romek
sobota, 28 lipca 2018, 11:15

„Zagrać w barwach Barcelony” – cytat

„Zagrać w barwach Barcelony” – CYTAT:
***
„Huuraaaaa!”.
„Jeeeeest!”.
„Prowadzimy z druuugoligowcami”.
Nie wiem gdzie jestem, nie wiem co się dzieje, Pieszczoch leży przywalony kupą ciał w bordowo-granatowym kolorze.
Bula tańcuje z Janiem Barrachą na środku boiska: – „Wygrajoo, wygrajoo!” – ryczą. –„Przyłóżta kurduplom!” – Azotniak zachęca do kolejnych ataków.
Pieszczoch strzelił z pierwszej piłki a piła na wysokości metra od ziemi poleciała w kierunku bramki. Przed samą bramką skozłowała… To był najprawdziwszy farfocel.
„Ale nam szczęście sprzyja, aby tak dalej!”.
20 minuta.
„Orczykiem go!” – radzi Bula Pieszczochowi, kiedy pomocnik Wisłoka wjechał w niego wślizgiem.
Bula „orczykiem” nazywa wejście na przeciwnika nakładką. To piekielnie niebezpieczne zagranie, wielokrotnie zakończone złamaniem nogi rywalowi. To tak złe i okrutne zagranie, które można porównać do bójki w której trzech trzeźwych bije jednego pijanego. Na boisku nie do przyjęcia.
22 minuta.
Napór Orionu osłabł, gra się wyrównała, chwilami zaczynają przeważać goście. Już się przyzwyczaili do egzotycznej atmosfery naszego klepiska, do oddechów kibiców za plecami, do małych wymiarów płyty … Gołym okiem widać, że są dobrze przygotowani i nas nie lekceważą.
25 minuta.
Walka trwa…
„Poldek załatw ich!”.
„Jeszcze jeden!”.
„Do ziemi panowie, do ziemii!”.
„Tatar, nie śpij, bo mecz prześpisz!”.
32 minuta.
Koszmarny błąd Konia!!! 1:1.
Bula rwie z głowy resztke włosów. Prawie płacze.
„Coś ty baranie, narobiuł, coś ty narobiuł?”.
Pozornie niewinnie to wyglądało. Po jednym z ataków Wisłoka, Cyngiel wyłapał centrę i z miejsca uruchomił Konia. Ten ruszył do przodu, lecz po paru metrach spasował, odwrócił się i …kopnął z powrotem do Cyngla. No i stało się! Piłkę przechwycił stojący za Koniem napastnik, podbiegł z nią do narożnika pola karnego i wpakował do siaty. Cyngiel był bez szans…
A tak dobrze żarło.
Wśród kibiców pomruk. Pewnie jednak wierzą, że poprawimy wynik. Z gorszych opresji wychodziliśmy z tarczą.
„Nie dawać się!” – Azotniak z kumplami ponownie rozwinął transparent z napisem: – „Orion – Wisłok 3:1”.
36 minuta.
Atakujemy po swojemu, a przeciwnik wybija nas z uderzenia. Rozbijają ataki najczęściej wykopami za boisko, na uwolnienie. Próbują przejąć inicjatywę i niekiedy z wielką łatwością odbierają nam piłki. My musimy się namordować, naganiać jak frajerzy, aby odebrać im futbolówkę i próbować zmontować jakąś akcję. Podają sobie piłę od nogi do nogi… Kurrde, flaki sobie można wypruć, żeby ją przejąć… To jest strasznie wnerwaiające.
40 minuta.
Jesteśmy pod bramką Wisłoka, naciera Jesion, który otrzymał podanie od Pieszczocha. Będzie chyba próbował podawać do tyłu, do nadbiegającego Montesa…
„Strzyloj wreszcie, strzyloj palancie!” – nie wytrzymuje emocji Bidacha.
„Co za bajwoł”.
Pieszczoch tymczasem usiłuje wjechać w piątkę.
„Czyżby chciał wywalczyć karniaka!?”.
Nie! – odwraca się i podaje do stojącego na jedenastce Cienia… Ten strzela.
Guzik z tego! Skubany tak się machnął, że omal mu noga nie odpadła. Piłka skręciła tuż przed uderzeniem, gdyż otarła się o grudkę ziemi. Co za pech.
„Do cegielni baranie!”.
„Jo cie wole wyszkole, tylko zejdziesz z boiska!” – to Bula.
„Napieerać, napieeeerać!”. / koniec cytatu

Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.