romek
sobota, 18 czerwca 2016, 07:59

Słynne mecze lubelskiej piłki / 1970 rok * GARBARNIA Kraków – MOTOR Lublin 3:0 * Szczęście trzeba mieć…

Rześny KrzysztofJak wielka jest rola szczęścia w piłce nożnej doświadczamy często.

Przeglądając stare roczniki gazet, kiedy pogłębiamy wiedę o historii naszej piłki, dochodzimy do wniosku, że ‚szszczęście’ bardzo często daje o sobie znać w sezonach przełomu lat 60. i 70-tych tamtego wieku w przypadku Motoru Lublin. Dlaczego tak nas interesuje Motor? Otóż tęsknota Lublina za I ligą była wówczas tak wielka, ze w owym czasie ściągano z Polski naprawdę znakomitych zawodników. Aby tylko zasmakować gry z najlepszymi. I chociaż nasi juniorzy zdobywali medale mistrzostw Polski, to rzadko stanowili o sile Motoru, bo musiały grać gwiazdy… I w tym momencie ‚szczęście’ dawało o sobie znać… Gwiazdy grały świetne, okazywały błysk i klasę, ale „szczęście” ich wielkość sprowadzało do „0”. Słownie ZERA.

+++

W sierpniu 1970 roku Motoru udał się do Krakowa na mecz z Garbarnia. W składzie takie nazwiska jak: Rześny, Rudak, Góral, Bucki, Pokinsocha, Kaczewski, Śpiewok…

W pierwszej połowie i na początku drugiej Motor spisywał sie nieźle – napisał Kurier na podstawie telefonicznej relacji dziennikarza z Krakowa. – Akcje mogły się podobać. Fatalna dla Motoru była chwila, kiedy sędzia podyktował karnego. Piłkarze Motoru ostro zaprotestowali, a najostrzej kapitan Rześny. Oczywiście uznając, ze nie powinno być karnego. Musiał ubliżyć sędziemu skoro… – czytamy w relacji postrzępionego już Kuriera. Nie wiemy, ale Rześny pewnie został usunięty z boiska,

Suszek nie obronił karnego, chwile później strzał Kaczewskiego z bliska trafił w spojenie słupka i poprzeczki. Mało tego – zamiast 1:1, zrobiło się 0:2… A mecz mógł sie inaczej ułożyć, bo Motor był wciąż groźny. – Pomimo porażki, drużyna Motoru sprawiła dobre wrażenie – relacjonował Aleksander Cichowicz. szkoda, że doszło w meczu do nieprzyjemnego incydentu, który miał wpływ decydujący na końcowy wynik.

Karny i usuniecie Krzysztofa Rześnego był wiec jakby „złamaniem” woli gości. Bo grali dobrze i byli bliscy objęcia prowadzenia. Szczęście schował wówczas do kieszeni sędzia Polaczek z Łodzi. I wyjmował kiedy chciał. Bo do arbitra też trzeba mieć szczęście….

+++

Pokin SochaSkład Motoru: Suszek, Rześny, Rudak, Góral, Bucki, Krawczyk (Rybka), Śpiewok, Szydło, Oryszko, Kaczewski, Pokinsocha (Żmuda).
Bramki dla Garbarni strzelili: Odsterczyl 2 i Miceusz.

+++

I kilka słów o zawodnikach Motoru. Kapitan Krzysztof Rześny, jak wiadomo później będzie reprezentował Polskę w eliminacja do MS w Niemczech i faktyczne to jest naszym zdaniem medalistą choć na mistrzostwach nie byl, Jerzy Krawczyk zostanie mistrzem Polski juniorów i seniorów, zagra w europejskich pucharach, Marek Rybka, który przyszedł z Cracovii mistrzem Polski juniorów już był (1967, niestety-nie żyje), Paweł Śpiewok, wówczas był już znanym graczem, a uznanie zdobył w Śląsku Wrocław, podobnie Andrzej Kaczewski. Ryszard Szydło zdobędzie z Motorem mistrzostwo Polski juniorów. Aleksander Pokinscocha przyszedł z nadziejami, ale nie miał szczęścia w zdobywaniu goli, bo sytuacji miał – a większość stwarzał sobie sam – mnóstwo. Był przecież mistrzem Polski juniorów z Górnikiem Wałbrzych. Władysław Żmuda, który go zmienił tymczasem został jednym z najlepszych piłkarzy w historii piłki. Jak widać jednych to szczęście obdarowało sowicie, inaczej innych – całkiem inaczej. Ci, którzy już byli mistrzami Polski juniorów – nie wykorzystali go, inni dopiero będą mistrzami Polski juniorów, będą zdobywać mistrzostwa, awanse, medale.

A puenta końcowa może brzmieć: ” W piłce jak w życiu – szczęście trzeba mieć…”. I przed pierwszymi sukcesami i po pierwszych sukcesach.

***

PS. I po raz kolejny powracamy do Krzysztofa Rześnego, uczestnika walki w eliminacjach mistrzostw świata 1974. Zagrał dłużej i lepiej niż kilku innych kolegów, którzy tylko za to, że pojechali na finały dostali medale. Tymczasem Rześny miał wydatny minutowy i wynikowy udział w „drodze do medalu” i w eliminacjach 1978. Może te minuty i ten jego udzia warto prześledzić (?). Własciwie „nie może” – na pewno warto! Bo to będzie opowieść o takich rywalach jak Allan Clarke, Allan Ball, Trevor Hockey, John Toshack, Colin Todd… Trochę poczekajcie – archwiwalne „ABC z pola karnego” Krzysztofa Rześnego nabiera kształtów. Mamy swoje propozycje, lecz musimy je skonsultować.

***

Słynne mecze lp / Henryk Sieńko * Foto1-Krzysztof Rześny w galerii widokówek z autografem przed mistrzostwami świata 1974Foto2-Aleksander Pokinsocha w Górniku Wałbrzych, pierwszy w pierwszym rzędzie z lewej.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.