HETMAN Zamość kończy 95 lat? Powstają książki o zamojskim klubie « Lubelska Piłka - Wszystko o piłce nożnej na Lubelszczyźnie
romek
środa, 9 maja 2018, 08:49

HETMAN Zamość kończy 95 lat? Powstają książki o zamojskim klubie

Na wiosnę przyszłego roku (2019) planowane jest wydanie trzyczęściowej kroniki, dotyczącej historii zamojskiego klubu. W związku z planowaną publikacją rozmawialiśmy z autorem książek, znanym regionalnym dziennikarzem, Markiem Sztochelem.

***

W 2019 roku powinniśmy świętować 85-lecie reaktywacji klubu, czy raczej 95 lat utworzenia Hetmana?

Marek Sztochel: – Na jedno wychodzi. Uważam, że w przyszłym roku Hetman będzie kończył 95 lat. Nie uznaję roku 1934 za datę powstania klubu. 84 lata temu, w dwa lata po powrocie Tadeusza Machlarza ze służby wojskowej w Jarosławiu, za jego sprawą nastąpiła reaktywacja klubu, który działał od 1924 roku. To właśnie w 1924 roku, w paramilitarnej organizacji społeczno-wychowaczej o nazwie Związek Strzelecki, w zamojskim oddziale, powstał klub sportowy o nazwie Strzelec, zrzeszający sekcje piłki nożnej, boksu, lekkoatletyki, koszykówki i strzelectwa. Posiadam publikacje Lubelskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej z lat 50 i 60. Źródła te podają, że Klub Sportowy Związku Strzeleckiego Hetman został zarejestrowany w lubelskim związku okręgowym w 1925 roku, a powstał rok wcześniej. Już wtedy klub posługiwał się nazwą Hetman. Po odejściu Tadeusza Machlarza w 1929 roku do wojska sekcja piłkarska podupadła, a niedługo potem całkowicie zawiesiła działalność. Odrodziła się w 1934 roku.

Wielu kibiców zada sobie pytanie, co stało się z dziesięcioma latami historii zamojskiego klubu. Masz dla nich gotową odpowiedź?

– Związek Strzelecki, działający po pierwszej wojnie światowej, był ściśle związany z obozem Józefa Piłsudskiego. W czasach PRL kult pierwszego marszałka Polski był zwalczany przez komunistyczne władze. W 1940 roku Związek Strzelecki, przekształcony rok wcześniej w Organizację Orła Białego, podporządkował się Związkowi Walki Zbrojnej, który został później przemianowany na Armię Krajową. I to daje nam odpowiedź, dlaczego podległe Związkowi Radzieckiemu polskie władze komunistyczne tak zaciekle zwalczały wszystko, co kojarzyło się z Józefem Piłsudskim i Związkiem Strzeleckim. Wielu klubom sportowym wymazano ten okres ich historii, która nawiązywała właśnie do Strzelca. Najprawdopodobniej jakiś zamojski komunistyczny urzędas zadecydował o dacie założenia Hetmana, odcinając pewien niewygodny z proradzieckiego punktu widzenia etap historii zamojskiego klubu sportowego. Co ciekawe, Wikipedia – która nawiasem mówiąc nie jest zbyt wiarygodnym źródłem – podaje, że pierwszą historyczną nazwą Hetmana był Strzelec. Ta nazwa obowiązywała jednak dużo wcześniej niż w 1934 roku. Ważne jest także to, że reaktywowany w 1934 roku klub przyjął nazwę Klub Sportowy Związku Strzeleckiego Hetman. To też dowodzi ciągłości historycznej z powstałą w 1924 roku sekcją piłkarską Strzelca.

Planujesz wydanie książki, w której zajmujesz się bezpośrednio Hetmanem począwszy od 1924 roku, aż do dzisiaj. Możesz zdradzić coś więcej?

– Prace są już bardzo zaawansowane. Zresztą, materiały zbieram od 1988 roku, a więc już 30 lat. Swoje dzieło zamierzam wydać w trzech częściach. Dwie będą do poczytania, a ta trzecia – w formie ekskluzywnego albumu – do pooglądania. Datą graniczną pierwszej i drugiej części będzie 19 czerwca 1991 roku. Tego dnia przeprowadzona została druga część nadzwyczajnego walnego zebrania członków Międzyzakładowego Klubu Sportowego Hetman Zamość. Wówczas podjęto decyzję o przekazaniu pierwszej i drugiej drużyny piłkarskiej oraz zespołu pięściarskiego do Przedsiębiorstwa Wielobranżowego „Kadex”. Grupy młodzieżowe pozostały w MZKS Hetman, który niedługo potem został rozwiązany, ale zdołał jeszcze zaliczyć ze swoim zespołem seniorów jedną rundę w zamojskiej klasie okręgowej. W dwóch częściach „do poczytania” mnóstwo będzie historycznych tekstów, wzbogaconych licznymi statystykami, od zweryfikowanych tabeli ligowych, po daty, wyniki meczów, składy, strzelców goli i różnego rodzaju wyliczenia. A w albumie, jak wiadomo, będą archiwalne i współczesne fotografie.

Kiedy możemy spodziewać się premiery książki?

– Chciałbym, żeby to trzyczęściowe dzieło ukazało się dokładnie w dniu planowanych na przyszły rok obchodów jubileuszu 95-lecia klubu. Dołożę wszelkich starań, by w dniu uroczystości wszystkie trzy części były do nabycia.

