romek
niedziela, 4 listopada 2018, 13:16

PROFILE @ Branko RASIC: – To olbrzymi honor założyć koszulkę Hetmana

To olbrzymi honor założyć koszulkę Hetmana – mówi w rozmowie z kshetman.pl, Branko Rasic, były zawodnik takich klubów jak Crvena Zvezda, Unia Janikowo, Świt Nowy Dwór Mazowiecki a przede wszystkim Hetmana Zamość.

+++

Mało kto wie, ale zanim Jacek Ziarkowski został trenerem Hetmana, to szkoleniowcem zamojskiego klubu mogłeś zostać ty. Co nie wyszło w rozmowach z Lesławem Kapką i Piotrem Welczem w ubiegły roku, że Branko Rasić, tym razem jako trener, nie wrócił do Zamościa?

Branko Rasić: – Po raz pierwszy temat mojej pracy w Zamościu pojawił się na początku 2017 roku. Byłem dogadany z panem Lesławem Kapką  na stanowisko dyrektora grup młodzieżowych Hetmana [koordynator akademii Hetmana Zamość]. Wówczas trenerem w Zamościu był Krzysztof Rysak. Później odbyłem kilka rozmów z panem Piotrem Welczem i ponownie panem Lesławem Kapką, ale ostatecznie pozostałem w Serbii. Wiem, że pan Lesław Kapka mocno obstawał za moją kandydaturą, to on chciał mnie ściągnąć do Zamościa, wszystkie formalności miał wziąć na siebie. Widocznie ktoś był temu przeciwny. W każdym bądź razie ja z panem Lesławem miałem i mam bardzo dobre relacje. To słowny człowiek, któremu można zaufać. Darzę go dużym szacunkiem. Nadajemy na podobnych falach. Może kiedyś znów przyjdzie nam współpracować razem przy piłce? Zawsze jak do mnie dzwoni, traktuję jego propozycje bardzo poważnie. Jak rozmawialiśmy w sprawie Hetmana, miałem wówczas bardzo dobry kontrakt w trzeciej lidze w Serbii, to jednak bez większego zastanowienia byłem gotowy rozwiązać umowę ze swojej winy i przyjechać do Zamościa. Teraz trenerem Hetmana jest Ziaro. Z tego co widzę, całkiem dobrze sobie Jacek radzi, śledzę jego pracę i wyniki Hetmana, wierzę że z nim na ławce Hetman awansuje.

Z pracą w Hetmanie nie wyszło. Dzisiaj czym się zajmujesz?

– Jestem trenerem w piątoligowym klubie. Klub zaczął od zera, ma prywatnego właściciela i zatrudnił mnie, abym utworzył wszystkie struktury klubu. Prowadzę trzy grupy młodzieżowe oraz drużynę seniorów. Jest nacisk na szkolenie młodych, promocję ich w pierwszej drużynie i potem wytransferowanie ich dalej. W pierwszym roku pracy z juniorami awansowałem do pierwszej ligi. Najmłodsza grupa zajęła drugie miejsce w swojej lidze, pierwsza drużyna zaś skończyła sezon na siódmym miejscu. Zaznaczę, że graliśmy tylko i wyłącznie swoimi wychowankami tj. zawodnikami w wieku 17-18 lat, bez ponoszenia żadnych kosztów. Jak na początek chyba jest całkiem nieźle. Mam kontrakt ważny jeszcze przez trzy lata. W sumie to żyję pracą, bo na boisku spędzam po dziesięć godzin dziennie, a do tego dochodzi jeszcze kilka godzin pracy w domu, aby wszystko dobrze zaplanować, na oglądaniu meczów, analizowaniu. Jak przychodzi weekend, mecze są dla mnie relaksem, odpoczywam przy ławce.

Wśród twoich wychowanków jest już jakiś zawodnik, którym możesz się pochwalić?

