romek
niedziela, 28 kwietnia 2019, 08:34

LEKSYKON lubelskiej piłki @ Władysław ŻMUDA, czyli o milczku z Lublina, który nogami mógł wbijać gwoździe! (I)

Ten tekst z naszego ALBUMU przypominamy często. Bo świat piłki przyśpieszył tak, że już nie co cztery lata, ale co rok, a nawet częściej kolejne pokolenia powinny poznawać nasze legendy. Są też tacy, którzy chcą na stałe upamiętnić tego najlepszego… Przypominamy co pisaliśmy w styczniu 2018 roku – pół wieku po tym jak Władysław Żmuda zdobył prawdopodobnie swój pierwszy złoty medal…

***

Pierwsze miejsce – Lothar Matthaeus, drugie miejsce – Uwe Seeler, drugie miejsce – Diego Maradona, drugie miejsce – Władysław Żmuda. Trzeba przyznać , że znalezienie się w towarzystwie takich graczy, to nie lada osiągnięcia. Oczywiście, zestawienie to dotyczy piłkarzy, którzy rozegrali najwięcej meczy w finałach mistrzostw świata, Zostaną na zawsze elitą wśród tych, którzy najdłużej utrzymywali wielką formę. Z pewnością niewielu zawodników kolejnych pokoleń doścignie wymienioną grupę.

Władysław Żmuda na swoje czwarte mistrzostwa świata do Meksyku jechał, aby wyśrubować rekord. Miał już na koncie 20 występów w meczach finałowych i wystarczyło zagrać dwa razy, a zostałby na wiele lat samodzielnym liderem elitarnej listy. Niestety, trener Antoni Piechniczek uznał. Że jego umiejętności i forma nie gwarantują miejsca w podstawowym składzie. Tylko raz Żmuda wybiegł na boisko jako zmiennik. Po turnieju okazało się, że trener się mylił. Prawie wszyscy kibice zgodnie stwierdzili, że ze Żmudą w składzie Polska nie zostałaby rozgromiona prze Brazylię 4:0 w walce o strefę medalową. Oceny te opierano na zasadniczym fakcie – otóż ten piłkarz praktycznie nigdy nie zawodził swoich pracodawców. Nie mógł nagle przestać umieć grać, a wielkim atutem mogło być jego doświadczenie i skuteczność w walce jeden na jeden.

Kariera chłopaka z Lublina rozpoczęła się rutynowo. Dzienikarz nie znajdzie w jego dzieciństwie i młodości pikantnych faktów, które mogłyby ubrać opowieść o kopciuszku, który zawędrował na szczyty piłkarskiej piramidy. Urodził się w Lublinie i wcześnie trafił do szkółki piłkarskiej Motoru Lublin. Tutaj pod okiem Jerzego Adamach pobierał pierwsze lekcje techniki i taktyki gry w futbol. W 1970 roku, mając szesnaście lat zdobył z kolegami mistrzostwo Polski juniorów. Motor Grał wówczas w II lidze i zdolny obrońca szybko trafił do pierwszego składu seniorów. Natura obdarzyła go znakomitymi warunkami fizycznymi i niezwykłą intuicją w grze obronnej. Grał coraz lepiej i lepiej… Równo, konsekwentnie, na poziomie nie odstającym od największych rutyniarzy ekstraklasy ze słynnym Jerzym Gorgoniem na czele. Wprawdzie niektórzy sarkali, że jest za spokojny jak na obrońcę, że nie ma cech przywódczych, nie krzyczy na kolegów z obrony i nie ustawia ich, niemniej liczono że się zmieni. Mówiono, że Żmuda to milczek i nie zrobi furory, bo piłkarz musi się rozpychać łokciami.

LEKSYKON lp – koniec cz. I / hs


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.