romek
środa, 14 października 2015, 06:29

Pisze Mateusz GISKA / „Teraz proszę dajcie mi ponieść się tej fali entuzjazmu”!

giska37Nie jest łatwo być kibicem reprezentacji Polski w piłce nożnej. Nie jest łatwo ją kochać. Od wielu lat była to miłość słodko-gorzka. Można ją porównać do miłości w patologicznej rodzinie. Mąż pije, ćpa i leje swoją żonę, a tam mimo wszystko trwa przy nim i cieszy się, gdy ten raz na jakiś czas, wybudza się z tego amoku – sprzeda butelki i kupi za otrzymane pieniądze chleb. Wtedy jest z niego dumna, z uwielbieniem patrzy i wierzy, że od teraz będzie już lepiej. Chociaż wszyscy wokół przekonują ją, żeby dała sobie spokój, żeby go zostawiła, że to nie ma przyszłości, że szkoda nerwów, zdrowia – ta kobieta nadal trwa w tym toksycznym związku. Mimo, albo wbrew wszystkiemu. Drastyczne porównanie, ale po części taka jest prawda.

Była 82 minuta meczu w Szkocji, na tablicy 2-1 dla gospodarzy. Nerwy, złość, ciskane przekleństwa. Obserwując to spotkanie z kilkakrotnie szybszym tempem, pomyślałem sobie, że to nie jest możliwe. To się nie może przydarzyć, nam znów? Tyle już w życiu przeżyłem porażek, blamaży, meczy ostatniej i niewykorzystanej szansy. Ten wieczór w Glasgow nie ma prawa się tak skończyć. Wierzyłem do końca, zawsze wierzę w naszych. Zawsze. Tym razem mnie nie zawiedli, miałem swoje 5 minut chwały. O niedzielny mecz z Irlandią byłem już spokojny. Powiem więcej, szczerze liczyłem na pierwsze miejsce w grupie, bo przeczuwałem ciężką przeprawę Niemców z Gruzją.

Nie można mieć wszystkiego.

Byłem szczerze zadowolony, kamień spadł mi z serca i gdybym nie musiał wstać do pracy to szczerze poświętowałbym do późnych godzin nocnych.

Czekam z niecierpliwością na mistrzostwa, pompuje ten balonik oczekiwań a co mi tam, lubię ten stan. Te dni euforii, kiedy na fali entuzjazmu wszystko co dzieje się wokoło jest przyjemniejsze w odbiorze, ludzie są dla siebie bardziej życzliwi, pomocni. Po prostu fenomen. Czy obawiam się, że balonik może pęknąć bardzo szybko? Na nieszczęście wiem jaki smak ma kac po odpadnięciu z turnieju. Dam radę. Teraz proszę dajcie mi ponieść się tej fali entuzjazmu. Bo to jest moje, Nasze święto.

Kieruje to do kibiców. Nie ludzi, kibic to nie tylko człowiek ubrany w szalik i koszulkę swojej drużyny. Kibic to stan świadomości. Jego szczęście zależy od wyniku meczu, piłki w siatce i punktów w tabeli. To człowiek, dla którego piłka to tylko piłka i aż piłka. Teraz jesteśmy w ekstazie, po cichu odliczamy już dni do czerwca, kiedy rozpocznie się to wielkie piłkarskie wydarzenie we Francji. Udało się! Polska też tam będzie. I będę się tym cieszył tak samo jak w 2002, gdy byłem jeszcze dzieckiem.

P.S. Kochane babcie, matki, żony, teściowe, córki, narzeczone, dziewczyny – w czerwcu na kilkanaście dni stracicie swoich „chłopców”.

Mateusz Giska


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.