– Jest ich wielu w najlepszych serbskich klubach. Wymienię kilku, którzy na pewno by nie byli tu gdzie są, gdyby nie praca ze mną. Uros Djurdjevic, grał w Vitesse, Palermo, Partizanie, Olympiakosie czy w Sportingu Gijon. Pracowałem z nim przez sześć lat. Do dziś trenujemy razem, gdy ma przerwy w klubie i pojawia się w Serbii. Filip Stuparević, rocznik 2000. Obecnie gra w Vozdovac Belgrad, ale został już sprzedany do FC Fulham. Od stycznia będzie tam grał, ja trenowałem przez siedem lat, zaczynaliśmy, gdy był 9-latkiem. Marko Docić, jest kapitanem Cukaricki Belgrad, akurat był ostatnio na treningu indywidualnym u mnie. Vukan Savicevic grał w Crvenie, a obecnie gra w Slovanie. Jest ich sporo, dużo moich wychowanków gra obecnie w czołowych klubach oraz regularnie jest powoływanych do kadr młodzieżowych. Z chęcią wymienię ich nazwiska, jak zaczną grać regularnie w piłce seniorskiej. Teraz niech spokojnie pracują.

A wśród najmłodszych podopiecznych, jest w Serbii talent, który może wypłynąć na salony europejskiej piłki?

– Jest. Pogadamy o tym za kilka lat. Zarówno w swoim klubie, czy też podczas zajęć indywidualnych dostrzec można biegające perły. Trzeba jednak dać im czas.

Wróćmy do przeszłości. Jak wspominasz swoją grę w Zamościu?

– Fajnie mi się tu grało. Dawało się odczuć sympatię kibiców, chyba mnie lubili. Stadion miał swoją magię, doping kibiców, to wszystko bardzo mnie motywowało. Niestety za długo w Zamościu nie grałem.

Jesienią 2002 roku w Hetmanie grało aż pięciu piłkarzy z Serbii. Czy do dzisiaj utrzymujesz kontakty z którymś z tych zawodników?

– Tak, z niektórymi jestem nadal w kontakcie. Goran Jovanovic, jestem jego kumem, po waszemu to świadek na ślubie. Z Davorem Tasiciem cały czas utrzymujemy kontakt telefoniczny i jesteśmy dobrymi kolegami. Z pozostałą dwójką tj. Cosiciem i Baboviciem nie mam już żadnego kontaktu.

Trenerami Hetmana byli wówczas charyzmatyczny Andrzej Sikorski oraz Dariusz Herbin. Jak wspominasz tych, bądź co bądź, wyrazistych szkoleniowców?

– Dariusz Herbin to dobry trener, darzyliśmy się wzajemnym szacunkiem i dobrze nam się współpracowało. Nie miał szczęścia z wynikami. Po czasie okazało się, że niektórzy zawodnicy obstawiali mecze Hetmana u bukmachera i grali przeciwko drużynie lub sprzedawali mecze, więc trener nie miał szczęścia i nie jego wina, że w Zamościu mu nie wyszło. Następnie przyjechał do Zamościa Andrzej Sikorski z Warszawy i poczuł się zbyt ważny. Na mnie chciał zbudować swój autorytet. Nie było nam po drodze. Nie grałem na jeden, dwa kontakty, do tego byłem zbyt niezależny. Jak to tłumaczyć? Była na przykład taka sytuacja, gdy nie płacono nam, wszyscy mówili, że nie pojadą wówczas na mecz, że będą strajkować. Na koniec tylko Branko zabrał torbę i udał się prosto z autokaru do domu, reszta zawodników pojechała na mecz. Moja niezależność sporo mnie w życiu kosztowała. Trener Sikorski zarzucał mi również, że widziano mnie często pijanego na Nowym Mieście w pizzerii. Szybko jednak ucichł, gdy powiedziałem mu, żeby przyprowadził jednego człowieka, który widział mnie pijącego alkohol. Ja nigdy nie próbowałem i tak jest do dziś. Jako zawodnik byłem bardzo niewygodny dla każdego trenera. Teraz muszę za to cierpieć (śmiech).

Z czym po latach kojarzy ci się Hetman i miasto Zamość?

