romek
czwartek, 15 stycznia 2015, 09:14

Rozmowa z wiceprezesem Michałem Burconem (Gryf Gmina Zamość) * Potencjał ludzki jest niewyobrażalnie wysoki

burcon

Decyzja była podyktowana sytuacją w jakiej znajdowała się piłka w całej gminie. Kluby były podzielone, a porażka sąsiada była dla nich największym sukcesem. Szkolenie młodzieży nie istniało w ogóle. W takim stanie mogliśmy jeszcze wytrzymać co najwyżej rok, a później z zawadzkiej piłki zostałyby tylko zgliszcza. Gryf dał nam możliwość kontynuowania gry na dotychczasowym poziomie, a potencjał ludzki jest niewyobrażalnie większy – o powodach włączenia Echa w struktury Gryfa oraz na wiele innych tematów rozmawiamy z wiceprezesem klubu Michałem Burconem. Zapraszamy do lektury!

***

= Jesteś wiceprezesem, dla Gryfa poświęcasz sporo swojego czasu. Rządzenie chyba jest zdecydowanie trudniejsze od gry.

= Na boisku zdecydowanie więcej zależy od dobrze podjętych decyzji, a w zarządzaniu większość czasu poświęcasz na tłumaczenie się z owych decyzji. Muszę przyznać, że tu i tu czuję się dobrze. Na boisku nie byłem łatwy do podporządkowania, a w zarządzie Gryfa również mam swoje zdanie, którego nie zmieniam. Projekt Gryf to dla mnie lekcja pokory. Tutaj nie wszystko jest tak proste jak na boisku, a w dodatku nie wszyscy grają do właściwej bramki! Cieszę się jednak, że jestem w tym miejscu. Muszę przyznać, że dotychczas udało nam się zrealizować wszystkie cele, które założyliśmy sobie podczas tworzenia projektu i struktur. Mam świadomość, że nie wszystko jeszcze działa tak jak powinno, ale uważam, że podjęliśmy słuszny wybór. Gryf w środowisku lokalnym jest postrzegany jako stabilny i mocny kadrowo zespół ludzi, który nie boi się żadnych wyzwań, co pokazują nasze działania na przestrzeni ostatnich lat. Osobiście nie mogłem przejść obojętnie obok mojego klubu Echo Zawada, w którym się wychowałem. Jako jedna z osób odpowiedzialnych za Echo podjąłem się włączenia klubu z Zawady w struktury Gryfa, bo to było najlepsze rozwiązanie. Moje zaangażowanie w nowy projekt wynika z tego, że nie chcę, by ślad o klubie znikł tak szybko, jak powstał. Nie wszyscy w odpowiedni sposób zrozumieli nasze działania. Za wszystkie porażki Gryfa, te sportowe i organizacyjne, odpowiedzialni będą prezesi, a za sukcesy już kto inny.

= To chyba najlepszy moment, by wyjaśnić kibicom, dlaczego włączenie Echa w struktury Gryfa było najlepszym rozwiązaniem.

= Decyzja była podyktowana sytuacją w jakiej znajdowała się piłka w całej gminie. Kluby były podzielone, a porażka sąsiada była dla nich największym sukcesem. W samej Zawadzie było kilka osób, które mogły kontynuować działania. Szkolenie młodzieży nie istniało w ogóle. W takim stanie mogliśmy jeszcze wytrzymać co najwyżej rok, a później z zawadzkiej piłki zostałyby tylko zgliszcza. Gryf dał nam możliwość kontynuowania gry na dotychczasowym poziomie, a potencjał ludzki jest niewyobrażalnie większy.

= Ok, a jak na chwilę obecną wygląda sprawa Echa?

= Na tę chwilę klub nie funkcjonuje, stowarzyszenie jest wyrejestrowane z KRS-u. Nie oznacza jednak, że tak wciąż pozostanie, bo w planach mamy utworzenie nowego Zarządu oraz rejestrację klubu przy Starostwie Powiatowym. Utworzyliśmy drużynę Oldbojów, do której zapraszamy wszystkich byłych zawodników klubu. Forma działania Echa musi być zdecydowanie inna, musi być zachowana ciągłość. Bez tego szybko zginiemy.

= Nie kopiesz już piłki od paru dobrych lat, a w czerwcu skończysz dopiero 35 wiosen. Dlaczego tak wcześnie zrezygnowałeś z gry?

= Sytuacja zawodowa i brak możliwości treningu zmusiły mnie do takiej decyzji. Ostatni mecz zagrałem w sezonie 2010/11 na wyjeździe z Cosmosem Józefów, a było to spotkanie niezwykle ważne w kontekście naszego utrzymania w klasie okręgowej. Ostatecznie wygraliśmy 3:2, a ja wszedłem na boisko na półtorej minuty, o niczym nie decydując. Uznałem, że czas przestać męczyć siebie i innych. 2 tygodnie później zostałem rzucony na głęboką wodę, bo zostałem prezesem Echa i na rozterki nie było czasu.

