romek
sobota, 25 lipca 2015, 09:49

Kim był Mieczysław BALCER, sportowiec który poprowadził w 1939 roku juniorów UNII Lublin do mistrzostwa Polski? Czy na Lubelszczyźnie powinna pojawić się jego biografia ? (2)

W jednej z gazet wyczytaliśmy, że drużynę Unii Lublin tuż przed wojna do mistrzowskiego tytułu poprowadził Mieczysław Balcer.  Oczywiście – biorąc pod uwagę – wszelkie nieścisłości i możliwe przeinaczenia. Bo mogły takie być, gdyż takie były czasy, że i z uprawianiem piłki i trenowaniem, trzeba się było „kryć” (i przed kuratorium i przed innymi przeciwnikami). Przypominamy jednak sylwetką Mieczysława Balcera, bo jego udział w tym mistrzostwie chyba był ważny, choćby nawet w okolicznościach – gdy Unią opiekował się dorywczo, czy okazyjnie… Bo może to właśnie jest najbardziej frapujące.

***

Dzisiaj kolejny odcinek naszego wirtualnego spaceru z nazwiskiem Mieczysława  Balcera…

Wisla_Krakow_1928

Mieczysław Balcer w pierwszym rzędzie w środku.

Wikipedia pisze konkretnie…

***

„Jedenastobój” Mieczysława Balcera)

13 września 1931 roku na boiskach Pogonii Lwów i Czarnych Lwów Mieczysław Balcer dokonał czegoś, co przez wiele kolejnych lat było żywo wspominane nie tylko przez kibiców Wisły czy w ogóle piłki nożnej, ale także przez miłośników lekkiej atletyki i sportu jako takiego. W lekkoatletycznych mistrzostwach Polski zdobył wiślak złoty medal w najbardziej wymagającej dyscyplinie – dziesięcioboju, a tego samego dnia popołudniu wziął udział w kolejnych zawodach: meczu pierwszej ligi między Wisłą Kraków a Czarnymi Lwów. Gol Balcera w ostatnich minutach meczu zapewnił drużynie „Czerwonych” zwycięstwo w tym spotkaniu! Startując w takim morderczym „jedenastoboju” lewoskrzydłowy Wisły wykazał się niezwykłą kondycją, wszechstronnością, wolą walki i ambicją godną prawdziwego Mistrza Sportu. Jego wyczyn to jedno z najbardziej imponujących wydarzeń w historii Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków.

Przegląd Sportowy nr 74/1931 str. 3 / Relacja prasowa


Unia LublinBalcer mistrzem Polski w dziesięcioboju

Mimo nielicznych zgłoszeń i beznadziejnej pogody, na boisku Pogoni zebrało się 500 widzów, by obserwować walkę w dziesięcioboju o mistrzostwo Polski. Co jednak co przybyli, nie mieli powodu żałować i oglądali naprawdę elitę naszych wieloboistów, wśród których zabrakło tylko Siedleckiego i Pławczyka.

Właściwa walka rozegrała się między Balcerem i Wieczorkiem a losy jej do ostatniej konkurencji były niepewne. Balcer objął prowadzenie już po 100 mtr., załamał się w skoku o tyczce i dał się wyprzedzić Wieczorkowi, którego zdystansował dopiero w biegu 1500 mtr., startując tu razem z Wilnianinem. Wieczorek, w słabej na ogół formie, osiągnął wynik poniżej swoich możliwości i był lepszy od Balcera tylko w 4 konkurencjach – w kuli o 7 cm, w skoku w wyż o 5 cm, w tyczce o 40 cm i w płotkach o 00,3s.

Bardzo dobrze zapowiada się Wojtkiewicz z AZS-u Wilno, mały niepozorny ale o bardzo wyrównanych wynikach. Zatrzymał on trzecie miejsce dzięki oszczepowi i 1500 mtr., mimo że poważnie mu zagrażali Niemiec (Pogoń Lwów), Ossowski (Polonia) i Woynarowicz (Pogoń Lwów).

Niemiec, dziewiętnastoletnia rewelacja Lwowa, wskutek słabych rzutów, oddał trzecie miejsce Wojtkiewiczowi, bijąc jednak rekord lwowski i zdobywając mistrzostwo okręgu. Słabo zaprezentowali się poloniści. Meyro był dobry tylko w skoku wzwyż, po którym zrezygnował z walki, Ossowski – tylko na 1500 mtr.

344px-Mieczysław_Balcer_dyskobolpWyniki:
1) Balcer (Wisła Kraków): 6546,875 pkt. (100 mtr. 11.1, wdal 661, kula 10,81, wzwyż 155, 400 mtr. 51 sek., 110 mtr. płotki 16.8, dysk 35.92, tyczka 290, oszczep 49,63, 1500 mtr. 4:59,8)
2) Wieczorek (3 p. sap. Wilno) – 6533,445 pkt. (100 mtr. 11.6, wdal 638, kula 10,88, wzwyż 160, 400 mtr. 58 sek., 110 mtr. płotki 16.5, dysk 34.41, tyczka 330, oszczep 49,31, 1500 mtr. 5:10,4)
3) Wojtkiewicz (AZS Wilno) 5972,08 pkt. (100 mtr. 11.6, wdal 606, kula 11,60, wzwyż 155, 400 mtr. 56,4 sek., 110 mtr. płotki 19.8, dysk 30.41, tyczka 290, oszczep 49,84, 1500 mtr. 4:47,8)
4) Niemiec (Pogoń Lwów): 5609,635 pkt.
5) Ossowski (Polonia) 5587,035
6) Woynarowicz (Pogoń Lwów) 5536,635 pkt.

