romek
niedziela, 30 listopada 2014, 12:49

LIGA WSPOMNIEŃ / Czy jest coś takiego jak STUPROCENTOWA SZANSA!?

rysuCo to jest stuprocentowa szansa w meczu piłkarskim? Czy można zdefiniować taki termin? Jeżeli tak, to czy jest to zadanie li tylko dla analityków akademickich?

Na pewno nie! Bo niby dlaczego nie może się na ten temat wypowiedzieć kibic, piłkarz, trener, dziennikarz?

Skłoniło mnie to do napisania materiału o szansach.

Zaraz przypomniałem sobie dwie rozmowy ze znanymi trenerami. Po redakcyjnym dyżurze telefonicznym i rozmowach z kibicami trener Bronisław Waligóra, zapytany o największy talent do strzelania bramek jaki spotkał w karierze, opowiedział mi historię  napastnika Motoru Lublin. Oto do miasta nad Bystrzycą przyjechał Janusz Kudyba, nikomu nieznany piłkarz z Karkonoszy Jelenia Góra. Młody napastnik o fantastycznych warunkach fizycznych marnował niesamowitą ilość stuprocentowych okazji. Partolił w wymarzonych sytuacjach, kiedy piłka była dwa metry przed pustą bramkę. Kibiców przyprawiał o palpitację serca, a ci żądali wyrzucenia go z drużyny. Tymczasem przez dwa lata Waligóra tolerował grę Kudyby. Wreszcie przyszedł moment, że Kudyba strzelał pięć goli, mając … cztery szanse. Chodzi o to, że strzelał w sytuacjach, gdy nie było okazji na bramkę. Został dwukrotnie snajperem numer 1 drugiej ligi, zdobył mistrzostwo Polski z Zagłębiem Lublin.
Kudyba i WaligoraInny przykład –  Dariusz Sajdak. Kiedy przyszedł do Hetmana, spytałem Wieczerzaka po co mu taki wiekowy napastnik, czy nie lepiej puszczać małolatów? Odpowiedział: „Hetman jest w takiej sytuacji, że lepiej zaufać graczowi doświadczeniu. Młody napastnik, żeby mi strzelić 5 goli musi zmarnować 15 szans, Sajdak na 15 szans wykorzysta 10-11, a to będzie o kilka punktów więcej”.

No więc jak to jest z tymi szansami?

Otóż moim zdaniem nawet karny nie jest szansą stuprocentową, bo w okolicznościach presji i nerwów, bramkarz ma więcej szans niż napastnik. Prawdziwą szansą jest pojedynek „sam na sam”, kiedy to walczy napastnik i bramkarz. Liczą się tylko umiejętności, a bramkarz ma utrudnione zadanie, gdyż jego grę regulują ostrzejsze przepisy.  Szansą nie jest – tak jak to piszą reporterzy – strzał w słupek lub poprzeczkę. To jest tylko możliwość, bo piłka tylko mogła wpaść do siatki. Szansą nie jest pudło po centrze, po strzale głową, nawet kiedy bramka jest pusta. Wówczas gol może paść, lecz wiele przypadkowych czynników decyduje o tym, że nie pada. Gdyby włączyło się szczęście… A przecież jest jeszcze bramkarz. Umiejętności techniczne piłkarza, zgranie z kolegami, wyuczone zagrywki i akcje, właściwe odczytywanie tempa akcji i zamiaru kolegów, wreszcie technika uderzenia piłki – to elementy składające się na ponadprzeciętną skuteczność. Dochodzą do tego także takie elementy jak doświadczenie,  taktyka gry rywala i … wspomniane szczęście.

