romek
poniedziałek, 27 lipca 2015, 08:50

Leksykon / Ewald WIŚNIOWSKI * Czy dzisiejsi „górnicy” wiedzą, kim był pierwszy górnik na Lubelszczyźnie (?)

Jako czternastolatek pojawia się w klubie Gwiazda z katowickiej dzielnicy Bogucice. Rok później zalicza dwa inne miejscowe kluby: KS 20 Katowice i PKS Katowice.  W 1946 roku ma 19 lat i występuje w Pogoni Barlinek, a na 20 urodziny wraca do KS 20 Katowice. Trzy lata później „Ewald wędrowniczek” strzela już bramki dla Górnika Radlin (7). Zostaje wicemistrzem Polski występując obok takich asów jak: Budny, Dybała, Franke, Szleger, Proksa, czy Sobek. Niestety – wszechmocny PZPN mistrzostwo „przekazuje” zdobywcy Pucharu Polski, toteż wicemistrzostwo za walkę w rozgrywkach ligowych do dzisiaj jest „umowne”. Tak jak mistrzostwo ligowe Gwardii Kraków. Ot – w ówczesnym czasie tytuły mistrzowskie faktycznie „rozdano po znajomości”. Rok później zmienia się system walki o mistrzostwo – Radlin zajmuje piąte miejsce w grupie B i przepada w rywalizacji, Wiśniowski – bo to o nim mowa – strzela 4 bramki. Rok 1953 to szóste miejsce Górnika i 7 bramek.

Ewald Wiśniowski w Górniku Zabrze

Jest 13 wrzesień 1953 rok – Ewald Wiśniowski wybiega w składzie reprezentacji Polski w wyjazdowym meczu z Bułgarią – Polska remisuje a nasz bohater wbija bramkę na 2:2. Dla Bułgarów obie bramki strzelił Georgi Dymitrow, później  legenda tamtejszej piłki. W ataku partnerami byli: Alszer i Cieślik. Zagrał również w kadrze Polski B, tego samego roku, także z Bułgarią (1:1, gol Soporka).  Przyglądając się dokładnie karierze „Dupusia” trafiamy na epizod w… Motorze Lublin. O tym jednak później.

Jest  rok 1954 – mistrzem Polski zostaje Unia Chorzów a ósme miejsce zajmuje Radlin. Ewald „Dupuś” Wiśniowski strzela aż 22 bramki i w tabeli snajperów wyprzedza go tylko Gerard Cieślik. Za Wiśniowskinm są: Szymborski – 18, Piechaczek – 15, Teodor Anioła – 13, Kohut z Gwardii Kraków -12 i Hachorek – 10.

O „Dupusia” zabiegają kluby z ambicjami. Także Górnik Zabrze. Wiśniowski trafia do Zabrza z trenerem Augustynem Dziwiszem – gra obok Jankowskiego, Olejnika, Fojcika i Czecha. Zajmuje drugie miejsce w drugiej lidze za Polonią Bytom. Rok później mistrzem jest OWKS Warszawa Legia. Beniaminek Górnik jest szósty, Ewald strzela 6 bramek. Lewoskrzydłowy wprawia kibiców w zachwyt szczególnie w Sosnowcu podczas spotkania ze Stalą Sosnowiec. Wbija gola na 1:0 w 56 minucie z bardzo ostrego kąta. Bramkarz Dziurowicz nie ma szans – po tym meczu Przegląd Sportowy tytułuje relacje: – Jak się nie strzela karnych to się przegrywa mecze!  To aluzja do skuchy Czesława Uznańskiego ze Stali. A Wiśniowski strzela karne skutecznie – między innymi w meczu z Wisłą Kraków (2:0). Z jedenastek rzadko nie trafia do siatki.

W 1957 Górnik Zabrze zostaje mistrzem – Wiśniowski w tym sezonie zagra tylko jeden mecz ligowy, ale daje mu to prawo powiadania  „Byłem  mistrzem Polski”. W Górniku grają wówczas:  Machnik, Hajduk, Floreński, Lentner, Fojcik i inni.

Ale, ale… Ponoć był w Lublinie w 1955 roku.   Czytamy w Kurierze Lubelskim o tłustych latach lubelskiej piłki (autorstwa Tomasza Chmury): „Stal FSC ukończyła rozgrywki na drugim miejscu w tabeli za Stalą WSK Świdnik. Uprawniało to do rozegrania spotkań barażowych z „rzeszowskim” odpowiednikiem. Tym zespołem okazał się Górnik Sanok.  27 listopada 1955 roku (trzy dni po urodzinach Wiśniowskiego) lublinianie pojechali na pierwszy mecz. Mimo zmęczenia podróżą dali z siebie wszystko. W pierwszej połowie zdołali dwa razy zaskoczyć bramkarza gospodarzy (Filozof i Barszczewski) i prowadzili 2:0. Po zmianie stron Górnik postawił wszystko na jedną kartę i zdołał doprowadzić do stanu 2:2. Na więcej sanoczan nie było już stać. Rewanż odbył się tydzień później. Lublinianie prowadzeni przez trenera Leona Kozłowskiego nie zaprzepaścili okazji do awansu. W 35. min na listę strzelców wpisał się Kalinowski. Skromny jednobramkowy wynik utrzymywał się do 85. minuty. Wtedy stalowcy przeprowadzili atak, po którym Szymczyk podwyższył na 2:0 i odebrał gościom ochotę do gry. A oto skład naszej drużyny: Józef Graniczka – Tadeusz Kocot, Zenon Krzewiński, Bogdan Muciek – Zbigniew Dudziak, Henryk Chodoń – Kazimierz Piróg, Tadeusz Szymczyk, Zdzisław Barszczewski (Zdzisław Brzozowski), Piotr Kalinowski i Stanisław Filozof”.

