romek
środa, 27 lutego 2019, 16:07

WIOSNA 2019 (co słychać w klubach?) @ Mateusz GISKA rozmawia z Pawłem MILEWSKIM – trenerem GKS POTOK Wielki

O występie w filmie dokumentalnym „Wiosna Smoków”, który objechał cały świat, analizach wideo, pasji, entuzjazmie, walce. Jak prawie został asystentem w II lidze? O golu dającym utrzymaniu w ostatniej minucie sezonu ale też i o prawdziwej miłości bez podziału na kategorie. Zapraszamy na krótką rozmowę z nowym Trenerem GLKS, Pawłem Milewskim!

Mateusz Giska : Zaczniemy mało oczywistym pytaniem; – dlaczego Jacek Bednarz jest Twoim ulubionym polskim piłkarzem z przeszłości?

Paweł Milewski: Faktycznie, z dziecięcych czasów to Jacek Bednarz był moim ulubionym polskim piłkarzem. Chyba jednak głównie dlatego, że wyglądał charakterystycznie. Był po prostu łysy. Dodatkowym jego atutem był fakt, że przez 6 lat reprezentował warszawską Legię. Wówczas nie mogliśmy myśleć o dostępie do Internetu, więc czekało się na „GOL” żeby móc tego swojego Jacka gdzieś tam zobaczyć . Potem oczywiście zupełnie mi to przeszło, bo w międzyczasie skupiłem się na osobie Alana Shearera J i Bednarz zwyczajnie poszedł w niepamięć.

M.G: Nie powiesz mi, że od zawsze chciałeś być trenerem. Czemu musiałeś zrezygnować z piłki?

P.M.: Zgadza się, nawet powiem szczerze, że nigdy nie myślałem , że ‘wejdę’ w trenerkę. W czasach, gdy grałem w lidze juniorów starszych i zaliczałem ‘ogony’ w Lidze Okręgowej, nasz trener również był zawodnikiem seniorów. Czasem po prostu fizycznie nie mógł być z nami na meczu, więc od czasu do czasu wypełniałem papierkową robotę tj .protokoły, zbierałem legitymacje etc. W momencie, w którym kończył mi się wiek Juniora, nasz trener odszedł do Sokoła Serock. Zespół musiał mieć drużynę młodzieżową i postanowiłem spróbować. Wówczas nie ukrywam, że złapałem przysłowiowego bakcyla. Oczywiście runda jesienna była bardzo kiepska z uwagi na to, ze sporej ilości chłopaków skończył się wiek juniora. Trzeba było szukać nowych zawodników. Na koniec sezonu mieliśmy chyba koło 16 punktów.

M.G.: Gdybyś miał opisać do jakiego trenera jesteś podobny warsztatowo to byłby nim…?

P.M.: Oj, ciężko wskazać, naprawdę. Najwięcej chyba nauczyłem się w czasach, kiedy pracowałem w Hutniku Warszawa. Nie ukrywam, że lubię ofensywną piłkę, ale to wszystko musi mieć zdrowy balans. Często staram się wchodzić w detale, myślę co można zrobić jeszcze lepiej. Lubię rozpracowywać rywali i jestem maniakiem Stałych Fragmentów Gry. Myślę, że każdy z trenerów jest w swoim rodzaju unikatowy i ciężko o porównanie do kogoś.

M.G.: W swojej karierze trenerskiej pracowałeś między innymi w Brwinowie, Warszawie-Marymont, a teraz w Potoku, czy to nie czas na pytanie, gdzie popełniłeś błąd?

P.M.: Tych klubów było zdecydowanie więcej niż te, które wymieniłeś. Miałem przyjemność pracować w IV lidze w Hutniku Warszawa i KS Konstancin, była warszawska Korona, PUG Bielany, rok pracowałem jako asystent trenera za granicą, ale zawsze traktowałem to w kategoriach hobbystycznych. Ciężko byłoby wejść na wyższy poziom tak, żeby utrzymywać się jedynie z piłki. Ja mam frajdę kiedy gram o coś, kiedy wyprowadzam klub z dołka, kiedy wchodzę ze świeżą głową pełna pomysłów i okazuje się, że te pomysły przynoszą oczekiwane efekty. Ale nawet przy pracy w amatorskich klubach staram się dawać z siebie 100|%. Myślę, że w Potoku będzie tak samo. Ale tak jak wspomniałem, od początku wszedłem w to hobbystycznie i nie traktuję tego w kategoriach błędu. W lipcu 2018 byłem co prawda nawet na rozmowie ws. Asystenta trenera w jednym z klubów II Ligi, ale ostatecznie zdecydowano się na inny sztab szkoleniowy. Sztab, któremu zdążyli już podziękować za pracę.

M.G.: Widziałeś już mecze naszej „serie A”, jak porównałbyś poziom niższych lig w mazowieckim i lubelskim?

