romek
wtorek, 26 sierpnia 2014, 10:03

Krzysztof JÓŹWIK (kierownik Unii Hrubieszów) – nie tylko o „łapaniu” piłkarskiego bakcyla i kilometrowych spacerach z meczu na kamasz…

jozwikKierownicy zespołów to najczęściej ludzie zakochani w swoim klubie ponad wszystko. Podobnie jest z Krzysztofem Jóźwikiem, który całe życie spędził z Unią, a od siedmiu lat jest kierownikiem drużyny z Hrubieszowa. Gorąco zachęcamy do przeczytania rozmowy przedmeczowej.

***

Unia to twoja prawdziwa miłość. Od paru ładnych lat jesteś kierownikiem oraz prowadzisz stronę internetową klubu.

Tak, to prawda.Unia Hrubieszów to moja prawdziwa miłość. Już od dzieciństwa chodziłem oraz jeździłem z moim tatą na mecze hrubieszowskiej drużyny. To właśnie wtedy zrodziło się u mnie zainteresowanie oraz fascynacja tym klubem. Później z biegiem lat fascynacja przerodziła się w miłość do herbu i do tych barw. Można powiedzieć i wcale się tego nie wstydzę, że jest to już fanatyzm, który powoduje, że z klubem jest się na dobre i na złe. Fanatyzm wyniosłem z trybun, bowiem wraz z kolegami – kibicami jeździliśmy zawsze tam gdzie grała nasza Unia i głośnym dopingiem ją wspieraliśmy.
Kierownikiem pierwszego zespołu zostałem w roku 2007, kiedy to już prowadziłem nieoficjalną stronę klubu. Do pełnienia tej funkcji namówił mnie ówczesny dyrektor HOSiR pan Stanisław Łuczkiewicz. W tamtym czasie w klubie nie wszystko funkcjonowało dobrze, dlatego postanowiłem pomóc drużynie. Niestety w sezonie 2007/2008 Unia nie zdołała utrzymać się w zamojskiej okręgówce. Udało się uniknąć degradacji tylko dlatego,że Hetman Zamość wycofał z „okręgówki”swój drugi zespół. Były to wtedy bardzo ciężkie czasy dla klubu. Kierownikiem drużyny jestem do dziś, ale były też małe przerwy w pełnieniu tej funkcji spowodowane sprawami prywatnymi, czy też tym, iż jeden z działaczy nie życzył sobie mojej obecności w klubie.
Jestem nie tylko kierownikiem pierwszej drużyny, ale też prowadzę do dziś stronę nieoficjalną klubu. Z jakim skutkiem? To pozostawiam ocenie innym kibicom.

O tej miłości niech świadczy jeden zabawny fakt. Zadeklarowałeś, że w razie wyjazdowego zwycięstwa w ubiegłym sezonie z Kryształem Werbkowice, do domu wrócisz piechotą. Piłkarze wygrali 2:0, a ty jak powiedziałeś, tak zrobiłeś.

Tak czułem, że mi to przypomnisz. Wtedy to był bardzo zabawny moment. Wszyscy nie ukrywaliśmy radości po zwycięstwie nad Kryształem, z którym w ostatnich latach praktycznie cały czas przegrywaliśmy. Radość była całkiem spora, liczyłem, że zawodnicy zapomną z tego powodu o zakładzie, jednak jak tylko pojawiłem się w busie, którym mieliśmy wracać do Hrubieszowa, od razu przypomnieli mi o nim, Było przy tym sporo śmiechu, ale to pokazuje, że w drużynie, którą do dziś prowadzi Marcin Nowak była i jest bardzo dobra atmosfera. Dla zawodników nie jestem tylko kierownikiem, jestem też zwykłym kolegą, rówieśnikiem, który razem z nimi czerpie radość z gry i reprezentowania Unii Hrubieszów.

Dla was to chyba duży ból, że przegraliście wyścig z dużo mniej uznanym i mniejszym sąsiadem (Kryształ).

Na początku chciałbym powiedzieć, iż w szatni nie uważamy, żeby Kryształ był mniej uznanym klubem. Mamy bardzo dużo szacunku do tej drużyny i szczerze gratulujemy jej awansu do IV ligi. Czy czuliśmy ból? Raczej tak tego bym nie określił. Czuliśmy, że byliśmy blisko awansu, jednak na koniec nie udało się zrealizować celu. Taki jest sport,trzeba walczyć dalej. Na brak awansu miało wpływ wiele czynników, o których nie chciałbym się wypowiadać. W Krysztale Werbkowice mam znajomych, których sobie bardzo cenię i których pozdrawiam, a są to: Tomasz Przeworski, Robert Suchodolski, kierownik drużyny Robert Semeniuk, trener Jacek Szczyrba oraz pani Danuta Muzyczka, zawsze wierny kibic Kryształu.