W czym upatrywałbyś niemoc Hetmana w kontekście wywalczenia awansu do III ligi?

– Walka o III ligę w tym sezonie nie została jeszcze rozstrzygnięta, dlatego nie mówię o niemocy. A jeśli chodzi o poprzedni sezon, to Chełmianka była zespołem zupełnie z innej ligi. Pamiętajmy, że do IV ligi spadła w wyniku reorganizacji rozgrywek, a nie dlatego, że była słabym zespołem. Gdyby nie zmniejszenie liczby trzecioligowych grup z ośmiu do czterech, to zespół z Chełma uniknąłby degradacji, bo zajął w rozgrywkach dziesiąte miejsce. Była to drużyna wtedy za mocna dla Hetmana. Budowana od kilku lat, ograna w III lidze. Z kolei zespół z Zamościa przystąpił do rozgrywek z marszu. Powstał latem w niecałe dwa miesiące. Potrzebował czasu, by wejść na odpowiedni poziom, chociaż uważam, że wstydu nam nie przyniósł. Zagrał wiele naprawdę dobrych meczów. Nieprzypadkowo używano wtedy zwrotu „zamojska tiki-taka”.

Wierzysz w drużynę trenera Jacka Ziarkowskiego? Wbrew opiniom krytykantów, Hetman złożony jest niemal w całości z piłkarzy z regionu. Wyjątkiem są Michał Dudek oraz Piotr Stefański. To dobry kierunek rozwoju klubu?

– Wierzyłem w zespół Hetmana, w którym grał Jacek Ziarkowski, a prowadził go trener Włodzimierz Gąsior. To była wyjątkowa drużyna. Potem podobała mi się ta ekipa, którą zbudował dyrektor Piotr Welcz wspólnie z trenerem Krzysztofem Rysakiem. Czas pokazał, że to był świetny zespół, tylko miał pecha rywalizować z Chełmianką, która dziś liczy się w walce o awans do II ligi. Sceptycznie podchodziłem do transferów, dokonanych w przerwie zimowej, by wyprzedzić w tabeli zespół z Chełma. Szkoda, że tamten Hetman został doszczętnie rozbity. Grał naprawdę dobrze, był złożony z chłopaków z Zamojszczyzny, z nielicznym wsparciem spoza regionu. Teraz koncepcja budowy Hetmana się zmieniła. Czy jest słuszna? Na to pytanie będziemy mogli odpowiedzieć dopiero po zakończeniu sezonu. Nie będę ukrywał, że jestem lokalnym patriotą. Dlatego uważam, że w każdym zespole powinni grać piłkarze miejscowi oraz pochodzący z pobliskich, mniejszych miejscowości. Wychowankowie Hetmana, jeśli już koniecznie muszą opuścić Zamość, powinni trafiać do klubów z Lublina, Łęcznej i Puław, a nie do mniejszych ośrodków piłkarskich z klasy okręgowej.

Czy Hetman – okiem historyka i statystyka piłki nożnej – dogoni Stal Kraśnik? Znasz podobny przypadek, żeby zespół posiadający taką różnicę punktową nad pozostałymi drużynami, jak ekipa grającego trenera Daniela Szewca, straciła przewagę i nie wygrała ligi?

– Nie trzeba sięgać ani daleko, ani w dawne czasy. W sezonie 2012/2013, w lubelsko-podkarpackiej III lidze Tomasovia miała po rundzie jesiennej osiem punktów przewagi nad Stalą Mielec. A na koniec sezonu dała się wyprzedzić o cztery punkty. Wyszło więc dwanaście. Dwa razy w swoim kibicowskim życiu okazałem się człowiekiem „małej wiary”. W sierpniu 1996 roku zrezygnowałem z oglądanie meczu eliminacji Ligi Mistrzów Broendby IF z Widewem Łódź tuż na początku drugiej połowy, gdy Kim Vilfort strzelił trzeciego gola dla zespołu z Danii. „Zawiesiłem się” wtedy jako sympatyk piłki nożnej aż do piątkowego losowania fazy grupowej Ligi Mistrzów. Na zamojskiej Starówce spotkałem wtedy Marka Kowalczyka, piłkarza Hetmana, z którym chodziłem do jednej klasy w Zespole Szkół Budowlanych w Zamościu – trzy miesiące wcześniej razem zdawaliśmy maturę. Marek zapytał mnie, jak oceniam wyniki losowania. Byłem zdziwiony, że Widzew awansował i trafił na Atletico Madryt, Borussię Dortmund i Steauę Bukareszt. Drugi raz uciekłem sprzed telewizora, gdy Cristiano Ronaldo strzelił Polakom gola na 2:1. To było we wrześniu 2007 roku. Od tego czasu przed meczami naszej reprezentacji zawsze oglądam w internecie gola, którego Jacek Krzynówek wbił Portugalii. Teraz Hetman traci do Stali dziesięć punktów. Dopóki zespół z Zamościa nie straci „matematycznych” szans na awans do III ligi, będę wierzył w jego sukces. Możecie się nawet ze mnie pośmiać, uznając za kogoś naiwnego, nie wykazującego się pragmatyzmem i realizmem. Nie takie historie zdarzały się w piłce nożnej.

+++

= Portal kshetman.pl jest partnerem zapowiadanej na wiosnę przyszłego roku książki o historii zamojskiego Hetmana.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.