Na zakończenie jeszcze dwa cytaty. Bobby Gould, dla wielu zupełnie nieznany zawodnik, który grał w West Ham United i Wolverhampton, a później jako trener zdobył z „Szalonym Gangiem” z Wimbledonu Puchar Anglii i został trenerem reprezentacji Walii, powiedział kiedyś o szansach: „Gdybym jako napastnik wykorzystał wszystkie szanse byłbym sławniejszy niż Pele. Miałem może 6000 szans, a strzeliłem ledwie ponad 200 goli w lidze”.

gould-colour-257x30022Z kolei cytowany przez niego Pele mówił: „Kiedy byłem nieznanym piłkarzem, niemal każdy strzał w kierunku bramki, nawet z czuba, wchodził mi do siatki. Ale kiedy byłem już gwiazdą trudno było mi strzelić w najbardziej wymarzonych sytuacjach”.

Irytujące jest mówienie o strzale w poprzeczkę czy słupek jako o szansie – przecież to tylko możliwość – albo-albo! Podobnie o wolnym, karnym, o pojedynku sam na sam…

Jak więc widać SZANSA to wyjątkowo emocjonujący i dramatyczny fragment gry, a jej skonstruowanie przynosi kibicom tyle samo udręki co i emocji. I trzeba pamiętać, że młody piłkarz łatwiej w chwili obecnej konstruuje  szanse niż … wykorzystuje.

Morał? Jak nie będziesz miał szansy na gola, nie strzelisz gola! Dlatego kochani napastnicy nie martwcie się zmarnowanymi szansami… Najpierw te szanse budujcie i to jak najwięcej.

Tylko trening czyni mistrza!

***

A co o szansach myślą bohaterowie pola karnego lubelskich boisk?

bez tytułu= Karol Karasiński (Ludwiniak): – Nie zwykłem marnować szans, ale wiadomo, że nie zawsze wszystko wychodzi. Czasami jest nierówne boisko i wyjdzie kiks, a czasami brakuje szczęścia. Gdybym zagrał we wszystkim meczach (12, a grałem 9) to miałbym 17 bramek. Jestem pomocnikiem i to bardzo dobry wynik. Pomimo tego i tak jestem dumny z tego co dokonałem na jesieni, liczę na to że na wiosnę będzie jeszcze lepiej.

= Andrzej Fliszkiewicz (Opolanin): – Mam dwie bramki, a miałem niejedną okazję na strzelenie bramek. Zawiodła skuteczność. Zmiana pozycji na boisku nie sprzyja „szansom”… Jesienią grałem głównie w obronie.

= Aleksander Daczka (Wilki Wików): – W życiu miałem sporo szans. Myślę, że dałbym radę 500 bramek strzelić, bo 100 już od początku przygody z piłką mam, więc 500 spokojnie, Gdyby wszystkie strzały wpadły…

= Sebastian Sadowski (Start Krasnystaw):  Ciężko jest opisać ile procent szans wykorzystuję, nie mam pojęcia. Na pewno po występach w AMSPN Hetman Zamość skuteczność wzrosła.

= Damian Ścibior (Victoria Żmudź): – Gdybym wykorzystał wszystkie klarowne szanse na strzelenie gola w minionej rundzie miałbym z 6-7 bramek. Natomiast ogólnie trudno mi określić, ile szans miałem…

= Mateusz Chwedoruk (Eko Różanka): – Gdybym wykorzystał wszystkie, miałbym pewnie ponad 30 goli tej jesieni.

HS/DK/JJ / lp.pl / Obr.4 (Karol Karasiński, Aleksander Daczka, Mateusz Chwedoruk)

***

PS. Ten artykuł był już publikowany w lp.pl kilka lat temu – ale i u nas zmieniają się ludzie, a młodzi adepci powtarzają: – przecież co rok dochodzą nowi piłkarze, nowi adepci dziennikarstwa, nowi studenci, czytelnicy… Dla kogo to stara publikacja, dla tego stara, ale dla mnie i moich kolegów „nowa”. – Cokolwiek „ubarwimy” o te kolejne lata i publikujemy! – przekonał nas najmłodszy w redakcji.

lp.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.