście chodził na mecze i obserwował piłkarzy. On decydował komu należy się dodatkowa gratyfikacja. Od jego decyzji nie było odwołania. Gdy Motor osiągnął pewną klasę, dyrektor zgodził się żeby piłkarze pracowali tylko do 12 -tej. Zwalniano ich na treningi.

Na początku lat 60 -tych tamtego wieku piłkarze Motoru Lublina walczyli o II lige. w 1962/63 roku rozpoczęli sezon udanie bo wynikiem 2:0 z Wisłą Puławy. Był to pierwszy mecz sezonu, w drugim przegrali z Technikiem Zamość 1:2, a bramke strzelil dla Motoru obrońca Władysław Majewski. Był już wówczas znaczącym zawodnikiem lubelskiego klubu.

Był wyróżniającym sie zawodnikiem Motoru. Tradycyjnie najsilniejszym rywalem była Stal Krasnik. Przeciwko Stali zadebiutował w lidze. Pierwszego gola strzelił przeciw Wiśle Puławy w towarzyskim meczu – 4:1. Grali w Motorze wówczas: Pieszkowie – August, Marian i Ryszard, Marian Jezierski, Franciszek Jakubiec, Jerzy Kalinowski, Zbigniew Dudziak, Edward Szafrański, Bogdan Musiel, Bogdan Dworakowski, Henryk Chodoń. No i oczywiście Władysław Majewski.

Był w jego karierze mecz wyjątkowy. Opowiadał o nim często. Przeciwnikiem była Lublinianka, z którą Motor rywalizował o miejsce gwarantujące awans do III ligi. Przed jednym ze spotkań byli na obozie w Tomaszowie lubelskim. Rano zjedli śniadanie składające się z 5 dkg kiełbasy, bułki i  herbty. Później wieziono ich kilka godzin do Lublina. Piłkarze nie mieli pieniędzy na obiad. a Majewski musiał ich jeszcze zmotywować do gry. Przecież był kapitanem.

= Wychodzimy na boisko, gra orkiestra, wojskowi usadowili się na trybunie honorowej z rozłożonymi brzuchami – opowiadał. – A nam kiszki marsza grały. O głodzie nie pozwalały zapomnieć nawet kwiaty od harcerzy, ani pełny stadion. Zagryźliśmy tylko wargi i zabraliśmy się do twardej walki. Wygraliśmy 1:0 po bramce Mariana Jezierskiego w 85 minucie meczu. Utarliśmy nosa faworytom. Jednak do II ligi nie awansowaliśmy.  W bezpośrednim starciu ze Startem Łódź, w 86 minucie, tak jak z Lublinianką objelismy prowadzenie 1:0. Sedzia wskazał na środek boiska, kiedy podszedł do niego słynny Soporek. Sedzia coś skonsultował z sędziami bocznymi i decyzję o bramce odwołał. Awansował Start Łódź.Przedstawiciel PZPN powiedział nam, że awansujemy za rok. Tymczasem po roku, kiedy ten awans wywalczyliśmy, PZPN dopatrzył sie, że nasz zawodnik Roman Grudziński, który wyszedł wcześniej z wojska i pozwolono mu grać, robił to nielegalnie. Uznano to za niezgodne z regulaminem. Odebrano nam punkty, Awansowała Warmia Olsztyn. Ot – takie kręcono wówczas numery.

Historię opowiadano zawsze, kiedy w piłce pojawiały się jakiekolwiek posądzenie o zakulisowe rozgrywki przy zielonym stoliku. Wszystkie opowieści Majewskiego słuchano z największą uwagą. Opowiadał ciekawie i precyzyjnie. Rzadko zasłaniał się brakiem pamieci Wówczas, po meczu ze Startem, w nagrodę działacze Motoru zorganizowali mecz ze Stalą Mielec. Przegrali 3:4. Kibice wszystko poukładali w logiczną całość i powybijali wszystkie szyby w biurze klubu. Po prostu uznali, że zdrada była ‚piętrowa’, że to działacze sprzedali mecz ze Startem, a Soporek był tylko „emisariuszem chwili”.

Władysław Majewski pierwszy z prawej. TUTAJ w barwach Huraganu MP przed meczem w Zamościu.

Na pytanie młodych chłopców jak zostać dobrym pilkarzem odpowiadał: – Najważniejsza jest praca, później ważnym elementem jest też praca, i jeszcze jeden ważny element – praca.Nie wolno pić i palić. No, chyba że na zakończenie sezonu. Na tak zwane roztrenowanie.

W Motorze grali:  bramkarze Marian Bartocha i Jerzy Szabłowski oraz Edward Szafrański, Władysław Majewski, Franciszek Jakubiec, Janusz Kazanowski, Edward Widera, Ryszard Pieszek, Czesław Piechota, Wiktor Jewsiejczuk, Kazimierz Gnypek, Marian Jezierski, Bernard Pieszek, Jerzy Czerwiński, Henryk Gałda, Waldemar Iśtok, Janusz Marzec, Józef Łąbędź i Marian Ośko. Po zakończeniu służby wojskowej do drużyny powrócił Witold Sokołowski. Trenerem po odejściu Franciszka Pytla był Leon Kozłowski.

W 1968 roku po 10 latach w Motorze odszedł do Huraganu Międzyrzec razem z Jezierskim, Nikt nie podziękował im za lata gry, czasem gry na głodniaka, za wspaniałe mecze i bramki. Komentował to dosadnie: – Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść.

Władysław MAJEWSKI. Obrońca, stoper. Kluby: OWKS Lublin, Sygnał Lublin, Motor Lublin. Huragan Międzyrzec Podlaski. Po zakończeniu kariery trener grup młodzieżowych w Lublinie. Zmarł w 1996 roku.

LEKSYKON lp / hs


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.