  • 12-13 września.Mistrzostwa Polski w dziesięcioboju.
    • Wygrywa Mieczysław Balcer. 6546,875 pkt.
    • Wyniki w poszczególnych konkurencjach:
      • bieg na100 m: 11:1;
      • skok w dal: 661 cm;
      •  pchnięcie kulą: 10,81 m;
      • skok wwyż: 155 cm;
      • bieg na 400 m: 51 s – błąd, bo pierwszy zawodnik na tym dystansie miał 56 sek.;
      • bieg na 110 m przez płotki: 16:8;
      • rzut dyskiem: 35.92m;
      • skok o tyczce: 290 cm;
      • rzut oszczepem: 49,63 m;
      • bieg na 1500 m:. 4:59,8.

Wspomnienia

Księga pamiątkowa na 50 lecie Wisły, str. 110

Było to w roku 1931. Świetny lewoskrzydłowy Wisły, który wywalczył dla Polski punktowane miejsce w Akademickich Mistrzostwach Świata w Darmstadt, zdobywając szóste miejsce w pięcioboju, startuje we Lwowie na mistrzostwach Polski w najtrudniejszej konkurencji lekkoatletycznej – dziesięcioboju. Po 8 konkurencjach prowadzi on z nieznaczną przewagą punktową nad Wieczorkiem (AZS Wilno). Dziewiątą konkurencję, skok o tyczce przegrywa jednak Balcer wyraźnie na rzecz Wieczorka, który obejmuje prowadzenie w dziesięcioboju. Aby więc wygrać dziesięciobój musi Balcer w biegu na 1500 metrów zdobyć nad Wieczorkiem przewagę 100-120 metrów. Rozpoczyna się ciężki bieg. Najgroźniejszemu rywalowi Balcera Wieczorkowi „pomaga” jego kolega klubowy Wojtkiewicz, dyktując takie tempo biegu, jakie najbardziej odpowiada Wieczorkowi. Wtedy to Balcer stawia wszystko na jedną kartę. Niesłychanym wysiłkiem woli i mięśni wychodzi na czoło stawki, odrywa się od swoich rywali i – zwiększając systematycznie przewagę, wywalcza nad Wieczorkiem tak potrzebna dla ogólnego zwycięstwa około 120 mtr. przewagi. Całkowicie wyczerpany, po przebiegnięciu linii mety wpada w ramiona swojego serdecznego druha i przyjaciela Henryka Reymana, który na równi z Balcerem cieszy się z sukcesu wiślaka. Radość Reymana mąci jednak jedna myśl. Oto po południu Wisła gra we Lwowie ciężki mecz mistrzowski przeciw „Czarnym”. Balcer jest wyczerpany i w takim stanie, kto wie czy nie trzeba będzie zrezygnować z jego udziału w mistrzowskim spotkaniu. Balcer jednak odrzuca tę myśl. Oświadcza stanowczo: będę grał. Istotnie, kiedy po południu Wisła wybiega na boisko, aby rozegrać mecz z Czarnymi – wśród piłkarzy w czerwonych koszulkach z białą gwiazdą na piersi znajduje się przedpołudniowy zwycięzca dziesięcioboju. Doskonała gra bramkarzy obu drużyna sprawia, że bezbramkowy wynik w meczu Wisła-Czarni utrzymuje się do ostatnich minut zawodów. Dopiero na krótko przed końcem spotkania Balcer inicjuje swój słynny przebój, kończy go strzałem i… Wisła wygrywa mecz mistrzowski 1:0, zdobywając cenne punkty. Tak to Balcer w jednym dniu odniósł dwa wielkie zwycięstwa, zdobywając w dziesięcioboju 6546 punktów, a przez strzelenie bramki decydując o zdobyciu 2-ch punktów przez piłkarską jedenastkę „Wisły”.

