romek
wtorek, 9 grudnia 2014, 09:42

Słynne mecze lubelskiej piłki / PUCHAR POLSKI (1969-1970) * Lublinianka – Górnik Zabrze 1:1 i 2:5 * Wspomina Stanisław Cybulski: – Maniek Pietuchowski nie chciał wyjść z szatni…

BBiS-Kosowski-Lublinianka2Jak co roku podczas zimowej pauzy piłkarskiej przypominamy „Słynne mecze lubelskiej piłki”. Do tych meczów wracamy często: – Trzeba przypominać bohaterów, bo jest ich coraz mniej powtarza bohater tych gier Stanisław Cybulski – jesienią 2014 trener Granicy Dorohusk (wprawdzie złożył rezygnację, ale…).  Tylko upewnił nas w tym co robimy: – Czasem nie ma kto przypomnieć tego co zrobiliśmy dla Lubelszczyzny, notatki o śmierci kolegów przechodzą bez echa. Niektórym żyjącym potrzebna jest pomoc…

***

W pierwszej rundzie piłkarskiego Pucharu Polski 1969/1970 Lublinianka wygrała 1:0 – z Unią Tarnów, później do walki przystąpiły zespoły I ligi i traf zestawił klub trenera Waldemara Bielaka z Gwardią Warszawa. I tę przeszkodę piłkarze z Wieniawy pokonali 1:0. W 1/8 do Lublina przyjechała Olimpia Poznań i dostała lanie – Lublinianka wygrała aż 4:1. Lublinianka znalazła się w ósemce najlepszych drużyn PP. Los tym razem zestawił parę Lublinianka – Górnik Zabrze. Co to był już wówczas za klub – nie trzeba przedstawiać. Górnik był na ustach całej Europy, wszak w Pucharze Zdobywców Pucharów wyeliminował AS Roma i dostał się do finału. Włodzimierza Lubańskiego chciały mieć największe kluby kontynentu z Benfiką Lizbona na czele.


W Kronice Górnika Zabrze czytamy:

„Udział Lublinianki w ćwierćfinale Pucharu Polski, to niewątpliwie największy ówczesny sukces klubu. Nic więc dziwnego, że na mecz grającej wówczas w III lidze Lublinianki, ściągnęły rzesze kibiców z okolicznych miast i miasteczek. Każdy chciał zobaczyć potyczkę ze znakomicie grającym i utytułowanym Górnikiem. O mały krok nie doszło jednak w Lublinie do sensacji. Mimo, że to przyjezdni byli zdecydowanym faworytem spotkania, to właśnie oni mogli z murawy zejść pokonani. Końcowy remis został ustanowiony dopiero na 180 sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego. Nieporozumienie lubelskiego bramkarza z wyraźnie zmęczonymi już obrońcami, pomogło Lubańskiemu wpakować piłkę do siatki i wynik uratować. Dzień później w Zabrzu rozegrano spotkanie rewanżowe. Przed własną publicznością Górnik pewnie już ograł gości z Lublina”.

Katowicki  „Sport” napisał;

2„Lublin. Wtorkowy mecz Lublinianki z Górnikiem Zabrze, wywołał w Lublinie niebywałe zainteresowanie. Klub ten od czasów gdy jego drużyna spadła z drugiej ligi nie notował takiej frekwencji. Na klubowy stadion na Wieniawie przybyli widzowie nie tylko z Lublina, ale również z Zamościa, Lubartowa, Chełma, Parczewa, Hrubieszowa i wielu innych miast i miasteczek Lubelszczyzny.

Niewiele brakowało by górnicy zeszli z boiska pokonani w sposób niepodlegający dyskusji, ale piłkarzom Lublinianki brakło sił i w ostatnich minutach gry zostali zepchnięci do defensywy. W tym okresie Włodzimierz Lubański umiejętnie wykorzystując nieporozumienie bramkarza z obrońcami, zdobył wyrównującą bramkę.

Na sukces Lublinianki, chyba największy w dotychczasowej historii, złożyła się nie tylko ogromna ambicja, ale głównie konsekwentna realizacja planu taktycznego, opracowanego przez trenera Waldemara Bielaka. Lublinianie zastosowali koszykarski pressingu i atakowali przeciwnika na całym boisku.

Z gospodarzy na największe noty zasłużyli: Cybulski, Gronowski, Kosowski, Krawczuk, Przybyła i Rychcik.

Po zakończeniu meczu w Klubie Olimpijczyka w Lublinie odbyło się spotkanie z piłkarzami Górnika Zabrze, trenerem i kierownictwem drużyny. Spotkanie to upłynęło w bardzo miłej i serdecznej atmosferze”.