= A pamiętasz swój pierwszy mecz w barwach klubu, w którym spędziłeś prawie całe życie?

= Tylko przez jeden sezon podczas studiów w Dębicy grałem w drużynie Team Przecław grającej w klasie okręgowej. Nie przypominam sobie wiele z pierwszego meczu, ale za to pamiętam premierowego gola. Udało mi się tę bramkę zdobyć w Wożuczynie podczas meczu juniorów. Z pierwszego meczu mogę przytoczyć jedynie zabawną anegdotkę. Źle założyłem koszulkę, bo numer nie widniał na plecach, a z przodu (śmiech). Donośny i ironiczny śmiech Waldka Bździucha szybko jednak mnie otrzeźwił i na boisku wyszedłem z dobrze założoną koszulką.

= Jestem przekonany, że w rundzie jesiennej miałeś chwile, gdy chciałeś wejść na boisko.

= Zdecydowanie tak! Jak patrzyłem z boku na poczynania „naszych grajków” to chwilami krew się we mnie gotowała. Najbardziej nie mogę zrozumieć sytuacji, w której zawodnik schodzący z boiska w 60 minucie, jest zadowolony, że trener go zdjął. Gdy ja biegałem po boisku i musiałem tak szybko je opuścić to taka reakcja była nie do pomyślenia, no klękajcie narody. Byłem wściekły na trenera, że muszę tak szybko opuścić plac gry, bo przecież jeszcze dużo mógłbym dać drużynie. Inni mogli schodzić, ale ja nie, dlatego trudno mi zrozumieć takie zachowania zawodników. Mieliśmy więcej chęci do wygrywania, mieliśmy ogromne chęci do zwycięstw przeciwko byłym kolegom takim jak Kierep czy Nosek, czy przeciw gwiazdom Hetmana. Ileż frajdy dawała nam derbowa wygrana z Roztoczem! Teraz tego nie widzę.

= Słynąłeś z wykonywania stałych fragmentów gry i ze świetnych dośrodkowań. Brak dobrych wrzutek jesienią był aż nadto widoczny.

= Tak, ja nigdy nie biegałem, więc musiałem dać drużynie coś innego. Dla mnie nie było żadnego problemu czy kopałem lewą czy prawą nogą, a i tak Wagon miał piłkę na nosie. Obecnie nie widzę piłkarza poza Tomkiem Goździukiem, który może stworzyć zagrożenie stałym fragmentem gry. Być może uda nam się pozyskać skrzydłowego z dobrym dośrodkowaniem, bo jest z tym duży problem. Może wtedy Wagon strzeli gola nosem.

= Nie będziemy jeszcze zdradzać nazwisk, ale jeśli planowane transfery skrzydłowych dobiegną do skutku, to napastnicy chyba wiosną na brak piłek narzekać nie będą.

= Skupimy się na ściągnięciu 2-3 dobrych zawodników, którzy na pewno wspomogą ofensywę. Mamy kilka kandydatur z gminy Zamość, a teraz czekamy na rozwój wydarzeń. Na tę chwilę nie mogę więcej powiedzieć. Kibice nie mogą się spodziewać wielu zmian kadrowych, bo celem naszego klubu jest granie swoimi wychowankami, a nie ściąganie obcych ludzi, blokujących im miejsce w składzie. Transfery będą nieliczne, ale zapewniam, że solidne.

= Rozmawialiście już z nowym trenerem o włączaniu do składu juniorów? Chłopaki Romka Blonki skończyli już 16 lat. Których chłopców Michał Burcon najchętniej wprowadziły do składu seniorów?

= Najchętniej widziałbym w składzie seniorów Kacpra Cebulę. Ten gość ma duży talent, ale z chęciami trochę gorzej. Wszyscy zawodnicy, którzy ukończyli wiek niezbędny do gry w seniorach, mają od nas wielkie wsparcie. Namówiliśmy nawet trenera Romana Blonkę, by grał jeszcze przez pół roku w seniorach, bo on chyba najlepiej wprowadzi ich do drużyny seniorów.

= Wybraliście trenera, który zdaniem jego byłych podopiecznych dużą wagę przykłada do atmosfery w drużynie. Chyba braliście ten aspekt pod uwagę.

= Według nas to była główna przyczyna słabych występów. Wydaje nam się, że wybór Andrzeja Wachowicza jest słuszny, a jak będzie w rzeczywistości, to się dopiero okaże. W dzisiejszych czasach mentalność zawodników jest zupełnie inna, niż jeszcze choćby 10 lat temu. Przykładem jest praca Krzyśka Rysaka. Trener zawodowiec, i tak próbował ukierunkować zawodników, nastawić ich na mega profesjonalizm. Niektórzy zobaczyli jak to wygląda w lepszych ligach, ale większość do takiej pracy nie dorosła. Presja i odpowiedzialność za wynik zabiła ducha drużyny. Myślę, że jeszcze nie byliśmy gotowi na tak profesjonalne prowadzenie drużyny i stąd decyzja o zmianie szkoleniowca. Uważam jednak, że Krzysiek pokazał nam kierunek, w którym mamy podążać w przyszłości.

