romek
poniedziałek, 17 listopada 2014, 17:06

50 lat minęło / ZŁOTY ROK 1964 * To najlepszy czas w historii lubelskiej piłki (1)…

sledeW ubiegłych latach wspominaliśmy słynne mecze lubelskiej piłki, legendarnych zawodników, szperaliśmy w archiwum lubelskiej piłki… Tej jesieni i zimy chcemy powspominać słynne „Złote  czasy lubelskiej piłki”. Na początek legendarny ROK 1964, a więc przypomnimy to co działo się równe pół wieku temu… Pierwszy awans lubelskiej drużyny do II ligi – zresztą wiele piłkarskich zdarzeń zaistniało wówczas po raz pierwszy. Lepszy sezon nadejdzie dopiero 16 lat później – w 1980 roku, kiedy to  Motor wejdzie do I ligi.

W III lidze grają wszystkie najlepsze kluby w województwie, oczywiście oprócz Lublinianki, która wcześniej awansowała pod szkoleniowym okiem Kazimierza Górskiego do II ligi – tego roku zajmie 9. miejsce grając w składzie: Leszek Kokowicz, Mirosław Litwin, Jacek Rudak, Janusz Walczuk,  Marek Konopka, Jerzy Wasilewski, Józef Bielesz, Alfred Gorbat, Tadeusz Bartmanski, Marian Pietuchowski, Roman Grudziński i Zygfryd Skopek, Czesław Ciupa, Marian Nowara i Edward Pietrasiński.  W składzie Lublininka jest też niejaki Pietruszka, który zaliczył też gola w II lidze.

Po odejściu Górskiego trenerem „wojskowych” zostanie Marian Jabłoński, wcześniej związany z Cracovią. Bezsprzecznie piłkarzem numer jeden jest Edward Pietrasiński, który strzeli 12 goli dla beniaminka, 11 trafień zaliczy Marian Nowara, a 6 Czesław Ciupa (nie wykluczamy, ze ustalimy na zakończenie opowieści 10. najlepszych piłkarzy 1964 roku na lubelskich boiskach). Naszym zdaniem piłkarzem numer 1 za cały rok był Pietrasiński, jeszcze w poprzednim sezonie czołowy strzelec I ligi w barwach Cracovii. – Świetny, skuteczny i szybki napastnik, ale rogata dusza – powie o nim Górski. – Chodził swoimi drogami, wymyśliłem że zamieszkami z nim w hotelu i będę miał go na oku…

Ten złoty rok 1964 poprawi dopiero 16 lat później Motor Lublin, który pod wodzą Bronisława Waligóry awansuje do I ligi  (co ciekawe w 1964 roku po raz drugi awansuje z Zawiszą do I ligi strzelając 6 bramek).

***

666Dzięki prywatnej kopalni piłkarskiej wiedzy i pasji naszych kolegów Zbigniewa Śledzia i Macieja Choiny (aviapany.pl), dzisiaj możemy w miarę precyzyjne odtworzyć to co działo się w lubelskiej piłce w 1964 roku. A był to rok wyjątkowy dla wielu działaczy, trenerów, piłkarzy i kibiców – w Lublinie, Tomaszowie, Świdniku, Kraśniku, Krasnymstawie, Izbicy i Łukowie… I podkreślamy – opisujemy rok 1964, a więc wiosenne zakończenie sezonu 1963/64 i jesień sezonu 1964/65. Ot – wcześniej przeszliśmy na system rozgrywek jesień-wiosna.

Tak na marginesie – ówczesne media, z których korzystali kibice, piłkarze i działacze to jedna kolumna poniedziałkowego „Echa Sportowego”, „Tempo”, które w pewnym momencie wychodziło dwa razy w tygoniu, katowicki „Sport”, dziennik  „Przegląd Sportowy”, „Piłka Nożna” – miesięcznik tylko teoretycznie dostępny (patrz foto obok). Przebicie się do takich tytułów z lokalnej piłki było trudne… Ale na przykładzie „Tempa” już wiemy, jak zwięzłe i konkretne były relacje z meczów.

Jednocześnie polecamy odwiedzanie bloga Zbyszka – zsledz.blogspot.com. Przypuszczamy, że takich zbiorów nie ma w prywatnych rękach nikt nie tylko na Lubelszczyźnie (włącznie z bibliotekami). Będziemy do nich zaglądać…

Ale po kolei…

II liga… II liga… II liga…

skrzypiec333Lublinianka beniaminek  „uczy” się bycia drugoligowcem. Kilka miesięcy wcześniej swoje przeżył – prasa posądziła go o kupowanie meczów, ale PZPN oddalił zażalenia. Wiosną beniaminkowi wiedzie się różnie. Pechowo przegrywa 0:1 w Bydgoszczy z Polonią, a prasa za najlepszego piłkarza uznaje BOŃKA… Tak Zigniewa Bońka ojca dzisiejszego prezesa PZPN. –  Tytuł z „Tempa” – Goście zasłużyli na remis!”. W Lubliniance wyróżnili sie: Bielesz, Kostaniak, Ciupa i Pietuchowski. Ciekawostka – gola na 1:0 strzelił Jan Góral, później ostoja Motoru i Avii. Bramkarzem był Czesław Skrzypiec (foto).

