romek
wtorek, 16 września 2014, 08:17

Rozmyślania w cieniu bramki (1) / Zapraszamy do lektury!

Prezentujemy pierwszy z nowego cyklu felietonów pisanych przez Jamcito

Mówią, że robota lubi ludzi, delikatnie mówiąc, nieroztropnych. Widocznie do takich właśnie należę, bo postanowiłem rozpocząć nowy cykl felietonów pt. „Rozmyślania w cieniu bramki”. Teksty „Widziane z oddali” dotyczą bieżących faktów związanych z ligowymi rozgrywkami, a brakuje mi refleksji ogólniejszych. Oczywiście, rzecz tyczyć będzie spraw piłki nożnej, lecz w ujęciu bardziej ogólniejszym. Są bowiem zjawiska i problemy powszechne, które dotyczą wszystkich uczestników piłkarskich spektakli na różnych ich poziomach. Dlaczego nie mielibyśmy o tych sprawach podyskutować? Prawdziwy sympatyk futbolu widzi nie tylko sprawy własnego klubu, ale patrzy na ten sport z szerszej perspektywy.

Zatem popatrzmy.

Real - MotorZacznijmy od spojrzenia na piłkarską mapę Polski. Przez dziesięciolecia Lubelszczyzna była piłkarskim kopciuszkiem. W najwyższej klasie rozgrywek grał jedynie przez 9 sezonów Motor Lublin, a obecnie w tej klasie rozgrywek rywalizuje Górnik Łęczna. Zespoły te nie odnosiły jednak spektakularnych sukcesów. Mało kto już pamięta, że w 1995 roku w Vevey (Szwajcaria) lublinianie rozegrali mecz towarzyski z samym Realem Madryt. Wprawdzie przegrali 0:7, lecz przecież z nie byle kim (na zdjęciu słynny Ivan Zamorano w towarzystwie graczy Motoru. Z prawej Dominik Malesa, dzisiaj trener Sokoła Konopnica).

Z oddali widzę, że lubelski futbol zaczyna się powoli odradzać. Wspomniany już Górnik Łęczna sprawuje się w ekstraklasie nadspodziewanie dobrze i trzeba mieć nadzieję, że tak będzie nadal. Szkoda jednak, że na zapleczu ekstraklasy nie ma przedstawiciela Lubelszczyzny. Ten stan rzeczy może, niestety, trochę potrwać, bo grająca w II lidze Wisła Puławy znajduje się aktualnie w strefie spadkowej i w obecnym sezonie może już jedynie walczyć o utrzymanie się w tej klasie rozgrywek.

Na poziomie III ligi walczy 9 zespołów reprezentujących Lubelszczyznę. Na razie szanse na awans zachowują Chełmianka Chełm, oraz wspomniany już Motor Lublin, który powinien wreszcie zacząć nawiązywać do bogatej tradycji i myśleć o powrocie ekstraklasy piłkarskiej, bo po co III-ligowej drużynie nowiutki, piękny stadion. Stanowiąca część Lubelszczyzny piękna Zamojszczyzna ma na tym poziomie rozgrywek jednego reprezentanta – Tomasovię Tomaszów Lubelski.

Zamojski ZPN reprezentują w rozgrywkach IV ligi 4 zespoły: Omega Stary Zamość, AMSPN Hetman, Łada 1945 Biłgoraj i Kryształ Werbkowice. Ten ostatni zespół, ligowy beniaminek, aktualnie jest liderem rozgrywek.

Rozgrywki ligi okręgowej są na Lubelszczyźnie toczone w 4 grupach: dwóch złożonych z 14 drużyn oraz dwóch skupiających 16 drużyn, co daje łącznie 54 drużyny. Nie jest to mało. Jeśli do tego dodamy 8 grup drużyn A-klasowych oraz tyle samo drużyn B-klasy to można śmiało powiedzieć, że piłka nożna jest na Lubelszczyźnie sportem wiodącym.

