romek
niedziela, 8 lutego 2015, 12:33

Słynne mecze lubelskiej piłki / Cracovia Kraków – Lublinianka 0:2 * Przemiły początek * A później w roli głównej Karkuszewski

widenski
Odbiegamy nieco od konwencji wspomnień pt. „50 lat minęło”.  Przypominamy, co działo w lubelskiej piłce – 40 lat temu. W sezonie 1974/1975 Lublinianka po sukcesie w III lidze stanęła do rywalizacji w barażach o miejsce w II lidze. Los zetknął klub z Wieniawy z Cracovią Kraków, Resovią Rzeszów i Koroną Kielce. Zapowiadały się ekstra emocje. Mogliśmy mieć w II lidze kolejny klub. 25 czerwca 1975 roku Lublinianka pojechała do Krakowa na mecz z Cracovią. Lublinianka rozpoczęła świetnie – wygrała 2:0.

– Goście znakomicie przygotowali się do huraganowego ataku na początku meczu. Przetrwali natarcie, a kiedy Musiolik popełnił pierwszy błąd wykorzystali szansę i objęli prowadzenie – taki był ton pomeczowych komentarzy 1:0. Bramkarzowi „pasiaków” pomógł popełnić błąd obrońca Turecki. Gola strzelił Mączka – napisano w gazetach.

Co ciekawe kontra poszła w chwili, kiedy Cracovia powinna objąć prowadzenie, lecz kunktatorstwo piłkarzy Lendziona i Macały uratowało gości. Poza tym – w tym meczu znakomicie bronił bramkarz Lublinianki Marek Maciejewski. Jeszcze przed przerwą Lublinianka za sprawą Zbigniewa Wideńskiego podwyższyła prowadzenie na 2:0.

Po przerwie obraz gry się nie zmienił – nawałnica Cracovii trwała. Tosiek sfaulowała Janusza Sputę i sędzia podyktował karniaka. Egzekucji podjął się sam poszkodowany – wcześniej piłkarz Avii Świdnik. Skusił! zprowadzili w walce o II ligę. Zdaniem dziennikarza – był to karny „na wyrost” i oliwa okazała się sprawiedliwa.  Do Lublina piłkarze wrócili w doskonałych nastrojach.
Zapytany o mecz Stanisław Cybulski (w wielu gazetach napisano Cebulski chyba tylko dlatego, że nie mówi się cybula tylko cebula). Dzisiejszy trener Granicy Dorohusk powiedział nam:

– Tosiek, Jastkowiak – ot po prostu grali ale i intelektualnie byli na poziomie, poszli swoją drogą, choć gdyby zostali przy piłce to kto wie… Zresztą – tak było jest i będzie. Pop? – to Andrzej, później jeden z najsłynniejszych lubelskich piłkarzy, rodem z Kraśnika. Wówczas służył w wojsku… Podobnie Majkowski z Unii Racibórz. I pamiętam, że gol Zbyszka Wideńskiego to coś fajnego. Ni to strzał, ni to centra – a piłka wylądowała w siatce.

Piłkarz meczu: Marek Maciejewski (Lublinianka).

Po pierwszej kolejce baraży Lublinianka objęła prowadzenie…

***

Ciekawostka / A co to był za mecz możemy przytoczyć „statystycznie” bo na stronie Cracovii znaleźliśmy hasła odnośne meczu * Pierwszy mecz w historii w barażach o II ligę * Najwyższa porażka Cracovii w barażach o II ligę.  Jedyna w historii porażki u siebie w barażach o II ligę.

Ciekawostka2 / Pod wieloma relacjami z meczu jest podpis (tel wł.) . Relacje tworzono na podstawie rozmów telefonicznych. Pomyłki w nazwiskach były normalnością. Jak się okazuje – szukając bohaterów i wspomnień, naprawiamy błędy.

***

25 czerwiec 1975 – I mecz BARAŻOWY o awans do II ligi

Cracovia Kraków – Lublinianka Lublin 0:2 (0:2)

0:1 Karol Mączka 29
0:2 Zbigniew Wideński 44

Sędzia –  Greiner (Katowice)
Widzów – 25 tys.

Cracovia: Musiolik, Wojtowicz, Drobny, Turecki, Kopijka (Piotrowski), Niemiec, Hefko. Lendzion, Szczepankiewicz, Macała (Zamojdzik), Sputo.

Lublinianka: Maciejewski, Wideński, Laskowski, Tosiek, Jastkowiak, Mączka, Cybulski, Majkowski, Ziętak (Berbeć), Pop, Rafalski.

Henryk Sieńko / Słynne mecze lubelskiej piłki…

PS. Do czerwca postaramy się napisać więcej o ówczesnej lokalnej Lidze Mistrzów III lig południowo-wschodniej Polski, za jaką można uznać – stosując współczesną nomenklaturę – BARAŻE o awans. Baraże mają swoje prawa i swoją historię, kreują gwiazdy, bohaterów i piłkarską poetykę. Tak jak na przykład oglądany niedawno Puchar Narodów Afryki, gdzie wszystko rozpoczęło się od pierwszego gwizdka sędziego, a zakończyło kwintesencją współczesnej piłki – karnymi w finale. Co więcej – karnymi strzelanymi przez bramkarzy! A przecież po drodze było losowanie przy zielonym stoliku. Wczoraj byliśmy świadkami zdarzeń, które już są legendarne. W 1975 roku karnych nie było, ale dramatów nie brakowało!


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.