I nie spotykamy nazwiska Ewald Wiśniowski. Co się stało, że przybyły do Lublina bohater polskiej piłki  pierwszej połowy lat 50-tych, po kilku miesiącach wrócił do Górnika Zabrze i został mistrzem Polski. Czy w ogóle zagrał jakiś mecz w barwach Stali FSC i Motoru.

– Jeśli dzisiaj Wikipedia podaje, że grał w Motorze to błędnie.  Wówczas nazwa klubu brzmiała Stal FSC Lublin. Wiśniowski grał w drugiej drużynie Stali, wystąpił tylko w jednym meczu pierwszego zespół – to było w sierpniu 1954 roku, grał przez 17 minut pierwszej połowy meczu ze Stalą Mielec.  Stal (FSC) straciła przez niego bramkę, pech – „ograł” młodego Władka Majewskiego i Szycha i strzelił Józiowi Graniczce samobója pod poprzeczkę. Stal przegrała 0:1 na stadionie Budowlanych przy Al. Zygmuntowskich, obecnie to stadion Motoru – wspomina dziennikarz sportowy Henryk Szymczyk. – Miał chłopak potwornego pecha. A może nie pecha, bo czy w Lublinie by dostąpił zaszczytu zdobycia tytułu mistrza Polski? Może to było szczęście (?).

Nieco światła na postać Wiśniowskiego rzuca w encyklopedii FUJI Andrzej Gowarzewski. Pisze, że po wicemistrzostwie Górnika Radlin w 1951 na Śląsku rozpoczęła się walka o to, kto ma być klubem „górników”. Górnik Zabrze już 1955 roku był w środku tabeli jako beniaminek. Najlepsi piłkarze przyszli do Zabrza z Radlina: Jankowski, Pol i …Wiśniowski. Tutaj właśnie planowano stworzyć klub reprezentacyjny przemysłu węglowego. Nie wszystkim to się spodobało. Tarć nie było końca. Protestowano, do akcji włączyli się nawet proboszczowie w parafiach.  Zapadła decyzja polityczna, jeśli nie chcą aby klub taki był w Radlinie to niech powstanie w Zabrzu. Nie jest wykluczone, że Wiśniowski w pewnym momencie miał dość wszystkiego i przyjechał do Lublina. A, że przytrafił mu się 17-minutowy pech, wrócił do Zabrza i został mistrzem Polski..

Na zakończenie kariery Wiśniowski grał przez kilka lat (1958 -61) w klubie w którym  znalazł się po raz trzeci – KS 20 Katowice.

WIŚNIOWSKI Ewald (ur. 24 listopada 1927, zm. 23 czerwca 1970 r). Napastnik. Kluby: Gwiazda Bogucice, KS 20 Katowice, PKS Katowie, Pogoń Barlinek, Górnik Radlin (wicemistrz Polski, 1951), Górnik Zabrze (mistrz Polski 1957), Stal (Motor) Lublin (1955), KS 20 Katowice 1958-61). Chorował na stwardnienie rozsiane. Zmarł w Zabrzu w wieku 43 lat. Spoczywa na cmentarzu położonym kilkaset metrów obok stadionu Górnika Zabrze.

Leksykon lubelskiej piłki / Henryk Sieńko

PS. Foto –  Przeglad Sportowy zdjęcia finalistów piłkarskiego Pucharu Polski. W drużynie Górnika jest nasz bohater. Autorem fotografii jest legendarny fotoreporter Eugeniusz Warmiński. Nazwisk, które w jakiś sposób połączyły Górnik Zabrze i Lubelszczyznę jest więcej – Edward Pietrasiński zaliczył w Zabrzu epizod, propozycje gry mieli Ryszard Ochodek i Stanisław Cybulskii. Adam Popowicz z Motoru trafił do Zabrza, Marek Kostrzewa zdobył cztery mistrzostwa Polski, mistrzem był też Waldemar Kamiński. Grał w Górniku Robert Grzanka. Także Mariusz Nosal. W Hetmanie grali Krzysztof Kołaczyk i  Józef Dankowski. Ostatnie wspólne epizody to Leszek Kraczkiewicz, Jacek Ziarkowski, czy Mariusz Pawelec. Są inne nazwiska, ale pamięć jest zawodna. A ile było wspaniałych spotkań ligowych i pucharowych (?).

lp.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.