romek
wtorek, 13 stycznia 2015, 18:49

Kronika Tygodnia / Koniec Barcelony po zamojsku (?) * Omega na kolejnym zakręcie…

gW Starym Zamościu kończy się pewna era. Pod koniec ubiegłego tygodnia z finansowania Omegi wycofał się lokalny przedsiębiorca Krzysztof Goch. Dzięki jego pieniądzom klub z małej miejscowości wzbił się na niedostępne dotąd wyżyny.

Wszystko zmieniło się siedem i pół roku temu. To właśnie wówczas stery w klubie – błąkającym się w ogonie klasy okręgowej – przejął biznesmen prowadzący dobrze prosperujący zakład kamieniarski. Miłość Krzysztofa Gocha do futbolu jest powszechnie znana. Były już prezes i mecenas Omegi najbardziej ukochał futbol hiszpański, a szczególnie klub FC Barcelona. Podczas prywatnych rozmów wielokrotnie rozprawiał o zaletach hiszpańskiego systemu szkolenia, a także fanatycznych kibicach, którzy wspierają swój klub na dobre i na złe.

Więcej niż klub

Goch zapatrzony był w „Barcę” do tego stopnia, że swojego syna zapisał do warszawskiej szkółki katalońskiego klubu.

Choć wprost tego nie mówił, to sprawiał wrażenie człowieka, który hiszpańskie wzorce chciał przenieść do Starego Zamościa. Postawił więc na rozbudowany skauting poza granicami Polski i sprowadził do Omegi kilku młodych Brazylijczyków, którzy pod jego skrzydłami mieli okrzepnąć, przywyknąć do polskich realiów, nauczyć się języka, a następnie szturmem zawojować topowe kluby z naszego kraju. Starozamojskim Josepem Guardiolą miał być Dariusz Herbin.

Przez kilka lat model działalności klubu funkcjonował bez większych zgrzytów. Omega przestała być ligowym szarakiem i 2011 roku zespół wywalczył awans do czwartej ligi. W wyższej klasie rozgrywkowej wcale nie było gorzej. Wręcz przeciwnie – kibice w Starym Zamościu zdążyli już przywyknąć do wysokiej pozycji swoich pupili. Co więcej, piękniał też stadion w Starym Zamościu, na którym jest obecnie nieduża, ale schludna trybuna, a także sztuczne oświetlenie. Jednym słowem – sielanka! Łyżeczką dziegciu była może jedynie kwestia Brazylijczyków, którzy nie rozwijali się tak, jak wymarzył sobie sternik klubu. Pedro Perrin, Rafael Andrade i spółka grali w Omedze jeszcze jesienią ub.r.

Czytaj więcej w Kronice Tygodnia!

kronikatygodnia.pl / Piotr Orzechowski – foto Krzysztof Goch i prezes LZPN Zbigniew Bartnik


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.