romek
niedziela, 31 stycznia 2016, 18:08

Pisze Mateusz GISKA / Spełniło się moje marzenie!

12669427_1350886284938353_736423846371514113_nIle razy w życiu człowiek mówi sobie szczerze „dziś spełniło się moje marzenie”? Wydaje mi się, że nie jest to zbyt duża liczba. Częściej żyjemy marzeniami, snujemy plany, opowiadamy; „co by było gdyby”, „kiedy w końcu”, „jeżeli tylko”. To nam pozostaje z okresu bycia dzieckiem, każdemu z nas -marzenia, świetlane wizje. Owszem, mając kilka lat wyobraźnia podsuwała nam pomysły o podróżach w kosmos, posiadaniu super mocy ulubionego bohatera kreskówek, lub po prostu klockach Lego, lalce Barbie, samochodzie sterowanym radiem.

W życiu dorosłym nadal marzymy, tylko używamy innych słów, bardziej poważnych, pasujących do bycia dorosłym. Już nie marzymy, a realizujemy plany, zamiast podróży w kosmos- gromadzimy oszczędności na wycieczkę do Australii, nie myślimy o super mocach, lecz o awansie w pracy, żeby móc więcej, mieć bardziej odpowiedzialne stanowisko. Samochód pozostaje – już nie sterowany radiem, ale z nawigacją, mocnym silnikiem a najlepiej z czarnym koniem w logo.

Dziś mogę powiedzieć, że spełniło się moje marzenie -gra w meczu, z Orłem na piersi w Reprezentacji. Piękna sprawa.

Pamiętam hasło jakie widniało na autobusie Reprezentacji Polski przed mistrzostwami w Austrii i Szwajcarii w 2008 roku; „bo liczy się sport i dobra zabawa”, w moim przypadku trochę trzeba je zmodyfikować aby oddawało w pełni mego ducha – „bo sport ma być dobrą zabawą”. Tak było i w tym meczu, który był dla mnie ogromnym wydarzeniem. Oprócz samego wyjścia na boisko i grę poznałem wspaniałych ludzi. Mimo, że byłem nowy przyjęli mnie bardzo ciepło, bez dystansu. Nawet jeśli jakiś był, to zniknął bezpośrednio po meczu, bo zawsze, gdy trafia się do nowego środowiska łatwiej przełamać pierwsze lody poprzez wspólną grę. Mam w gronie swoich znajomych kilkadziesiąt osób, o których mogę powiedzieć, że znamy się z piłki. Do tej listy mogę dopisać kilku następnych. W kadrze byłem najmłodszy, co oznacza, że mogłem zdobyć jakże cenne doświadczenie piłkarskie i życiowe.

Na własne oczy po raz kolejny mogłem się przekonać, że limity i ograniczenia nakładamy na siebie sami. W takich chwila zawsze przypominam sobie sytuację gdy moja Ciocia mówi do Wujka, który umawiał się ze mną na halę pograć w piłkę: „Janek, ale ty masz 50 lat” na co mój Wujek: „ a co mnie to obchodzi”. Nie ważne ile masz lat, ważne jest to na ile się czujesz i jak bardzo potrafisz się zmusić, jak bardzo Ci zależy.

Z tego miejsca chciałbym serdecznie podziękować Zbigniewowi Masternakowi, który dał mi taką szansę. Nie udało zagrać się z Lewandowskim, ale mogę dopisać przy nazwisku 1A. Zaangażowania i woli walki, jak w tę sobotę nie uświadczysz nawet na Mistrzostwach Europy.

Z wyrazami szacunku.

Mateusz Giska

PS. Mateusz zadebiutował wczoraj w Reprezentacji Polskich Pisarzy w meczu z Księżmi.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.