222= Wówczas taktyka gry była inna, tracimy piłkę i się cofamy… Trener Waldemar Bielak nikomu nie nakazywał pilnować Lubańskiego – wspomina Stanisław Cybulski. – Ale meczu nie da się zapomnieć. Powiem jako anegdotę. Maniek Pietuchowski zostawił w szatni kartkę, że wkręcą nas 15:0… Tak! Tak!.  Nie chciał grać i ośmieszyć się przed kolegami… Wychodziliśmy na Wieniawę, kilkadziesiąt tysięcy ludzi – przed nami czołowa drużyna Europy… (Górnik Zabrze statystycznie był czwartym teamem w Europie: Ajax Amsterdam, AC Milan, Manchester City, Górnik Zabrze, Newcastle United, Tottenham Londyn – (przyp. red. / to finaliści wszystkich najważniejszych rozgrywek.).

2 czerwca 1970 (wtorek) / Puchar Polski 1969/70, 1/4 finału

 Lublinianka Lublin 1:1 (1:0) Górnik Zabrze

Sędzia: Edmund Brzeziński (Warszawa)

Widzów: ponad 30 000

1:0 Przybyła 40 
1:1 Lubański 87 

Lublinianka: Kosowski, Wideński, Krawczak (87 Iwanek), Cybulski, Rychcik, Przybyła, Jermakowicz, Gronowski, Wasilewski, Pietuchowski

Górnik: Hubert Kostka, Karol KapcińskiRainer KuchtaHenryk LatochaAlfred OlekZygfryd SzołtysikErwin WilczekAlojzy Deja (Ryszard Czuban), Jan BanaśWłodzimierz LubańskiHubert Skowronek

Wśród sław Górnika był nikomu nieznany Ryszard Czuban, zagrał jako zmiennik, lecz były to dwa występy w Górniku sposród wszystkich czterech. Później wyjechał do Niemiec.

***

Dwa dni później rozegrano rewanż…

Kronika Górnika Zabrze:

Po niezadowalającym kibiców remisie w pierwszego spotkania, piłkarze Górnika niewiele czasu mieli na poprawienie gry ofensywnej. Niespełna dwadzieścia cztery godziny później toczono już kolejny pucharowy pojedynek. W przeciwieństwie do spotkania w Lublinie, przed własną publicznością Górnik pokazał klasę. Dwa gole Banasia, samobójcze trafienie Rychlika i gol Szołtysika dały zabrzanom wysokie prowadzenie „do szatni”. 4:0 jednak trójkolorowym nie wystarczyło i w piątej minucie drugiej partii podwyższył debiutujący w zespole Szewczuk. Po piątym trafieniu gra lublinian nabrała jednak barw. Goście mimo niekorzystnego wyniku i jeszcze mniej korzystnego stanu murawy (było ślisko) wzięli się do pracy i zaczęli nadawać spotkaniu swój rytm. Co rusz budowali akcje zakańczane długimi i celnymi podaniami. Dzięki temu zyskali dwa trafienia. Wynik był jednak na tyle wysoki, że czasu na odrabianie strat zabrakło. Dzięki zwycięstwu Górnik awansował do półfinału Pucharu Polski, gdzie dwukrotnie zmierzyć miał się z Zagłębiem Sosnowiec.

Katowicki „Sport”:

Zabrze. Znamy trzeciego półfinalistą Pucharu Polski. Po Zagłębiu i Ruchu, prawo udziału w dalszych rozgrywkach zdobyli zabrscy górnicy, wygrywając wczoraj rewanżowe spotkanie z Lublinianką 5:2 (4:0). Pierwsza połowa tego moczu toczyła się pod dyktando występujących w tym pojedynku bez Oślizły i Lubańskiego zabrzan, którzy wykorzystując przewagą w podstawowych umiejętnościach piłkarskich, a także brak wiary w powodzenie własnych akcji u lubelskich III-ligowców, deklasowali chwilami rywala.

lubanskiGdy sędzia dał znak rozpoczęcia drugiej odsłony meczu, a w kilka minut później debiutant Szewczuk uzyskał piątą bramkę dla swoich barw, wydawało się, że lublinianie nie unikną dwucyfrówki. Jakież wiec było zdziwienie, gdy w miarę upływu czasu Lublinianka zaczęła opanowywać grę, ba, dyktować jej przebieg, demonstrując zupełnie poprawne akcje, silne, celne, dalekie strzały i rozsądne, w warunkach, w jakich rozegrany był mecz (śliskie boisko) długie podania. Oczywiście należy wziąć „poprawkę” na fakt, że Górnik, mając już zapewnione zwycięstwo, desygnował do gry dwóch rezerwowych, tym niemniej postawa Lublinianki w II połowie mogła się podobać. Efektem tego, a także wynikiem pozbycia się niepotrzebnej, krępującej tremy, były dwie bramki, jedna poprzeczka i kilka obiecujących sytuacji podbramkowych, w sumie zupełnie „przyzwoity” wynik z finalistą PZPE.

