romek
piątek, 16 stycznia 2015, 11:11

Rozmyślania w cieniu bramki (3) / O pasjach i pasjonatach…

pol_pl_90-lat-Tomasovii-Pilkarska-historia-Klubu-Sportowego-1923-2013-1583_1Siłą napędową w każdej dziedzinie życia są pasjonaci. W powszechnym rozumieniu pasjonat to człowiek mający zamiłowanie do czegoś, czemuś bezgranicznie oddany, entuzjasta, hobbysta. Są jednak i tacy, którzy mianem pasjonata znaczą osobnika łatwo wpadającego w gniew, o gwałtownym usposobieniu. Niech to jednak pozostanie przedmiotem sporu filologów. Dla nas pasjonat oznacza miłośnika.

Mam zwyczaj, że  szczególnie w długie zimowe popołudnia i wieczory wyruszam w wirtualną podróż po bezkresnych obszarach internetu, który jest dla mnie przede wszystkim narzędziem pracy, ale służy też szeroko pojętej rozrywce. Taką rozrywką, formą wypoczynku jest wędrówka po stronach internetowych wybranych klubów piłkarskich. Lubię sport, szczególnie piłkę nożną. To nieuleczalna choroba, na szczęście niegroźna w moim przypadku dla zdrowia. Do pasjonatów futbolu siebie nie zaliczam, ale nim się interesuję w stopniu umożliwiającym mi orientację w tej dziedzinie i wyrażanie własnej opinii w szczegółowych niekiedy kwestiach. Mój syn posiada zdecydowanie większy zasób piłkarskich informacji, ale dotyczą one sytuacji w ligach europejskich. Śledzi je na bieżąco, zna aktualne tabele, składy, transfery i inne rzeczy, które dla mnie są praktycznie nieprzydatne. Moja uwaga jest skupiona głównie na rozgrywkach zamojskiej ligi okręgowej i dlatego latorośl uważa mnie za futbolowego zboczeńca. No, bo jak ktoś może pasjonować się grą jakiegoś Martyniuka z jakiejś tam Korony Łaszczów zamiast podziwiać wyczyny Bale’a z Realu Madryt? Pozostaję jednak przy swoim.

W wędrówkach po internetowych stronach piłkarskich klubów Zamojszczyzny szukam głównie bieżących informacji, czytam komentarze kibiców, a wisienką na torcie są teksty mające charakter felietonów, opracowania prezentujące osobiste poglądy ich autorów. Tych materiałów nie było jednak wiele, a po rezygnacji Tomasza Pakuły (Igros Krasnobród) z działalności publicystycznej – sytuacja stała się beznadziejna. Sporo nadziei wiązałem z próbami podejmowanymi przez J. Jojko (Sparta Wożuczyn), ale widocznie sytuacja w klubie zniechęciła autora niezłych tekstów do kontynuowania tego, co rozpoczął. Sporadycznie też ciekawe teksty polemiczne są publikowane na stronie Unii Hrubieszów. Generalnie jednak na stronach internetowych trudno jest z kimś polemizować, tym bardziej, że cześć administratorów stron wprowadziła obowiązek uprzedniego logowania się, zaś Huczwa Tyszowce nie dopuszcza możliwości komentowania publikowanych informacji. Można i tak.

Przyznam, że nie rozumiem rygoryzmu polegającego na ograniczeniu możliwości zamieszczania komentarzy, obowiązku logowania się. Problem wulgaryzmów praktycznie już nie istnieje, a rzeczowe komentarze kibiców są przecież kopalnią informacji o aktualnych nastrojach panujących na trybunach. Nawet teksty krytykujące władze klubu, trenera, zawodników są wartością samą w sobie. Okazuje się jednak, że cenniejszy jest święty spokój.

I taki wszechwładny spokój zapanował. Wystarczy odwiedzić kilka stron internetowych, by się o tym przekonać.

Na tym szarym tle wyraźnie błyszczy portal „Lubelska Piłka”. Ludzie ją prowadzący robią kawał porządnej roboty. Wiem o tym, bo korzystam i potrafię wysiłek lubelskich pasjonatów docenić. Nie mam złudzeń, że są to wysokich lotów autentyczni pasjonaci piłki nożnej, ludzie z kategorii „pozytywnie zakręconych”.

9587545e61Na szczęście okazuje się, że pasjonaci futbolu jeszcze nie obumarli, nie przypominają dinozaurów, lecz działają. I oby swoją pasją potrafili zarazić innych. Dobrze się stało, że „Lubelska Piłka” odkryła i zaprezentowała publicznie postać Zbigniewa Śledzia z Tomaszowa Lubelskiego. Pan Zbigniew jest, wraz z Mirosławem Tereszczukiem, współautorem monografii pt. „90 lat Tomasovii. Piłkarska Historia Klubu Sportowego 1923-2013”. Dzięki pomocy Jerzego Bojko – trenera kobiecego zespołu Korony Łaszczów jestem szczęśliwym posiadaczem tego monumentalnego opracowania – zaopatrzonego nawet w miłą dedykację jego autorów. Wykonali mrówczą, gigantyczną wprost pracę, za którą klub powinien wystawić im pomnik, a przynajmniej zapewnić dożywotnią wejściówkę na wszystkie mecze zespołu. Okazuje się jednak, że obszerny materiał zawarty w książce stanowi zaledwie ułamek tego, co zgromadził przez lata Zbigniew Śledź, który posiada imponujące wręcz archiwum. Tylko pozazdrościć.

Jednak nic nie stoi przecież na przeszkodzie, by takich pasjonatów prezentować opinii publicznej jako wzór do naśladowania, ludzi, którym życie nie przecieka przez palce, którzy potrafili znaleźć w nim jakiś konkretny, pożyteczny cel.

Mój rodziciel mawiał, że w życiu należy być aktywnym, płynąć pod prąd, bo z prądem spływają fekalia i zdechłe ryby. Tę maksymę udało mi się zapamiętać i jeszcze dzisiaj daje mi ona siłę do działania. Brak aktywności, życiowa bezczynność zabija. Dlatego szukajmy w sobie pasji, pielęgnujmy ją, bo warto. Nawet, jeśli jest nią piłka nożna.

Jamcito / lkskorona.futbolowo.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.