romek
czwartek, 1 listopada 2018, 18:58

LEKSYKON lubelskiej piłki @ Ryszard DWORZECKI – Super-technik rodem z Kraśnika

Ryszard Dworzecki i zmarły wcześniej – Sylwester Czernicki – w  Avii Świdnik. Razem wygrywali mecze, razem zdobywali awanse i medale…

– Rysiek Dworzecki to jeden z najlepszych napastników biegających po lubelskich boiskach – powiedział kiedyś Andrzej Kwiek, dziennikarz z którego zdaniem trudno polemizować. Starszych kobiców nie trzeba przekonywać, młodzi muszą wierzyć na słowo.

W debiutanckim sezonie w II lidze Motor  nie zdołał wiele zwojować. Z dorobkiem 19 punktów zajął piętnaste miejsce i spadł o klasę niżej. Trzecioligowa kwarantanna trwała dwa sezony. W 1967 roku lublinianie zajęli trzecie miejsce. W sezonie 67/68 długo nic nie zapowiadało, że będą strzelały korki   szampanów. Wprawdzie Motor od początku rozgrywek trzymał się czoła, ale lepsze wrażenie sprawiał Włókniarz Łódź i wydawało się, że właśnie ten zespół będzie fetował awans. Po 20 kolejkach prowadzili łodzianie o jeden punkt przed jedenastką FSC.

5 maja 1968 r. doszło jednak do bezpośredniej konfrontacji między liderem i wiceliderem. Kameralny stadion przy ul. Kresowej przeżył prawdziwe oblężenie. Tylu było chętnych zobaczenia wygranej lublinian. 15 tysięcy kibiców nie żałowało gardeł i przeżyło wielkie chwile.

Zespół prowadzony przez trenera Mariana Szymczyka, szkoleniowca, który towarzyszył w Kraśniku w rozwoju jego talentu) zagrał jak z nut. Goście stawiali jedynie opór do przerwy (1:1, bramka dla Motoru Ryszard Dworzecki). Po zmianie stron przewaga gospodarzy rosła z minuty na minutę. W końcu padły gole. Na 2:1 podwyższył Jan Nilipiuk, zaś wynik spotkania na 3:1 ustalił Witold Sokołowski. Motor: Wężyk – Rześny, Sklarek, Bucki, Szafrański – Widera, Dworzecki – Sokołowski, Brysiak, Świerk (Nilipiuk), Drabik.

Ryszard Dworzecki do Motoru trafił z Kraśnika, gdzie stawiał pierwsze piłkarskie kroki. Nie mogło być inaczej – był najstarszym z trzech braci. Bakcyla łapał w okresie, kiedy Stal Kraśnik była jedną z najlepszych drużyn w województwie, aspirowała do gry w II lidze, a idole dzieci „sprawiali’ jedną z największych sensacji w dziejach polskiej piłki. W piłkarskim Pucharze Polski eliminowali kolejno ligowe teamy całego kraju, a zostali wyeliminowanie przez mistrza Polski – Polonią Bytom rozgrywając mecz na boisku mistrza. PZPN złamał wówczas święta zasadę rywalizacji pucharowej – mecze gra się w siedzibie słabszego w ligowej degradacji (Stal grała w III lidze). Mimo wszystko Stal w Bytomiu grała jak równy z równym – uległa tylko 3:4.
Do połowy lat 60-tych młodzi piłkarze lubelscy nie osiągali jednak wielkich sukcesów w juniorskiej i młodzieżowej piłce. W reprezentacji juniorów zaistnieli jedynie: Leszek Jezierski, Jan Janda, Adam Suszek, Krzysztof Buliński,  bracia Adam i Edward Lipińscy, inni przychodzili do Lublina mając juniorskie reprezentacyjne epizody,  ale w  mocniejszych okręgach – najczęściej z Katowic. O sukcesy drużyn juniorskich na arenie krajowej było więc trudno… Żyła jednak legenda najlepszego teamu juniorów przed wojną, teamu który zbudowali trenerzy Szyszkowski i Balcer.

W 1967 roku podczas Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży w Łodzi  (były takie Igrzyska krajowe) Reprezentacja Lubelszczyzny wywalczyła złote medale. Lublinianie pokonali kolejno Łódź 2:0, Dolny Śląsk 1:0 i Bydgoszcz 2:1. Najlepszym piłkarzem uznano Ryszarda Brysiaka. W najważniejszy meczu z Bydgoszczą Dworzecki strzelił gola, Drugiego był współautorem i w tym meczu był lepszy niż Brysiak. Tak rozpoczął się „złoty serial lubelskiej młodzieży”. Rok w rok młodzi piłkarze zdobywali podium turniejów, mistrzostw, spartakiad. Przypominamy ten serial w innych miejscach portalu lubelskapilka.pl.

Ryszard Dworzecki (pierwszy z lewej) – w barwach Stali Kraśnik. Poznajemy Andrzeja Drabika, Jacka Rudaka i Stanisława Pwłowskiego.

Skład triumfatorów z Łodzi: Włodzimierz Bojanowicz, Stanisław Cybulski, Andrzej Drabik, Ryszard Dworzecki, Wiesław Grudziński, Henryk Konstantynowicz, Marian Kozerski, Jan Lisiewicz, Zdzisław Mróz, Adam Podgórski, Krzysztof Rześny, Henryk Sola, Andrzej Wężyk, Jerzy Zieliński. Trenerem tego zespołu był Jerzy Chrzanowski.

