romek
czwartek, 30 lipca 2015, 09:53

LEKSYKON / Michał WIELEBA o tym co zdarzyło się 20 lat temu * MOTOR Lublin – REAL Madryt 0:7

Real Madryt MotorKilka lat temu wspominaliśmy na łamach naszego portalu historię meczu Motor Lublin – Real Madryt (foto z lewej archiwum Dominika Malesy, zestawienie z II połowy). Real Madryt w całym meczu wystawił 2 składy.

Opowiadał o nim Michał Wieleba, z którym w 1995 roku rozmawiał dziennikarz tygodnika Piłka Nożna

– To się mogło zdarzyć tylko we śnie lub marzeniach – mówili koledzy, kiedy dowiedzieli się, ze mogę zagrać przeciwko Laudrupowi, Raulowi, Buyo, Zamorano, Redondo, czy Hierro.
Przeciwko najsłynniejszemu klubowi na świecie Realowi Madryt.

A jednak się zdarzyło. Motor miał do dyspozycji tylko jeden garnitur zawodników i stroje, które zdecydowanie odbiegały od barw klubu. Od lewej stoja (foto z archiwum Dominika Malesy): Szwed, Jasina, Komor, Romańczuk, Zych, Opolski. W pierwszym rzedzie: Kasperek, Malesa, Wieleba, Adamczuk, Klempka.

Michał Wieleba jest wychowankiem Waldemara Fiuty i wówczas doskonale się zapowiadał. Talent rozwijał głównie w Lublinie, choć niestety okres jego kariery to nie „pięć minut” Lubelszczyzny w krajowej piłce:

– Pierwsze pogłoski o tym, ze możemy zagrać z Realem Madryt pojawiły się na przełomie czerwca i lica 1992 roku – powiedział mi kiedyś Michał. – Nikt ich nie brał poważnie. Przecież żeby zagrać z takim klubem jak Real, trzeba najpierw zdobyć mistrzostwo Polski, a później zagrać w europejskich pucharach. I liczyć na los. Ale kumple mówili. Że w meczach towarzyskich różne kluby grają z całkiem różnymi, że w wakacje organizują różne turnieje. Bomba pękła – w biurze Motoru powiedziano, ze jedziemy do Szwajcarii, bo w związku z transferem Rafała Szweda do jakiegoś klubu w tym państwie, ktoś załatwił sparing Motoru z Realem Madryt. I że to „bankowe”. Nie mieściło mi się w głowie, ale przecież wiele innych rzeczy też się w głowie nie mieści.

Michał, siedemnastolatek z Lublina dotychczas o takich graczach jak Zamorano, Redondo, czy Amavisca co najwyżej czytał w gazetach lub oglądał w przekazach satelitarnych. Teraz miał stanąć oko w oko. On, który jeszcze dwa lata demu ganiał po trawnikach lubelskich i zaczytywał się w książkach o wielkich gwiazdach, a plakaty przyklejał na ścianach. O ten mecz pytało go wielu dziennikarzy, między innymi prestiżowej Piłki Nożnej, która napisała artykuł, wróżąc mu wielką karierę.

– W pierwszej połowie kryłem Esnaidera, nie strzelił nam gola. Chociaż do 30 minuty straciliśmy ich już cztery. Później były zmiany opiekowałem się Alfonso. Ostateczna przegrana 0:7 ujmy strasznej nam chyba nie przyniosła. Życzę każdemu chłopcu takiej przygody w wieku 17 lat. Żeby zagrał przeciwko tym, których plakaty przykleja na ścianach pokoju.

Leksykon / Henryk Sieńko

PS. Dziś mija 20 lat od pamiętnego meczu w Vevey. W kontekście ostatnich słów Wieleby, wczoraj Lechia przegrała z Juventusem 1:2. Gola dla Lechii strzelił nastolatek Adam Buksa. Pewnie kilka tygodni wstecz nawet nie śniło mu się,  że w ogóle zagra.

+++

Motor - Real4

Motor Lublin przed meczem w Vevey.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.