Wiele wskazuje na to, że teraz nadszedł czas powrotu na swoje miejsce, a marzenia wielu mieszkańców Hrubieszowa o powrocie do IV ligi w końcu mogą się ziścić. Wydaje się, że jesteście najsilniejszą ekipą w lidze, a w klubie nie macie zamiaru ukrywać, jaki jest wasz jedyny cel.

Najważniejsze dla nas jest to, że udało się utrzymać skład z poprzedniego sezonu, dokoptowując do pierwszej drużyny kilku zdolnych juniorów, którzy z czasem będą pukać już do pierwszego składu. Trzeba pamiętać, iż nie udałoby się tego uczynić bez prezesa głównego naszego klubu Zdzisława Kosakowskiego, który swoją pracą wprowadził porządek i stabilizację w klubie. Dodatkowo swoją pracę zresztą owocną wykonał prezes od spraw piłki nożnej pan Dariusz Mękal, który cały czas zabiegał o to żeby kadra Unii została nienaruszona, a dodatkowo wzmocniona.
Oczywiście, że w Hrubieszowie wielu ludzi chce IV ligi, ale do realizacji tego celu jest jeszcze długa droga, Nasze plany odnośnie IV ligi zweryfikuje rudna jesienna, wtedy będzie wiadomo, czy włączymy się bądź nie do walki o awans. Mogę powiedzieć, iż w szatni zawodnicy doskonale wiedzą, jaki cel przed nimi postawił zarząd naszego klubu. Wiem, że wyniki Unii z poprzedniego sezonu, a zwłaszcza z rundy wiosennej powodują, że stawia się nas w roli głównego faworyta do awansu. W szatni tak tego nie odbieramy, koncentrujemy się tylko na najbliższym meczu ligowym, a o to dba nasz trener Marcin Nowak.

Udało wam się zatrzymać niespełna 20-letniego Krystiana Oleszczuka, który w zeszłym sezonie z 34 golami na koncie został królem strzelców. Propozycji podobno nie brakowało.

Nie chciałbym się tutaj wypowiadać za Krystiana, wiem tylko, że nasz zawodnik miał propozycje z trzech klubów, jednak ostatecznie postanowił zostać w Unii. W raz trenerem cieszymy się z tego faktu, bowiem jest on ważną częścią naszego zespołu. To bardzo uniwersalny zawodnik, który ma spory potencjał i wiem, że jeszcze nie raz kibice będą czerpali wielką radość z jego gry. Krystian Oleszczuk nie tylko się rozwinął piłkarsko, ale już dojrzał taktycznie. Wie doskonale, czego oczekuje od niego trener i stara się to realizować na boisku.

A jak wygląda kwestia wzmocnień do klubu?

Jeśli chodzi o wzmocnienia, to tak jak już wspomniałem wcześniej, do drużyny dołączyli zdolni juniorzy, którzy mają i prezentują spore umiejętności. Treningi z pierwszą drużyną pozwolą im się dalej rozwijać a to może ich tylko doprowadzić do występów w pierwszym składzie. Do drużyny dołączy jeszcze obywatel Ukrainy, który powinien wzmocnić naszą defensywę. Czekamy już tylko, aż Ivan Oleksiuk otrzyma wizę niezbędną do przekroczenia naszej granicy.

Pierwszy wasz mecz ze Spartą Łabunie nie doszedł do skutku, ale w drugim wygranym 2:1 z Pogonią 96 Łaszczówka nie zaprezentowaliście się spektakularnie.

Wraz z trenerem ubolewaliśmy, że Sparta Łabunie nie przyjechała do Hrubieszowa na mecz. Bardzo chcieliśmy grać, sami zawodnicy potrzebują częstych występów, aby złapać właściwy rytm. Niestety, niepoważne zachowanie rywali zmusiło nas do podjęcia innych działań, a zawodnicy ligę zainaugurowali dopiero później, co musiało się też odbić na dyspozycji w meczu z Pogonią. I choć wynik 2:1 wiele osób mógł zaskoczyć, to myślę,że z gry nasz zespół prezentował się dobrze, bowiem stworzyliśmy sobie wiele sytuacji. Do poprawienia została skuteczność, nad którą z zespołem pracuje Marcin Nowak oraz praca w dokładności realizowania założeń taktycznych. Z treningu na trening widzę postępy, jakie dokonuje ta drużyna, Potrzebne są nam tylko regularne gry, a wszystko będzie dobrze. Z drugiej strony należy się cieszyć z każdej wygranej, bowiem na koniec nikt już nie będzie pamiętał, w jakim stylu udało się wywalczyć ważne punkty. Liczyć będzie się tylko miejsce w tabeli.