Jeszcze lepiej rozwija się w tym regionie futbol kobiecy. Na najwyższym poziomie rozgrywek grają z powodzeniem Górnik Łęczna i AZS PSW Biała Podlaska, zaś na zapleczu kobiecej ekstraligi – Widok Lublin i Korona Łaszczów. W drugiej lidze Lubelszczyzna nie ma swojego reprezentanta, zaś lubelska III liga skupia 11 zespołów. Można śmiało powiedzieć, że w piłkarstwie kobiecym Lubelszczyzna należy do wiodących ośrodków w kraju.

Istotny wpływ na rozwój piłkarstwa w danym regionie ma stan sportowej bazy: stadionów, boisk, hal sportowych. W ostatnich latach powstało wiele nowych stadionów, wiele starych zostało zmodernizowanych i wyremontowanych. Poprzez sieć orlików młodzież ma realne możliwości rozwijania piłkarskich talentów. Pod względem piłkarskiej infrastruktury nie jest może jeszcze na Lubelszczyźnie najlepiej, ale postęp jest wyraźnie widoczny.

Jednak nawet najnowocześniejsze stadiony pozostaną jedynie budowlami, jeśli zabraknie ludzi, którzy zarówno z zawodu, jak i z zamiłowania nie podejmą się pracy u podstaw w postaci zorganizowania systemu szkolenia i rozgrywek. Do tego celu potrzebni są działacze i trenerzy. Na wyższych poziomach rozgrywek tą sferą zajmują się profesjonaliści, natomiast na poziomie amatorskim organizacją klubów i ich funkcjonowaniem zajmują się entuzjaści, którzy dopiero nabywają potrzebnego doświadczenia w organizowaniu i prowadzeniu przedsięwzięcia zwanego klubem piłkarskim. Pomiędzy prezesem klubu T-Mobile ekstraklasa, a klubem V ligi jest niewyobrażalnie wielki dystans. Jednak jestem zdania, że obu należy się podobny szacunek, a kto wie, czy nie większy prezesowi pozbawionemu wielomilionowych funduszy, który codziennie musi zabiegać o środki na bieżącą działalność. Zapobiegliwy prezes klubu to w dzisiejszych czasach prawdziwy skarb. „No money – no honey” to w dzisiejszych czasach podstawowa reguła obowiązująca w wielu dziedzinach życia społecznego. Także w sporcie i dlatego zapobiegliwy oraz obrotny prezes to dla klubu prawdziwy skarb. Tymczasem wśród części kibiców panuje przekonanie, że prezes jedynie „kręci lody”. Nic bardziej błędnego.

Jest oczywiste, że rywalizacja ma sens, jeśli odbywa się w obecności widzów. Bez sportowej widowni każde rozgrywki, w tym i piłkarskie, tracą podstawowy sens. Stadion bez widowni budzi raczej grozę niż entuzjazm.

Bez wdawania się w szczegóły powiem, że na Zamojszczyźnie kibicowanie schodzi na psy. Jeszcze kilka lat temu część klubów posiadała tzw. młyny. Zamość, Hrubieszów, Krasnobród, Tyszowce, Łaszczów mogły się pochwalić oprawą meczów. Pamiętam, że swego czasu Łaszczów przeżył z okazji meczu Korony z Huczwą Tyszowce istny „potop szwedzki” w postaci najazdu rzeszy kibiców drużyny gości. Podobnie barwnie prezentowali się kibice krasnobrodzkiego Igrosu. Teraz to już tylko wspomnienia. Rac rzucać nie można, ale wystawianie banerów, chóralne śpiewy, kulturalny doping nie są przecież zabronione. Gdzie się to wszystko podziało? W zamian za to czytam niekiedy na forach internetowych, że jakiś mecz „zaszczycili” młodzieńcy, którzy uprzednio przedawkowali napój o wzorze chemicznym C2H5OH. Przecież nie o to chodzi i tym zjawiskom należy się zdecydowanie przeciwstawiać oraz je eliminować. Zalanego kumpla należy położyć spać. Byle nie na trybunie, bo może się chłop przeziębić i dostanie kataru. A przecież jutrzejszy kac powinien mu wystarczyć.

Wasz Jamcito

Źródło: http://lkskorona.futbolowo.pl/ 

PS. Jamcito podpisuje swoje teksty WASZ Jamcito. My uważamy, że mamy pełne prawo mówić NASZ Jamcito.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.