Przegląd Sportowy nr 112/1956, str. 4

Takich wielkich meczów, w których od dyspozycji i formy strzeleckiej Balcera zależał wynik spotkania, można by przytoczyć bardzo wiele. Choćby tu wspomnieć mecz Polska – Jugosławia, podczas którego zdobył Balcer trzy bramki i był współautorem dalszych. Lecz prawdziwy wiślacki niezłomny hart i wolę walki aż do zwycięstwa wykazał Balcer w innych zawodach. Ten świetny piłkarz i koszykarz zarazem był jednocześnie mistrzem okręgu w wielu konkurencjach lekkoatletycznych, m in. w biegu na 100, 200 m, 110 ppł., skoku w dal itd. Nic dziwnego, że ambitny ten sportowiec, który jeszcze jako student UJ wywalczył dla Polski szóste (punktowane) miejsce na akademickich mistrzostwach świata w Darmstadt stanął w roku 1931 na starcie konkurencji, wymagającej wszechstronnego uzdolnienia i przygotowania – do 10-boju. Po ośmiu konkurencjach wywalczył sobie Balcer minimalną przewagę punktową nad najgroźniejszym swoim rywalem – Wieczorkiem (AZS Wolno). Dziewiątą konkurencję – skok o tyczce przegrał wyraźnie do rywala, który z kolei objął prowadzenie w punktach. Aby go więc pokonać, musiał Balcer zdobyć nad Wieczorkiem w ostatniej konkurencji – biegu na 1500 m 100-120 m przewagi. Rozpoczął się ciężki bieg, w którym Wieczorkowi „pomagał” jego kolega klubowy Wojtkiewicz, dyktując takie tempo, jakie najbardziej odpowiadało Wieczorkowi. Wtedy to Balcer postawił wszystko na jedną kartę. Niesłychanym wysiłkiem woli i mięśni wyrwał do przodu i zwiększając systematycznie przewagę nad całą stawką wywalczył tak potrzebną dla ogólnego zwycięstwa przewagę na mecie. Całkowicie wyczerpany wpadł na linię mety w ramiona swego serdecznego druha i przyjaciela, Henryka Reymana. Ale nie dającą się opisać radość obu Wiślaków zamąciła jedna myśl. Oto za kilka godzin gra Wisła ciężki mecz mistrzowski przeciw Czarnym, a Balcer po 10-boju tak wyczerpany, że… kto wie, czy nie trzeba będzie zrezygnować z jego udziału w mistrzowskim meczu. Balcer odrzuca jednak stanowczo tę myśl. -„Będę grał” – oświadcza. Kiedy po południu jedenastka Wisły wybiega na boisko, by rozegrać mecz z Czarnymi, wśród piłkarzy w czerwonych koszulkach znajduje się przedpołudniowy zwycięzca 10-boju. Doskonała gra bramkarzy obu drużyn sprawia, że bezbramkowy wynik meczu utrzymuje się do ostatnich minut. I znów na krótko przed końcem meczu inicjuje Balcer swój słynny przebój. Kończy go silnym i celnym strzałem i… Wisła wygrywa mecz 1:0, zdobywając cenne punkty mistrzowskie.

Komentarz

balcer

Czy biografia Mieczysław Balcera powinna trafić do lubelskich kibiców?

Warto zwrócić uwagę, że w obu powyższych relacjach niektóre informacje są błędne. Przede wszystkim Wisła wygrała mecz z Czarnymi w stosunku 2:1, a nie 1:0. Wieczorek, według relacji Przeglądu Sportowego z 1931 roku, nie reprezentował AZS-u Wilno, a najprawdopodobniej 3 pułk saperów z Wilna.

Mieczysław Balcer

W rozmowie z Andrzejem Gowarzewskim Balcer wspominał po latach: „To jasne, że byłem zmęczony, ale jak zwykle bardzo chciałem zagrać. Martwiłem się tylko, czy podołam. Decyzja należała nie do mnie, a do zespołu” oraz: „Byłem dobrze przygotowany, mój organizm niesłychanie szybko regenerował się, a przy tym byłem chyba w najwyższej fizycznej formie. Młody byłem szanowny panie”. Źródło: A. Gowarzewski „Kolekcja klubów: Wisła”, str. 32.

Gol Balcera czy Kisielińskiego?

Autorstwo zwycięskiej bramki dla Wisły jest kwestią sporną. W relacjach prasowych jedynie Przegląd Sportowy zapisuje tę bramkę Balcerowi, pozostałe gazety wskazują zgodnie na Waleriana Kisielińskiego. Sprawę tę próbował wyjaśnić po latach Andrzej Gowarzewski w rozmowach z oboma zawodnikami. Balcer odżegnywał się od jednoznacznej odpowiedzi, Kisieliński zaś przyznał, że to on ostatni dotknął piłkę, ale zgodził się na zaliczanie gola Balcerowi. Uzasadniał to tym, że i tak, nawet z jedną bramką mniej, zdobył tytuł króla strzelców, a oprócz tego wyczyn Balcera „to już legendarna historia i niech tak zostanie”.

Źródła:

Przegląd Sportowy nr 74/1931 str. 2 i 3
Przegląd Sportowy nr 112/1956, str. 4
Księga Pamiątkowa wydana z okazji Jubileuszu 50-lecia Gwardia/Wisła Kraków
Andrzej Gowarzewski „Kolekcja Klubów – Wisła”

***

PS. To kolejny fragment bardzo mało „znanej historii” o trenerze mistrzów Polski juniorów w 1939 roku. Nie żyją już świadkowie, ale historia jest i będzie. Nawet ze swoimi tajemnicami (hs).

 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.