romek
piątek, 19 października 2018, 16:56

LEKSYKON lubelskiej pilki @ Stanisław ŻOŁNIEROWICZ * Piłkarz, trener, wychowawca młodzieży…

Miał siedem lat, kiedy wybuchła wojna. To był zwykle wiek, gdy młody chłopak rozpoczynał pasjować się sportem. W Lubinie podczas wojny rozgrywano mistrzostwa. Dzieci ukradkiem przedostawały się na mecze, Czasem były tak zwanymi „czujkami”, które ostrzegały seniorów przed wyjazdem Niemców w kierunku boisk. Kiedy wojna się zakończyła Staszek miał lat 13. Starsi koledzy opowiadali o piłkarzach Unii Lublin, którzy tuż przed wojną zdobyli mistrzostwo Polski juniorów. W dodatku tuż po wyzwoleniu ci właśnie przedwojenni mistrzowie juniorów, wyzwali mistrzów Polski seniorów na pojedynek. Wyzwanie przyjęto – do Lublina przyjechali piłkarze Polonii Warszawa i …przegrałi 3:4.Wielu młodych chłopców zamarzyło o pilkarskiej karierze. Między innymi i Żołnierowicz.

Rozpoczynał jako junior w  1947 roku w klubie Garbarnia Lublin. Klub zmieniał kolejno nazwy, bo takie były polityczne dyspozycje. Najpierw był Związkowiec, później Budowlani, Ogniwo. W 1951 roku wraz z trenerem Ryszardem Drozakiewiczem przeszedł do MKS Lublinianka. Tutaj także pod okiem Drozakiewicza doskonalił umiejętności i szybko stał się ważną postacią Lublinianki.  Drozakiewicz zadbał, aby jego indywidualne walory charakter i nieustępliwość, ambicja, pracowitość dobrze służyły Lubliniance.  Żołnierowicz sam zawsze z dystansem oceniał ten czas – i siebie jako zawodnika i trenera Drozakiewicza. Mówił, że atmosfera przełomu lat 50-tych i 60-tych była jedyna i niepowtarzalna. Głównym celem był nieustanna gra w pierwszym zespole Lubliniianki. Ważne były stosunki pomiędzy kolegami, szczera rywalizacja i podnoszenie umiejętności. Jednym powiodło się lepiej, innym gorzej – jak to w życiu bywa.

Szczególne znaczenie w karierze miały mecze ze Szwedami – z  Djurgarden. W pierwszej połowie pierwszego meczu piłkarze z Wieniawy mieli przewagę, ale przegrywali ją 0:1 po karnym za faul Leszka Kokowicza. Po przerwie Lublinianka znów miała przewagę, a Stanisław Żołnierowicz strzelił na 1:1. Wśród Szwedów było pięciu wicemistrzów świata.

Po twardej walce w błocie publiczność zgotowała obu zespołom owację na stojąco.

Lublinianka – Djurgaarden (Szwecja) 1:1

0:1 Gruebb (k) 23
1:1 Żółnierowicz 56

Sędzia: Michałowicz (Lublin)
Widzów: ok 12 tys.

Lublinianka: Kokowicz, Potocki, Cieśliński, Ruszewski, Jurak, Grelak, Wieczerzak (Rybicki), Żołnierowicz I, Szorc, Wójcicki, Mrówczyński (Bartyś).

Djurgaarden: Arvidssan, Oiesan, K. Andresson, Gustavsson, Othberg, Mild, B. Andersson, Gruebb, Eriksson, Eklund, Karlsson.

Mecz rewanżowy wygrała Lublinianka 1:0, a gola strzelił  – oczywiście – Żołnierowicz. W 1957 roku zdobył „Berło i koronę”. Strzelił 9 goli. Zdarzało się, ze strzelał po nerwowych chwilach, jak na przykład w Zamościu w meczu z Hetmanem, kiedy to po przerwie wbił piłkę do siatki po rozegraniu pośredniego.  Po meczu potrzebna była interwencja szwadronu mundurowych, żeby piłkarze z Lublina bezpiecznie wrócili do swojego miasta.

W czerwcu 1959 roku Lublinianka pokonała w Poniatowej Stal 5:1. Żołnierowicz strzelił 4 bramki. Wszystkie głową. W tym momencie miał ich wszystkich siedem zdobytych głową. Piątego wbił „Kajtek ” Wieczerzak.

Po zakończeniu gry rozpoczął pracę z młodzieżą. W mistrzostwach Polski juniorów w 1961 roku zajął trzecie miejsce – za Zrywem Chorzów, Górnikiem Wałbrzych i na równi z ŁKS-em. – Pracy w sporcie nigdy nie traktował;em, jako coś drugorzędnego – mówił. – Jestem technikiem budowlanym i   zajmuję odpowiedzialne stanowisko  w Rejonowym Zarządzie Kwaterunkowo-Budowlanym.

Był świadom, że pogodzenie pracy z odpowiedzialnym trenowaniem piłkarzy jest niemożliwe.  Miał troje dzieci – dwie córki i syna.  Pasją było wędkarstwo i filetalistyka.  Sztandarowym tematem w zbiorach znaczków był oczywiście temat pilki nożnej i mistrzostw a świata. Podobnie jak niemal każdy zawodnik, który w młodości osiągnie sukces i pozna właściwych ludzi – pasją było łowienie talentów piłkarskich. Miedzy innymi na 1000-lecie Polski, we wrześniu spotykał się dziećmi, żeby pokazywać umiejętności.

Miał legendarne szczęście w wędkarstwie. – Wędkarze to ludzie dość osobliwi, i skłonni do przesady zwłaszcza kiedy oceniają własne i cudze sukcesy – mówił. – Bywam nad Zalewem Zemborzyckim i na pojezierzu  Łęczyńsko-Włodawskim. Miałem kilka udanych wypraw. Ale wiem, że są lepsi ode mnie. Cierpliwość to sukces. – Pobyt nad wodą wymaga zachowania dostojeństwa wobec natury.

+++

Stanisław ŻOŁNIEROWICZ (ur. 1932 r., zm. 2013 r.). Kluby: Garbarnia Lublin, Związkowiec Lublin, Ogniwo Lublin, Budowlani Lublin, MKS Lublinianka. Kluby jako trener: MKS Lublinianka. Wielokrotny reprezentant Lublina. W 1956 roku zagrał dwukrotnie przeciwko mistrzom Szwecji Djurgarden (1:1 i 1:0). W tych meczach strzelił 2 gole. U Szwedów grało 5 reprezentantów kraju.  Kilka razy był królem strzelców ligi okręgowej.  W 1957 roku zdobył Berło i koronę Kuriera Lubelskiego. Jako trener zdobył trzecie miejsce w mistrzostwach Polski juniorów z MKS Lublinianka. Lubliniance poświęcił 30 lat życia – 12 jako zawodnik i 17 jako trener. Zmarł w czerwcu 2013. Pogrzeb odbył się 19 czerwca 2013 roku na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie.

LEKSYKON lubelskiej piłki / hs

Nagrodę dla króla strzelcow pierwsi fundowali dziennikarze Kuriera Lubelskiego.
Pierwsze „Berło i koronę” otrzymał Staszek Zołnierowicz.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.