P.M : Zgadza się, widziałem już sporo spotkań na poziomie A klasy i uważam, że poziom jest niższy niż na Mazowszu. Przede wszystkim w Warszawie kluby mają ciężej pod względem organizacyjnym. Musisz być przygotowany na spore koszta jeśli chodzi o wynajem boisk na treningi, na mecze, na sędziów. To pochłania mnóstwo środków, które zawodnicy musza pokrywać z własnej kieszeni poprzez składki. . Tak, ludzie zrzucają się niekiedy po 100zl miesięcznie żeby pograć w lidze Dodatkowo transfery tutaj opłacają kluby. W Warszawie jest mnóstwo przypadków, że to zawodnik zmieniając barwy klubowe sam wykłada za siebie pieniądze tytułem opłaty transferowej, którą pobiera Okręgowy ZPN. Zawodnicy grają za darmo praktycznie nawet w 80% klubów Ligi Okręgowej, stąd każdy daje z siebie max żeby trafić do tej IV ligi, gdzie już otrzymuje się stypendia za grę. W związku z czym ten poziom jest wysoki, bo każdy chce się rozwijać. Tu z kolei kluby są dotowane, stąd z jednej strony to dobrze, bo łatwiej jest pracować w klubie, który jest zabezpieczony pod względem zaplecza, finansów. Ale te finanse chyba troszkę psują poziom. Słyszałem tu już o wielu przypadkach, gdzie okazuje się, że klub szuka zawodników, bo z tym jest tu ciężko. Zawodnik pokaże, że ze dwa razy potrafi prosto kopnąć piłkę i już chce kasę za grę.. Kluby dają możliwość rozwoju zawodnikom poprzez treningi ze trenerami, którzy się szkolą, którzy są dobrzy w swoim fachu. Ja Ci daję możliwość podniesienia umiejętności, Ty jeśli jesteś ambitny to je podnosisz i wtedy idziesz wyżej.. Tam możesz zarabiać. Najpierw ciężka praca, dopiero potem profity, tak powinno według mnie to wyglądać…

M.G.: Czy uważasz, że GLKS ma w sobie potencjał?

P.M.: Odbyłem z zespołem dopiero dwie jednostki treningowe, ale uważam, że potencjał jest. W każdym Klubie od razu da się zauważyć trzon zespołu pod względem umiejętności czysto piłkarskich. Oczywiście żebyśmy porozmawiali na ten temat konkretniej to zarówno zespól, jak i ja, potrzebujemy trochę czasu żeby się poznać, żeby zespół poznał moje metody treningowe i to , co chcemy grac. A przede wszystkim potrzeba jeszcze troszkę czasu żeby sobie zaufać zwłaszcza, że przychodzi tu osoba z zewnątrz w momencie, w którym Seniorzy potrzebują punktów jak tlenu. Na dzień dzisiejszy spore oparcie mam w Sylwek Stręciwilk który powoli wprowadza mnie do zespołu, pomaga. Myślę, że z tygodnia na tydzień to wszystko będzie wyglądało lepiej i wyeksponujemy w drużynie to, co ma najlepsze. Może to zabrzmi dziwnie, ale celem nie jest utrzymanie. Celem jest wygranie każdego najbliższego meczu. To są bowiem części składowe. Jeśli będziemy w każdym meczu dawać z siebie 100% to z tych składowych osiągniemy taką liczbę punktów, która w końcowym rozrachunku pozwoli nam utrzymać się w lidze. Utrzymanie to będzie nagroda za sumienną pracę podczas całej rundy, a nie cel. Cele, a przede wszystkim ambicje mamy zdecydowanie wyższe, ale o nich będzie jeszcze okazja porozmawiać.

M.G.: Jakie masz oczekiwania względem swoich zawodników?

P.M.: Od zawodników przede wszystkim oczekuję sumiennej pracy. Musimy mieć materiał ludzki, z którym możemy pracować żeby móc poprawić wyniki. Jesteśmy w położeniu, w którym, patrząc przez pryzmat wyników z jesieni, może nam gdzieś brakować umiejętności, ale nie ma prawa nam zabraknąć ambicji, woli walki, charakteru i zaangażowania. Tego zabraknąć po prostu nie może.

M.G.: Zapytam też trudniej, albo mniej wygodnie, co Ci się nie spodobało na początku, co wymaga natychmiastowej poprawy?

P.M.: Hmmm… Myślę, że jest kilka rzeczy, które można poprawić. Zaczęliśmy od poprawienia aktywności na portalach społecznościowych. Z biegiem czasu chciałbym tez żebyśmy tych rzeczy wprowadzali więcej, ale na wszystko potrzeba czasu. Ja pracowałem wcześniej w innym województwie i tak jak mówiłem wcześniej, często te warunki były ciężkie. Nie chcę przede wszystkim żeby ktoś pomyślał, że przyszła nowa miotła i już zamiata. Pomysłów i zapału nie zabraknie, ale na pewno dzień meczowy będzie wyglądać troszkę inaczej. Inaczej będziemy tez podchodzić do współpracy w zespole jako grupie. Atmosfera robi wyniki, a wyniki pomagają robić atmosferę. To jest nierozłączne. Nie chcę wchodzić tu teraz w szczegóły. Zmiany na pewno się pojawią, ale będą one tylko takie, które wpłyną z korzyścią dla zespołu, dla nas wszystkich. Myślę, że i z zewnątrz będzie je widać.

