romek
sobota, 6 września 2014, 12:32

Leksykon / Tadeusz KOSOWSKI (Lublinianka) – Tajemnica jednego karniaka… * Losy wojskowych mogły się potoczyć inaczej…

KOSOWSAKI9Gdyby zestawić listę największych skandali piłkarskich jakiegoś okresu czasu, z pewnością na czołowym miejscu znalazłoby się nazwisko sędziego Redzińskiego, który na początku lat 90-tych wydrukował wynik meczu Legia – Górnik Zabrze. Wynik zadecydował o tytule dla Legii. – Górnik nie może tego spotkania wygrać. Jak trzeba będzie, to sędzia wyrzuci z boiska trzech graczy gości – mówiono w dobrze poinformowanych bractwach sportowych. I tak się stało. Młodzian Szemoński strzelił bramkę marzenie dla Zabrzan i Legię ogarnęła rozpacz. Gdyby nie sędzia Radziński,  który wyrzucił z boiska trzech zawodników Górnika, Legia nie osiągnęłaby wyniku, który dawał jej mistrzostwo. To był prymitywny piłkarski przewał.

Starsi kibice lubelscy w tym miejscu z pewnością przypomną sobie innego arbitra, który zrobił jeszcze lepszy „numer”. Stało się to na Wieniawie 11 kwietnia 1972 roku, a więc na kilka miesięcy przed wyjazdem piłkarzy na Igrzyska Olimpijskie do Monachium. Sędzia nazywał się Wacław Kruczkowski, a mecz o którym piszę to walka o Puchar Polski w pierwszej rundzie szczebla centralnego pomiędzy wojskowymi z Lublinianki i Legii Warszawa.

Stało się to na Wieniawie 11 kwietnia 1972 roku, a więc na kilka miesięcy przed wyjazdem piłkarzy na Igrzyska Olimpijskie do Monachium. Sędzia nazywał się Wacław Kruczkowski, a mecz o którym piszę to walka o Puchar Polski w pierwszej rundzie szczebla centralnego pomiędzy wojskowymi z Lublinianki i Legii Warszawa.

Zespoły wystąpiły w mocnych ligowych składach. Legia z Deyną, Gadochą, Mowlikiem Niedziółką i Blautem na czele, Lublinianka z Kosowskim w bramce, Cybulskim (dzisiaj trener Granicy Dorohusk), Laskowskim i Przybyłą w napadzie. 90 minut walki zakończyło się wynikiem 0:0, dogrywka też nie przyniosła rozstrzygnięcia. Rozpoczęto tie break na karne. Oto jak przebiegała rozgrywka:

0:1 Gadocha

1:1 Krawczyk

1:2 Deyna

2:2 Cybulski

2:3 Pieszko

2:3 Laskowski (słupek)

2:3 Pacocha (słupek)

3:3 Przybyła

3:3 Białas (broni Kosowski)

Pozostał jeden strzał Lublinianki. Teraz do akcji wkroczył sędzia Wacław Kruczkowski. Po prostu przerwał rozgrywkę jako powód podając zapadających ciemności. Strzelano dziewięć razy i nikomu nie przeszkadzały ciemności – teraz przeszkodziły sędziemu. Piłkarze Lublinianki zaczęli gwałtownie protestować, toteż sędzia w akcie strachu, albo akcie desperackiej próby ratowania honoru nakazał dokończyć rozgrywkę. I w tym momencie odmówił wejścia do bramki Piotr Mowlik, bramkarz Legii. Mowlik powiedział, że kilka minut wcześniej gotów był bronić, ale teraz jest za ciemno. Mecz przerwano.

Kilka dni później PZPN nakazał powtórkę w Radomiu, gdzie Lublinianka przegrała 1:5. Legia uratowała awans, a później zdobyła Puchar po finale na karne z Polonią Bytom, dla której jedną jedenastkę wykorzystał Ryszard Brysiak (ma w życiorysie spory epizod w Motorze Lublin).

Legia odpadła dopiero w II rundzie Pucharu Zdobywców Pucharów z AC Milan 1:1 i 1:1 (po dogrywce w drugim meczu na San Siro – 1:2. W meczu z Włochami zaprezentowała znakomity futbol będąc blisko wyeliminowania ich. No cóż – Włosi awansowali dzięki sprzyjającemu arbitrowi. A więc krzywda Lublinianki uderzyła w Legię rykoszetem.

Inna sprawa – plotka głosiła, że wojskowi ustalili, że Legia ma awansować i sensacyjna rozgrywka na karne, w chwili kiedy mogła dać historyczny sukces Lubliniance musiała zostać przerwana. Działacze obu wojskowych klubów „dogadali” się- w Radomiu sensacji nie było, za co podobno piłkarze Lublinianki dostali „nagrody”.

Jednak pytanie – co by się stało, gdyby Lublinianka wygrała z Legią pozostanie pytaniem o późniejsze losy obu klubów. Czy mogły się potoczyć inaczej (?).

Bramkarz Tadeusz Kosowski rozegrał wiele innych fantastycznych spotkań. Dość wspomnieć inny mecz o Puchar Polski – z Górnikiem Zabrze. Pogromca Dynama Kijów i Romy był wówczas czołowym klubem w Europie. Mecze z Lublinianką musiały być przełożono ze względu na walkę Górnika w półfinale PZP z AS Roma. Na stadion przyszło ponad 20 tys. kibiców, bo każdy chciał zobaczyć w akcji Lubańskiego czy Banasia. Tymczasem mecz był wyrównany a goście nie potrafili sobie poradzić z rewelacyjnie broniącym Kosowskim – Lubański łapał się za głowę po kolejnej główce, kiedy bramkarz gospodarzy obronił jego strzał. Górnik w końcówce uratowal remis 1:1.

KOSOWSKI Tadeusz. (ur. …). Bramkarz. Klub: Lublinianka. Przez wiele lat czołowy piłkarz „wojskowych” z Wieniwy.

Leksykon / Henryk Sieńko – lp.pl / foto Tadeusz Kosowski (pierwszy z lewej) w innym meczu pucharowym z Górnikiem Zabrze. Na pierwszym planie słynny już wówczas na świecie napastnik Włodzimierz Lubański.


Komentarze do 'Leksykon / Tadeusz KOSOWSKI (Lublinianka) – Tajemnica jednego karniaka… * Losy wojskowych mogły się potoczyć inaczej…' (3)
  • Anonim2 lata temu Bezpośredni link

    Mój kochany tata. kocham

  • Rafał4 miesiące temu Bezpośredni link

    Błędny rok
    11 kwietnia 1973 i nieprawda, że na kilka miesięcy przed wyjazdem piłkarzy na Igrzyska Olimpijskie do Monachium

    http://www.wikiliga.pl/liga/index.php?title=1973-04-11_Lublinianka_-_Legia_Warszawa_0-0

    http://legia.com/aktualnosci/kalendarium-stulecia-legii-11-kwietnia-51209

  • romek14 godzin temu Bezpośredni link

    Dziękujemy za korektę!

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.