Dla Gryfa to chyba dobry moment na spotkanie z Unią, bo z biegiem czasu będziecie prezentować się co raz lepiej.

Trudno jest mi odpowiedzieć na to pytanie, bowiem jak to w lidze bywa – mecz meczowi jest nierówny. Oczywiście wierzę w trenera i w drużynę. Unia Hrubieszów w każdym meczu gra o zwycięstwo, niezależnie od sytuacji. Szanujemy Gryf i gratulujemy wam awansu do okręgówki. Jednak do Zawady przyjeżdżamy pokazać się z jak najlepszej strony, będziemy tak jak wy walczyć o trzy punkty. Mam nadzieję, że oba zespoły stworzą bardzo ciekawe widowisko.

Wyniki dwóch pierwszych spotkań z udziałem Gryfa – krótko mówiąc – straszyć nie mogą. Macie jakieś obawy przed niedzielnym spotkaniem?

Myślę, że żadna z drużyn w zamojskiej klasie okręgowej nie powinna obawiać się któregoś z rywali. To pokazała Pogoń w meczu z nami, kiedy dzielnie walczyła do samego końca. Trzeba wierzyć w swoje umiejętności oraz w to, że wspólnym wysiłkiem na boisku oraz odpowiednią mobilizacją można osiągnąć sukces nawet wtedy, kiedy z góry ktoś skazuje nas na porażkę. Tak jak już powiedziałem, Gryf szanujemy i wiem, że jest to bardzo groźna drużyna, mimo ostatnich niepowodzeń. Trener Krzysztof Rysak to uznany fachowiec w naszym regionie i jestem przekonany, że jego praca w końcu zaowocuje. Trzeba tylko dać czas tej drużynie i pozwolić jej spokojnie pracować.

Swój wyjazd zapowiedzieli fani Unii. Wyjazdowa inauguracja ligi podpowiada nam, że możemy spodziewać się ich w sporej liczbie. Szykuje się prawdziwe piłkarskie święto.

Kibice Unii Hrubieszów od lat licznie jeżdżą za swoją drużyna i wspierają ją na każdym meczu wyjazdowym. Tym razem nie będzie inaczej i to powinno się chwalić,i doceniać. Pozdrawiam chłopaków z trybun, bowiem sam wywodzę się z tego środowiska i nie raz razem z nimi mogłem jeździć na mecze Unii. Kibice z Hrubieszowianie raz pokazali, że potrafią stworzyć bardzo ciekawe widowisko na trybunach. Swoją obecnością powodują, że zawodnicy jeszcze bardziej chcą walczyć o korzystny rezultat. Kibice są z Unią na dobre i na złe. Myślę, że zarówno piłkarze obu klubów, jaki i kibice postarają się, aby w niedzielę w Zawadzie odbyło się prawdziwe piłkarskie święto.

gryfgminazamosc.futbolowo.pl

PS. Miło poinformować, że bohater rozmowy jest ważną postacią naszego portalu, a wiele jego materiałów o piłce w Hrubieszowie ukazało się na lubelskapilka.pl. Rozmowę opublikowano przed meczem Gryf-Unia (wynik 1:2).


Komentarze do 'Krzysztof JÓŹWIK (kierownik Unii Hrubieszów) – nie tylko o „łapaniu” piłkarskiego bakcyla i kilometrowych spacerach z meczu na kamasz…' (1)
  • gość4 lata temu Bezpośredni link

    Fajna rozmowa i pomysł. Powinniście częściej publikować rozmowy z kierownikami,znam kilku kierowników którzy nie są tylko po to aby podpisywać się pod protokołem meczowym ale robią wiele wiele innych ważnych spraw. Warto byłoby zrobić wywiady z Andrzejem Kopruchą(Hetman Żółkiewka), Sebastianem Czepielewskim (Unia Białopole) czy też z Patrykiem Wagnerem (Victoria Żmudź). Są to ludzie którzy robia wiele dla lokalnej piłki a często nie dostrzegani przez wszystkim. Pozdrawiam.

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.