M.G.: Podobno szykujesz analizy wideo?

P.M.: Osobiście preferuję metody na które wiem, że niewielu trenerów tutaj kładzie nacisk. Oczywiście, każdy mecz będziemy chcieli nagrywać głównie po to, żeby mieć materiał video do pracy. Będą odprawy przedmeczowe, analizy spotkań, wszystkie te czynniki pomogą nam eliminować błędy. Część osób może być tym zdziwiona, ja jednak nie w każdym klubie miałem możliwość ściągnięcia do siebie konkretnego zawodnika i zapłacenia mu za grę. Trzeba było szukać rozwiązań, które pomogą danemu zawodnikowi stać się lepszym. Coś, co może przekonać go do tego, że w tym i tym miejscu naprawdę ma szansę na rozwój.

M.G.: Była „ Wiosna Smoków”, będzie wiosna GLKS?

P.M.: Tak, „Wiosnę Smoków” wspominam z sentymentem, bo udowodniliśmy, że w każdym klubie można poprawić jakość, sposób zarządzania i wyniki. Cieszę się, ze to zobrazowano, a film cieszy się dobrymi opiniami , jeździ po festiwalach…. Ale była także taka mała wiosna Korony Warszawa, do której wszedłem z w zimę w momencie, kiedy klub miał 4 punkty po rundzie. Spadały 4 zespoły z ligi, a my na wiosnę zrobiliśmy 25 oczek, co łącznie dało 29pkt i utrzymanie w lidze. Utrzymanie, które zapewniliśmy sobie w ostatniej minucie sezonu. Oczywiście, że jest szansa na wiosnę GLKS. Jeśli tylko dopisze frekwencja, to będziemy mieli co robić. Mam świadomość, że do ligi zostało mało czasu, ale i z tym sobie poradzimy. Już dwukrotnie wchodziłem do Klubów z misją uratowania A klasy. Obie dotychczas zakończyły się sukcesem. Mam nadzieję, że misja ta uda się po raz trzeci.

M.G.: Czy i jak zmieniło się Twoje życie po premierze tego filmu?

P.M.: Powiem szczerze, że nie odczułem jakiejś wielkiej zmiany. Film ukazał się chyba 3 lata po zdjęciach. Miło było wrócić do tych czasów i tak naprawdę zobaczyć pracę zespołu i swoją pracę z perspektywy osoby trzeciej. Cieszę się, że film został dobrze przyjęty na festiwalu filmów piłkarskich organizowanym przez PZPN. Było o nim sporo wzmianek w radio, Internecie, generalnie ogólny odbiór był bardzo pozytywny. Miło będzie kiedyś znów usiąść i sobie to po prostu obejrzeć. Natomiast uważam, że mnie mają rozliczać wyniki, a nie film. Nie zmienia tego nawet fakt, że był to dokument, a scenariusz napisały do niego po prostu wydarzenia z obserwacji klubu w rundzie wiosennej.

M.G.: Chyba był jednak był czas na miłość, bo spodziewacie się już drugiego dziecka, gratulacje! ( w filmie pada kwestia: „Wiosna jest od grania nie zakochiwania”)…

P.M.: Oj, to był naprawdę ciężki czas. Rozstanie, dojazdy 30 km na treningi, do tego praca, 8 nocnych zmian w miesiącu, oglądanie spotkań rywali i ich analiza, Fanpage, strona WWW i wiele innych rzeczy, które pozwoliły wspiąć się temu klubowi na wyższy poziom. Z czasem doszła także akademia, więc bywało tak, że miałem 7 treningów w tygodniu plus mecz w weekend. Udało się jednak znaleźć czas i na miłość! Dzięki wielkie !

Mateusz Giska – koniec.

+++

PROFILE / Paweł MILEWSKI (ur. 12. 02. 1989 r.) . Kariera: 2007-2009 UKS PUG Bielany LJ90/91, B klasa – trener juniorów, seniorów, 2009-2010 KP Sparta Belfast (Belfast District League) – asystent trenera, 2010-2011 BKS Hutnik Warszawa (IV liga) -ssystent trenera, 2012 (j) UKS PUG Bielany (B klasa) – trener, 2014 (w) UKS Czerwone Smoki Brwinów (B klasa) –  Trener, 2014 (j) UKS Ogień Brwinów – Trener, 03.2015 – 05.2016 KS Konstancin (IV liga- Asystent, A klasa – trener), 0d 08.2016 – UKS Ogień Brwinów – trener, 2019 GKS POTOK Wielki – trener.


Komentarze do 'WIOSNA 2019 (co słychać w klubach?) @ Mateusz GISKA rozmawia z Pawłem MILEWSKIM – trenerem GKS POTOK Wielki' (1)
  • Marymonciak9 miesięcy temu Bezpośredni link

    Naprawdę dobry trener. Czasami się dziwiłem czemu kisi sie w A czy B klasach.W każdym klubie poprawiał wyniki i wnosił wiele dobrego w kwestii organizacji klubowej. Myślę, że będziecie mieli z niego sporo pożytku. Powodzenia Mileś!

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.