Z gry Górnika trudno wyciągnąć jakieś konkretne wnioski, ponieważ przeciwnik nie był zbyt wymagający. Tym niemniej wczorajszy pojedynek potwierdził jedno: obrona zabrzan ciągle nie jest dostatecznym zabezpieczeniem własnej bramki. Utrata obydwu goli była spowodowana w dużej mierze błędami obrońców. Dużo lepiej grał atak, w którym brylowali Banaś i Szołtysik. Podobał się również Szaryński, nieźle poczynał sobie Szewczuk. Wśród piłkarzy Lublinianki, obdarzonych znakomitymi warunkami fizycznymi, najlepiej grali: Krawczak, Przybyła i Gronowski.

= Przegraliśmy, lecz wspomnienia są nie do zapomnienia. To był dla nas pierwszy mecz przy świetle elektrycznym, młodzież pewnie w to nie uwierzy – wspomina Stanisław Cybulski: – Przy okazji zwiedziliśmy kopalnie.  Powtarzam, te wspomnienia są nie do zapomnienia!

Można tylko dodać – TAKA BYŁA MAGIA PUCHARÓW! 

***

4 czerwca 1970 (czwartek), godzina 18:00 Puchar Polski 1969/70, rewanż 1/4 finału Zabrze, stadion Górnika

Górnik Zabrze 5:2 (4:0) Lublinianka Lublin

Sędzia: Janusz Kruszyński (Wrocław)
Widzów: 7 000

1:0 Banaś 7 w
2:0 Rychcik 26 s
3:0 Banaś 29 k
4:0 Szołtysik 36
5:0 Szewczuk 50
5:1 Pietuchowski 61
5:2 Przybyła 67

Górnik:  Jan Gomola, Alfred OlekRainer KuchtaHenryk LatochaStefan FlorenskiZygfryd SzołtysikErwin Wilczek (Roman Ogaza), Hubert SkowronekJan Banaś (Ryszard Czuban), Jan SzewczukWładysław Szaryński

Lublinianka: Kosowski (Draus), Iwanek, Szych, Krawczak, Cybulski (Czernicki), Rychcik, Przybyła, Jermakowicz, Gronowski, Wasilewski, Pietuchowski

Najmniej znanym piłkarzem Lublinianki jest tutaj Tedeusz Draus (foto w zespole oldbojów Garbarni Kraków):

Draus– Jestem pełen szacunku dla klasy Kazia Deyny, ale Włodek Lubański plasuje się na absolutnym topie. To był wręcz rewelacyjny napastnik, na skalę światową – zawsze mówił Draus wspominajac wyśmienitego snajpera reprezentacji Polski i zabrzańskiego Górnika. – Cenił też Franza Beckenbauera jako gracza numer jeden ze świata.

W Lublinie Tadeusz Draus występował w bramce Lublinianki w okresie służby wojskowej. Przeciwko Lubańskiemu wówczas nie zagrał, bo w rewanżu Włodek nie grał. Występował w bramce na zmianę z Tadeuszem Kosowskim (foto1 – wychodzi na mecz pierwszym z lewej – pierwszy z tuleu wychodzi Lubański). Draus zmarł 5 października 2012 w Krakowie.

Ostatecznie Górnik Zabrze wygrał w finale z Zagłębiem Sosnowiec 3:1. Wystartował w Pucharze Zdobywców Pucharów, gdzie został wyeliminowany przez Manchester City, swojego rywala z finału PZP poprzedniej edycji (1:2 w Wiedniu) – tym razem było 2:0, 0:2 i 3:1 dla MC w Kopenhadze w decydującej rozgrywce.

 opr. lp.pl / Henryk Sieńko, Stanisław Cybulski

PS1. W relacjach katowickiej prasy pomylono nazwiska zawodników – Rychcik był „Rychlikiem”, a nazwisko rezerwowego bramkarza Drausa brzmiało „Dram”.  Puchar w tym sezonie zdobył Górnik Zabrze po 3:1 z Ruchem Chorzów (gole-Lubański, Banaś, Szaryński).

PS2. Fotografie / 1. Magiczne wspomnienie (dźwięk kłepania o beton w tunelu stadionu korków piłkarzy) – Na fotce wychodzą bohaterowie meczu… / 2 – Włodzimierz Lubański i Stanisław Cybulski za młodu. 3. Idole ówczesnego Lublina (pierwszy z prawej trener Waldemar Bielak). 4. – Włodzimierz Lubański i Stanisław Cybulski już w XXI wieku… 5. – Tedusz Draus (w Lubliniance grał „służbowo”).


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.