– Hetman kojarzy mi się z niesamowitymi warunkami do pracy. Tyle boisk, siłownia, hala, bieżnia, fajny, klimatyczny stadion, teraz doszło boisko ze sztuczną nawierzchnią. Rewelacja. Nic tylko otwierać akademię, pracować, pracować i jeszcze raz pracować i produkować nowych Lewandowskich, Glików czy innych Piątków. A Zamość? Bardzo fajne miasto. Lubiłem spacerować po starówce, po parku, do którego ze stadionu było bliziutko, w końcu sąsiadują ze sobą. Lubię to miasto, ma swój klimat.

Pytając kibiców o Branko Rasicia, wszyscy niemalże jednym głosem wspominają twoją bramkę w meczu ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki. Zgodzisz się, że w pewnym sensie ta bramka dała ci przepustkę do gry w ekstraklasie?

– Modliłem się w przerwie meczu ze Świtem, żeby zrobić coś niesamowitego w drugiej połowie i że potem już nie muszę grać do końca sezonu. No i… modlitwa została wysłuchana. Strzeliłem zza połowy, później zmiana trenera w Hetmanie i koniec mojej gry w Zamościu (śmiech). Co do pytania. Tak, zgadzam się, ta bramka miała duży wpływ na mój transfer do Świtu. Prezes Szymański zapamiętał mnie po tym golu, tak mi przynajmniej mówił. Jak go pytali, czy chce napastnika Rasicia, to nie zastanawiał się w ogóle i tak trafiłem do Ekstraklasy.

Na którym miejscu wśród strzelonych przez ciebie goli, znajduje się ten zdobyty na stadionie w Zamościu?

– Na pewno jest jednym z moich pięciu ulubionych goli. Ta bramka była nietypowa, bo nie strzela się na co dzień z sześćdziesięciu metrów. Chociaż strzeliłem z połowy jeszcze trzy bramki, ale nie były dla mnie aż tak ważne. Gol ze Świtem to jedna z pięciu moich ulubionych bramek. Oprócz tego zaliczyłbym jeszcze przewrotkę dla kadry juniorskiej Jugosławii, pierwszą bramkę dla Unii Janikowo w barażach z Piastem. Gol strzelony Arturowi Borucowi na Łazienkowskiej i wszystkie strzelone bramki Partizanowi w derbach Belgradu w ligach młodzieżowych.

Druga opinia kibiców jest taka, że nawet w pięćdziesięciu procentach nie wykorzystałeś do końca swojego potencjału jako piłkarz. Co twoim zdaniem poszło nie tak, że z obiecującego juniora w Belgradzie ostatecznie reprezentowałeś takie kluby jak Unia Janikowo, Mieszko Gniezo, czy też na koniec kariery B-klasowy Spartakus Szarowola.

– Nie wykorzystałem nawet dziesięciu procent potencjału, jaki dostałem od Boga. Teraz jak jestem trenerem, to mogę to powiedzieć z całą pewnością. Powodów jest wiele. Największy, to za wcześnie trafiłem do pierwszego zespołu Crvenej zvezdi. Byłem za młody na tak mocne treningi, organizm nie wytrzymał. Po tym miałem ciągle problemy z kontuzjami. Przywodziciele, kolana, staw skokowy… Gdy przychodziło większe obciążenie, jak mocniej popracowałem na treningach, organizm nie wytrzymywał. Jedynie w Meksyku nie miałem dużych przerw przez kontuzje. W innych krajach i klubach jak pół roku pograłem bez kontuzji, to kluby wypłacały mi ekstra premie. Kilka dobrych ofert transferu przez swoje zdrowie musiałem odrzucić. Druga sprawa, to złe wybory. Zamiast do New York Metrostars, poszedłem do Kulubara Lazarevac. Zamiast podpisać kontrakt na cztery lara z Crveną, ja podpisałem umowę z Obiliciem Belgrad, który był wówczas klubem ludzi znanych z tego, że są poza zakonem (Arkana). Zamiast iść do ekstraklasy, ja wolałem siedzieć w Janikowie… ale tego nie żałuję. Kocham to miasto, tamtego burmistrza też, do dziś. I tak dalej i tak dalej. Mogę wymieniać jeszcze inne złe wybory, które kosztowały mnie karierę. Co do Spartakusa to inna bajka, bo byłem tam grającym trenerem, jak skończyłem z poważną piłką. Pan Lesław Kapka dał mi propozycję nie do odrzucenia i tak trafiłem do Szarowoli. Wszystko to przez pana koordynatora. Marek Sztochel, bo o nim mowa obraża się jak tak na niego mówię, pan koordynator (śmiech).

