romek
wtorek, 2 września 2014, 12:28

Pierwszy gol (15) / Druga połowa lat 60-tych * Za awans dostaliśmy nagrody ekstra – lakierki * Dla Mazurowej ważniejszy był mecz niż zebranie…

Okł - lata 60-te ZielenczukKolejny odcinek historii Startu Krasnystaw – jest połowa lat 60-tych.

Jednym z bohaterów Startu w latach sześćdziesiątych był na pewno Tadeusz Okoński (piąty z lewej), współautor awansu  do III ligi. Strzelec wielu goli. Po zakończeniu kariery działacz sportowy, naczelnik miasta.

Wspomina: – To były trudne czasy, brakowało przeze wszystkim pieniędzy na działalność, szukaliśmy ich wszędzie, swoimi najczęściej przyjacielskimi kontaktami załatwialiśmy finanse na podstawowe inwestycje. Przewodnicząca Mazurowa, Zbyszek Piróg, czy Władek Gawlikowski… Każdy z nas miał kontakty w Lublinie, w Wojewódzkiej Radzie Narodowej, Wojewódzkiej Federacji Sportu, w Ludowych Zespołach Sportowych. Odbywaliśmy pielgrzymki po instytucjach i biurach, odświeżaliśmy młodzieńcze, sportowo-obozowe kontakty, aż uzbierała się miarka. Oczywiście to była kropla w morzu potrzeb i ambitnych planów.

Działacze zrozumieli, że wszelkie marzenia i ambitne plany są tylko mrzonkami wobec braku bazy treningowej i sprzętowej. Zarabianie pieniędzy odbywało się na styku naruszania prawa finansowego i skarbowego.

W drugiej połowie lat 60-tych  nastąpiła tez olejna rewolucja w organizacji rozgrywek. PZPN tworzy III ligę centralną. Z lubelskiej okręgówki trafiają do niej: Avia, Stal Kraśnik i Motor Lublin. Mają nie byle jakich przeciwników: Włókniarz Pabianice, Polonia Warszawa, Znicz Pruszków, Warszawianka, Legia II Warszawa, Gwardia Olsztyn i inni.

Teraz niedawna III liga jest zaledwie klasą okręgową (IV ligą). Nomenklatury cyfrowej ani dziennikarze, ani działacze prowadzący rozgrywki nie używają, toteż w prasie tabele mają winietki:” Klasa Okręgowa”, „A-klasa”, „B-klasa” itp.

Przed jednym ze spotkań ligowych podczas rozruchu kontuzji doznaje Marian Szewczak, jeden z najlepszych napastników w historii klubu. Kontuzja powoduje decyzję o zakończeniu kariery. Ten urodzony w 1937 roku zawodnik jest wychowankiem klubu. Karierę rozpoczynał w pierwszej połowie lat 50-tych jako uczeń szkoły podstawowej. Mimo niezbyt wielkiej postury, bo mierzył zaledwie 162 centymetrów wzrostu, był przez piętnaście lat czołowym zawodnikiem zespołu. Jego grę charakteryzowała niezwykła zawziętość, błyskotliwy drybling, umiejętność ustawienia się na połowie przeciwnika. Przy tym potrafił rewelacyjnie strzelać głową… Przy niskim wzroście był bardzo skoczny, a start do piłki i intuicja pozwalały  wyprzedzać mu ruchy przeciwników, uprzedzać ich interwencje.

Mówi Marian Szewczak, oczywiście rozpoczyna od słynnego meczu z Lublinianką: – W meczu z Lublinianką rozegranym 2 czerwca 1963 roku strzeliłem gola z odległości ponad 40 metrów. Bramkarz Lublinianki Kurpanik nie spodziewał się chyba tak odważnej decyzji i strzału z takiej odległości. Wygraliśmy 1:0, choć goście mieli w składzie uchodzącego za najlepszego piłkarza województwa Jacka Rudaka.

Pawłowski, Drabik, Madeja, Rudak

Legendarni piłkarze Stali Kraśnik – Tadeusz Pawłowski, Wiesław Drabik,  Leopold Madeja i Jacek Rudak. Ten ostatni później trafi do Motoru, a jako trener pojawi się w Krasnymstawie…

Oczywiście Marian Szewczak, podobnie jak większość piłkarzy Startu, pracował zawodowo – najpierw na poczcie, później w przedsiębiorstwie Ruch, wreszcie w PZGS-ie, zakładzie, który był przez wiele lat największym przyjacielem piłkarzy.

Jego zdaniem awans do III ligi w 1963 roku był szczytowym osiągnięciem jego pokolenia. W klubie panowała znakomita atmosfera, działacze pomagali sportowcom, dla władz politycznych i samorządowych problemy sportu były tak samo ważne jak każde inne – budowa dróg, zakładanie telefonów, rolnictwo, nowe inwestycje itp. Przed rozgrywkami III ligi piłkarzom zorganizowano obóz szkoleniowy w Międzygórzu.

 start-oboz

Na pytanie czy bohaterowie awansu do III ligi w 1963 roku otrzymali jakieś nagrody Marian Szewczak odpowiada: – To były super nagrody. Ekstra – otrzymaliśmy lakierki, buty które były wówczas takim samym rarytasem, jak w okresie stanu wojennego i kartek telewizor.

Wspominając tamte czasy Marian Szewczak nie zapomina o fenomenie działaczy. Pani Mazurowa przekładała ważne zebrania w powiecie, aby tylko być na meczu. Zresztą, żony działaczy zwykle podzielały zainteresowania mężów, były działaczkami i kibickami. Takich klubów było i jest niewiele w kraju. Oczywiście pojawia się pytanie, skąd takie zainteresowanie kobiet sportem? Odpowiedź wydaje się prosta – kobiety interesowały się w Krasnymstawie futbolem już od pierwszego meczu po wojnie, który współorganizowały  – przecież to były żony, siostry, dziewczyny, koleżanki piłkarzy. Tak musiało być!

Ważną postacią w latach 60-tych był oczywiście Tadeusz Zieleńczuk. O Starcie gawędziliśmy na początku XXI wieku… Wkrótce pasjonująca rozmowa.

Pierwszy gol / hs / koniec odc. 15 – cdn.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.