= Obecnie znajdujemy się na pozycji spadkowej, bo Łada Biłgoraj zajmuje pozycję spadkową w IV lidze. Dlaczego kibice nie muszą się martwić o pozostanie w „okręgówce”?

= Pewności nie ma nigdy. Zakładamy optymistyczny scenariusz i zrobimy maksymalnie dużo, by pozostać w klasie okręgowej. Dodam tylko, że musimy zbudować zespół, który w przyszłym sezonie przypuszczalnie musi zająć przynajmniej 8 miejsce, ze względu na reorganizację III ligi. Utrzymanie w tym sezonie jest niezbędne. Mam nadzieję, że nowy trener szybko znajdzie złoty środek na wyjście drużyny z kryzysu, a kibice nie będą musieli martwić się o pozostanie w lidze.

= Dosyć rozmów o seniorach. Masz swoich ulubionych chłopaków w naszych drużynach młodzieżowych?

= Flagowy! Na moje oko Wiktor Flaga to piłkarz, którego najbardziej brakuje w drużynie seniorów. Jednak jeśli tak dalej będzie nam się ten chłopak rozwijał, to w seniorach Gryfa zagra jedynie kilka meczów, bo wykupi go klub z wyższej ligi. Poza tym talentów w naszych drużynach młodzieżowych jest wiele. Nie chciałbym wymieniać każdego z osobna, bo nie wszystkich aż tak dobrze znam. Natomiast w pamięci mam kilku zawodników, którzy pokazują, że coś z tego może być. Fajnie jest patrzeć na chłopaków, którzy cieszą się z gry niezależnie od wyniku.

= Porozmawiajmy trochę o roku ubiegłym. Dla drużyn młodzieżowych to był dobry rok.

= Obiektywnie na pewno za największe sukcesy można uznać awans drużyny Pawła Szajewskiego do Ligi Wojewódzkiej oraz seniorów do klasy okręgowej. Dla mnie jednak osobiście największym sukcesem są najmłodsze roczniki. Duet trenerów Goździuk i Mazur uzdrowił te zespoły, a postępy tych chłopaków widoczne są z tygodnia na tydzień. Z tego jestem najbardziej zadowolony.

= A dla klubu?

= To był bardzo dobry rok, zrealizowaliśmy wszystko, co sobie zaplanowaliśmy. Udało nam się pozyskać kilku drobnych sponsorów, Turniej Im. Jana Wojtaszka przebiegł bez zakłóceń, zawodnicy byli na obozie, uzyskaliśmy 2 awanse. Możemy uznać ten rok za udany. A i jeszcze jedno. Sęp, dla innych Sokół, zakończył piłkarską przygodę – przynajmniej tak zadeklarował – a jeszcze nie postawił piwka. To zdecydowanie na minus.

= Jakie cele postawiliście sobie na ten 2015 rok?

= Cele sportowe są jasne. Jeśli chodzi o Gryf, to chcemy dobrze zakończyć I kadencję Zarządu, która kończy się w listopadzie. Plany już niedługo będą znane i opublikujemy je na naszej stronie internetowej. Na pewno chcemy w tym roku dopiąć plany rozbudowy stadionu w Zawadzie, zorganizować III Turniej Im. Jana Wojtaszka, zorganizować 70-lecie klubu Echo Zawada, turnieje halowe, obozy itp. Wszystkim podzielimy się już niedługo.

= Ambitnie. Mówią o was, że niczego się nie boicie.

= Ja bym to nazwał inaczej. Nie boimy się podejmować decyzji, których nikt wcześniej nie podjął. Pokazaliśmy, że mamy szersze spojrzenie na lokalną piłkę, organizując między innymi konferencję dla trenerów. Niby nic wielkiego, ale nie przypominam sobie, by inny klub z regionu w ostatnim czasie zrobił coś podobnego. Mamy wiele pomysłow na realizację, ale zasoby czasowe i kadrowe nie pozwalają na ich realizację.

= Na wszystko przyjdzie czas. Podobno są plany utworzenia sekcji z innych dyscyplin.

= Chyba za szybko chcieliśmy wyprzedzić realia zamojskiej piłki. Co dla nas jest normalnością, dla innych jest nowością. Relacje w Zarządzie są dobre, współpraca układa się pozytywnie. Problem polega na tym, że w obecnym składzie nie jesteśmy w stanie zrobić więcej, bo każdy ma swoje obowiązki zawodowe i rodzinę. Nowy Zarząd będzie musiał liczyć więcej osób aktywnie zaangażowanych w projekt. Klub się rozrasta, pukają do nas siatkarze. Nie mamy na razie osób, które pomogłyby nam w funkcjonowaniu innych sekcji. Liczymy na zainteresowanie innych osób, a na razie nasze pomysły muszą poczekać.

gryfgrminazamosc.futbolowo.pl / fot. Michał Burcon po prawej.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.