III liga… III liga… III liga…

W pierwszej fazie rozgrywek rewelacją jest Tomasovia Tomaszów Lubelski. Po jesiennej rundzie zajmuje czwarte miejsce w tabeli, a przez kilka kolejek prowadziła. Teraz ma jeden punkt starty do lidera. Po czwartej wiosennej kolejce Tomasovia ma tyle samo punktów co lider, Motor Lublin, oraz druga Avia i trzecia Wisła Puławy. Ale w 15 kolejce, czyli czwartej wiosennej nie ma niespodzianek: Avia wygrywa z Ładą 6:0 po bramkach Rybiciego 2, Tadeusza Josypowa – 2, Bachura i Kostrzewy… Motor gromi Ruch Izbica 4:0, a gole strzelają Jezierski, Rybczyński, Lackstein i Bernard Pieszek.

Dwaj ostatni to Ślązacy, a Bernard Pieszek przyszedł z Naprzodu Lipiny, w którym grał z Romanem i Józefem Kasprzykami, a także Antonim Piechniczkiem: –  Mieliśmy pakę, ale Bernard odszedł od nas – a my wkrótce graliśmy o awans do I ligi, niestety „milicjanci ” z Arkonii Szczecin nas wykołowali – prowadziliśmy do przerwy 4:0 w Szczecinie. Mundurowym potrzebny był do awansu remis. I był remis 5:5… – wspomina Roman Kasprzyk, reprezentant Polski, który grał z Bernardem Pieszkiem. – Pieszek był już wówczas w Lublinie.

Ciekawostka, pan Roman jeszcze niedawno szkolił młodzież Górnika Zabrze: – Przyłożyłem rękę do oszlifowania talentu Łukasz Skorupskiego, dzisiaj golkipera AS Roma.

BBiS - Kirsz-Herisz-Patyna- Lubański23W Tomaszowie miejscowi wygrywają ze beniaminkiem Startem Krasnystaw 2:0, po golach Janusza Kleszczyńsiego i Józefa Kirsza (z prawej u góry Józef Kirsz w juniorach Piasta Gliwice, niżej jako kierownik Tomasovii).  Tego samego Kirsza, który w Technikum Kolejowym w Gliwicach brylował w juniorach Piasta Gliwice grając obok Janka Banasia, Wita Żelazko i właśnie Włodzimierza Lubańskiego (foto u góry – pierwszy z prawej). Tego samego, który grał w przedmeczu spotkania Polska – FC Santos (z Pele na czele)… – Start Krasnystaw nie grał w tym meczu źle, ale natrafił na świetnie dysponowanych gospodarzy, bardzo dobry poziom meczu – napisano w „Tempie”. W Tomasovii najlepsi są: Mizera (nota – 7 pkt), Kirsz (7), Kleszczyński (7), w Starcie bramkarz Matraszek (6), Kowalczyk (5), Dworakowski (5) i Szewczak (5).

W 1964 roku Włodzimierz Lubański przyjedzie na Lubelszczyznę – o tym w jednym z kolejnych odcinków. Walka o pierwsze barażowe miejsce, jak i ligowy byt jest pasjonująca, o czym jeszcze napiszemy. Bo prasa czasem podawała tylko metryczki meczów – my dotarliśmy do wielu bohaterów boisk.

Zresztą – na koniec pierwszego odcinka – bo już dość tej piłkarskiej poezji roku 1964 – niech „przemówią  obrazki” z archiwalnych zbiorów Zbyszka Śledzia (aktualnie Tomaszów Lubelski) i Macieja Choiny (aktualnie Londyn), jako dowód tego, że nie bajdurzymy, a tylko wspominamy…

A młodych kibiców zafascynowanych futbolem i ulubionym klubami, ostrzegamy – nasza podróż po bezkresnych prywatnych archiwach, grozi połknięciem bakcyla,  grozi nawet stałym „uzależnieniem”, jak mawiał Jacek Gmoch – nawet „opętaniem”:  – My, faceci jesteśmy opętani futbolem to cytat piłkarza, trenera, autora Alchemii futbolu…). On się zna na piłce jak mało kto i wie co mówi…

*********************************

Tempo1

********************************

W 1964 roku trwała pasjonująca walka w III lidze lubelskiej. Bohaterowie ówczesnych boisk są dzisiaj legendami lubelskiej piłki (patrz nazwiska w „Tempie Lubelskimi” – kolumnie w Tempie). Relacja z rozstrzygających kolejek wiosny 1964…

*********************************

1

******************************

Koniec odcinka 1 – cdn. / Opracowanie: Henryk Sieńko, Zbigniew Śledź (archiwa),  Maciej Choina (archiwa)/. Czytajcie dokładnie – będą krzyżówki i nagrody.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.