W Zamościu choć grałeś krótko, to wydaje się, że masz sporo znajomych. Kiedy ostatni raz byłeś Hetmańskim Grodzie?

– Jak byłem w Spartakusie w 2010 roku, wtedy ostatni raz byłem w Zamościu. Odwiedziłem też Rotundę kilka razy. Znajomych mam w Zamościu sporo, kontakt utrzymujemy do dziś. Przede wszystkim jest to wspomniany przez mnie już Marek Sztochel, dziennikarz – legenda na Zamojszczyźnie. Jest dla mnie jak brat. Ponadto Marek Kulik, mój asystent w Szarowoli, super gość i kolega. Trener Dariusz Herbin, legenda Spartakusa Krzysiek Szokało, no i pan Leszek Kapka. Wiele jest osób, którzy kręcili się wokół zamojskiej piłki i w różnych okolicznościach mnie poznali.

W przyszłym roku zamojska piłka obchodzić będzie dwa jubileusze. 95-lecie piłki nożnej w Zamościu oraz 85-lecie powstania Hetmana. W przypadku organizacji meczu byłych piłkarzy biało-zielono-czerwonej drużyny, Branko Rasić pojawiłby się w Zamościu, jeżeli wcześniej oczywiście otrzymałby zaproszenie?

– Jeżeli dostanę takie zaproszenie to postaram się zrobić wszystko, aby pojawić się w Zamościu. To olbrzymi honor założyć koszulkę Hetmana, nawet w tym wieku. Ale musi mi przede wszystkim na to pozwolić zdrowie. Ostatnio chciałem spróbować sił w piątej lidze u nas, ale w trakcie przygotowań do gry nabawiłem się, a jakże, kontuzji i musiałem odpuścić.

Nie ciągnie ciebie czasem, żeby znów spróbować polskiej piłki? Tym razem jako trener?

– Tak, mam jeszcze chęci do pracy w Polsce jako trener. Zobaczymy jak to się potoczy w przyszłości. Na pewno propozycje były i są. Nawet kilka dni przed naszą rozmowę dostałem propozycję pracy w Polsce, a dokładnie to miałem przejąć jedną drużynę już zimą tego roku. Każdą ofertę rozważam poważnie. W tej chwili mam dobry, sztywny kontrakt, więc nie będzie tak łatwo, żebym go rozwiązał, to wiązałoby się to z zapłaceniem odstępnego za mnie, które mam w umowie.

W najbliższym meczu Hetman zmierzy się w Derbach Zamojszczyzny z Ładą Biłgoraj. Mecz dla kibiców niezwykle ważny. Jaki wynik typuje najlepszy wśród Serbów były piłkarz Hetmana?

– Wygrana Hetmana jest bezsporna. Wierzę, że drużyna Jacka Ziarkowskiego zwycięży. Derby, to inny mecz, ale liczę, że biało-zielono-czerwoni wygrają 3:1 lub 3:0. Powodzenia!

Rozmawiał Kamil KUSIER

+++

Branko RASIC (ur. 13 lutego 1977). Serbia. Kluby: FK Budućnost (Zvečka)-(juniorzy), FK Crvena zvezda (Belgrad) (juniorzy), FK Crvena zvezda (Belgrad),FK Mladost (Lučani), FK Mladi Radnik (Požarevac),, FK Obilić (Belgrad) FK Budućnost (Valjevo), OFK (Belgrad), FK Kolubara (Lazarevac), Halcones Querétaro, FK Železničar (Lajkovac), Szczakowianka Jaworzno, Hetman Zamość, Krywbas Krzywy Róg, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Kujawiak Włocławek, Unia Janikowo Victoria Jaworzno, Mieszko Gniezno, FK Radnički (Obrenovac), FK Krtinska (Obrenovac), Spartakus II Szarowola.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.