Wielu piłkarzy z kadry tego zespołu mocno zaznaczyło swoją obecność w lokalnej piłce. Między innymi Dworzecki. Grali w reprezentacji seniorów, w dobrych klubach, zdobywali awanse i puchary…

O pierwszym sukcesie wśród seniorów, czyli awansie Motoru do II ligi już było.

Zapadł mi w pamięci mecz Motoru z Hutnikiem Kraków. Było 1:1. Motor zagrał w składzie: Suszek, Bucki, Rześny. Góral, Lisiewicz (Mróz), Dworzecki, Famulski, Szydło, Chachuła, (Oryszko), Śpiewok, Pokin-Socha. Motor był faworytem, tymczasem błąd popełnił Lisiewicz i trzeba było gonić wynik. Po przerwie wszedł Oryszko i było 1:1. Dla mnie było to rozczarowanie – już liczyłem punkty i gdyby Motor wygrał byłby wyżej w tabeli o dwa miejsca, a tak zajmował ledwie 9 miejsce. Wielu z nas było na granicy zdrady i dlatego tak bardzo zapamiętałem mecz. W Kurierze zapowiadano wielki mecz Lublinianka – Górnik Zabrze w Pucharze Polski.  Miał zagrać Włodzimierz Lubański, wówczas jeden z najlepszych piłkarzy Europy. Tylko Lubańskiego, Jaszyna i Asparuchowa cenił kontynent spośród piłkarzy „zza żelaznej kurtyny”. Kurier przepowiadał sromotną klęskę Lublinianki, bilet na mecz nie sposób było zdobyć, ale jeden facet mówił: – „Łatwo nie przegramy”. To trener Waldemar Bielak z Lublinianki zapowiadał walkę. Bardzo liczył na lubelskiego Besta Sylwestra Czernickiego i Stanisława Cybulskiego.

I finalista Pucharu Zdobywców Pucharów ledwie wobec kompletu kibiców na Wieniawie zremisował 1:1. Tak wtedy jako dziecko myślałem o zdradzie Motoru na rzecz Lublinianki. Lecz czas ma to do siebie, że upływa – Motor grał w II lidze i ciągle myślał o awansie.

W poniedziałek po meczu z Hutnikiem, a przed meczem z Górnikiem do Lubina przyjechał Marszalek Marian Spychalski. Nie lubiłem go, bo ojciec konfidencjonalnie poinformował mnie, ze podpisał „wilczy bilet” pod nazwiskiem brata z Kraśnika. Po wypadkach grudniowych wyrzucono go z UMCS za protesty przeciwko kłamstwom w TV. Bez prawa powrotu na studia kiedykolwiek.

Rok 1970 zapamiętałem jeszcze z innego powodu – juniorzy reprezentacji Polski grali o udział w Mistrzostwach Europy. W dniu meczu Motor – Start Łódź (2:1) wygrali z Francją 2:1. Jedna z bramek strzelił Marek Leśniewski ze Stali Kraśnik. Kurier zachowałem na pamiątkę. Chrzestny ojciec z Kraśnik miał syna – brat, które nadał sprawę mistrzostwa Unii Lublin sprzed wojny z Kraśnika, Leśniewski z Kraśnika, czołowi piłkarze w Motorze, Drabik, Pulikowski, Dworzecki z Kraśnika. Polubiłem Kraśnik.

Dla dokumentalistów (to ważne jak się okaże) skład Motoru w meczu ze Startem Łódź: Suszek, Kamiński, Bucki, Buda, Rybka, Manicki, Przybyło, Krawczyk, Marciniuk, Socha (Majkowski), Dworzecki, Pulikowski. Ale Motor trzymał się dzielnie, bo o awansie nie można było myśleć – 13. miejsce z 7. punktami przewagi nad „spadkiem”. Gdzieś z boku dziennik zanotował o dziwnej rejteradzie trenera Zdzisława Wolszy i ratowniku Jerzym Adamcu. Kończył się jeden sezon, ale trzeba było myśleć o następnym.

Jeszcze kilka lat temu rozmawiałem z redaktorem Andrzejem Kwiekiem. Własciwie sam zadzwonił:

= Mam ekstra newsa dla lubelskapilka.pl – usłyszałem. – Rysio Dworzecki „Siekiera” bedzie trenował młodzież! Zaproponowali mu działacze z Tomaszowic, czy Miłocina. Wiadomość nie była dla mnie sensacją, wszak mam fotki z Kraśnika z jakiegoś jubileuszu. Zagrał w olbojach, był wówczas w świetnej formie. I nagle ta szokujaca wieść! Tak – niezbadane są wyroki.

***

Ryszard DWORZECKI (ur.1947 r.). Napastnik. Kluby: Stal Kraśnik, Motor Lublin (w 1968 roku awans do II ligi w której strzelił 13 bramek), Stal Mielec, Star Starachowice, Wisłoka Dębica, Avia Świdnik. Z reprezentacją juniorów Lubelszczyzny wywalczył w 1967 roku złoty medal Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży.  Młodszy brat Bogusław – wicemistrz Polski juniorów 1972 w barwach Stali Kraśnik. Drugi brat Wacław był też zawodnikiem Stali Kraśnik. Ryszard Dworzecki zmarł 12 września 2018 roku. Pochowany na cmentarzu w Tomaszowicach

LEKSYKON lp/hs

+++

 

Relacja z  meczu wyjazdowego w Rybniku…


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.