romek
środa, 20 kwietnia 2016, 15:35

PECHOWCY! czyli – „Tylko szybko Johnie Brown…” + O swojakach słów kilka…

Nicholl4Dzisiaj nieco o „pechowcach” w bramce i w polu karnym. Okazuje się, że nawet puszczając 26. bramek można zasłużyć na pochwałę.

PODZIĘKOWANIE DLA BRAMKARZA

Do niecodziennej sytuacji doszło w 1887 roku po meczu Preston North End – Hyde. Otóż po zakończeniu gry pokonani nie znieśli swojego bramkarza na ramionach do szatni. Gratulowali mu dzielnej postawy, bo uznali że dzięki jego rewelacyjnej grze uniknęli większej porażki. A przegrali 0:26!

PECHOWIEC

W kwietniu 1976 roku w Jastrzębiu rozegrano mecz półfinałowy o puchar Polski GKS Jastrzębie – Stal Mielec. Mecz był wyrównany, a gospodarze nie ustępowali ekipie Laty, Domarskiego i Kukli. Niestety, chociaż spośród pięciu goli które padły w tym spotkaniu, aż 4 strzelili gospodarze, to nie oni awansowali dalej. Wynik brzmiał 2:3 dla Mielczan. Otóż stoper Jastrzębia Piotr Lajda wbił swojemu bramkarzowi Koterbie dwie samobójcze bramki. Dopiero jak do bramek zabrał się Grzegorz Lato wynik został ustalony. Można powiedzieć, że Lajda dał Stali finał, a „zabrał” Jastrzębiu. Rywalem w finale był Śląsk Wrocław po 2:1 nad Stoczniowcem Gdańsk.

Oto jak padały gole:

nicholl1GKS Jastrzębie – Stal Mielec 2:3 (0:1)

0:1 Lajda 32 (s)
1:1 TwardowSki 47
1:2 Lajda (s) 66
2:2 Malcherczyk 67
2:3 Lato 83

PRZYPADEK CHRISA NICHOLLA

Bramki samobójcze padaja coraz częściej. Znane są przypadki, kiedy w jednym meczu ten sam zawodnik strzelił ich dwie… Niejaki Chris Nicholl (foto1/współcześnie, 2/Irlandia, Aston Villa),  otrzymał jednak od trenera kartę zaufania i ten po samobójach nie zdejmował go z boiska – piłkarz strzelił więc dwa gole dla swojej drużyny i mecz z FC Leicester City zakończył się wynikiem 2:2.

TYLKO SZYBKO JOHNIE BROWN

Matysiak MateuszInny przypadek stał się udziałem Johna Browna, który swego czasu zaliczył coś około dziesięciu swojaków w sezonie. Koledzy mówili przed każdym kolejnym meczem: –  Jak masz wpakować swojaka, to tylko strzel jak najszybciej, żeby było jak najwięcej czasu na wyrównanie.

Dzisiaj samobój, swojak, samobramka, czy jak tam zwał, to coś normalnego. Jeden z fragmentów gry, jest może kulminacją zwiększonej presji w grze obronnej. Gdzie błędy to swoista giełda na licytacji błędów!

Może tylko prawo do większego buntu mają wówczas bramkarze. Bo nie dość, że naprawiają setki błędów kolegów, to muszą też uważać na „sabotażystów” z własnej drużyny.

Ostatnio n boisku w Kraśniku do bramki rywala i swojej trafił Mateusz Matysiak (foto3). Życzymy mu takiej samej kariery, jaka była udziałem choćby Chrisa Nicholla.

Krzysztof Marczak / hs


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.