romek
czwartek, 21 sierpnia 2014, 11:28

Pierwszy gol (12) / Było nieźle… * – Ooo! Jojno!!! * Nagle krach! * Spadek i krajobraz po spadku…

Kontynuujemy opowieść o Starcie Krasnystaw. Jest  sezon 1963/64, na boisku  jest nieźle, ligowy byt wydaje się pewny. Klubowi działacze na czele z Przewodniczącą Rady Powiatu Zofią Mazur – pierwszym kibicem Startu – potrafili nawet wzmocnić drużynę.

Ryszard Pieszek i Bogdan Dworakowski z Motoru Lublin, oraz Henryk Mrozik z LZS Milejów – to gracze, którzy wzmocnili Start wiosną. Kibice i działacze liczyli na dobre wyniki i skuteczną obroną klasy okręgowej (III ligi). Niestety, już mecze sparingowe nakazywały sceptycyzm i obawy o rezultaty najważniejszych gier. Start przegrał kolejno 0:4 z Motorem, 2:6 z Chełmianką, 1:2 i 0:4 z Gwardią Chełm. Wygrał 6:1 z Chełmianką.

Emocje towarzyszyły każdemu spotkaniu. Na początek Start pokonał Hetmana 1:0, a później wygrał z Orlętami Łuków 4:1. Było nieźle, lecz już po 0:5 z Motorem rozpoczęły się schody…  Pechowe 0:1 z Gwardią Chełm „rozkleiło” zespół totalnie. Przegrywał mecz za meczem i obsuwał się w dół tabeli. Remis z Avią (2:2), która właśnie ze Startem straciła pierwszy punkt nie był przełamaniem serii… Niemniej nic nie wskazywało, że dojdzie do spadku. Jeszcze na trzy kolejki przed końcem Start miał aż 5 punktów przewagi nad strefą spadkową. Wystarczył punkt czyli jeden remis i byłoby po problemie. Cóż z tego… Start przegrał wszystkie spotkania i spadł! Piłkarski dramat, szok, tragedia – tak można było podsumować końcówkę rozgrywki. Do tego jeszcze 0:3 w 15-tych derby z Ruchem Izbica!! „Koniec świata” – krzyczeli najwierniejsi kibice Startu. – O  jojno! – zaklął „Mariańcio”.

Kibice byli i są, od najmłodszych lat,  częścią zespołu. 

Wspomina Józef Zaprawa, który wówczas grywał w juniorach:

– O spokój podczas tych „świętych wojenek” z Ruchem Izbica prosili nawet misjonarze i księża w kościołach. Milicja stawiana była w stan gotowości. Ale na boisku iskry sypały się jak spod spawarki!!!

Do walki o II ligę w barażach wystartowali piłkarze Motoru Lublin (ze Startem 4:0 i 5:0), którzy wygrali rywalizację o jeden punkt przed Avią (ze Startem 2:2 i 1:1). Los Startu podzielił zespół Orląt Łuków. Tego roku Motor reprezentował województwo w walce o awans do II ligi. Wygrał baraże w cuglach tracąc zaledwie punkt. Lokalne bractwo piłkarskie cieszyło się historycznym sukcesem, tymczasem zgraja pseudodziałaczy PZPN „pracowała” jakby tutaj przekręcić tych, którzy naruszyli układ. Z PZPN do Lublina nadeszła wiadomość, która tysiące ludzi powaliła na ziemię. Dwa mecze barażowe Motoru Lublin – z Warmią Olsztyn (4:2) i Włókniarzem Łódź (4:1) zweryfikowano jako walkowery dla przeciwników. Powód – w Motorze wystąpił Roman Grudziński. Był to były zawodnik Lublinianki, który po odsłużeniu wojska za zgodą OZPN i Lublinianki grał w Motorze. Tymczasem działacze PZPN wkurzyli się, że jakiś OZPN śmie wtrącać się w kompetencje PZPN i „załatwili” sprawę po swojemu. Nikt nie potrafił powiedzieć, czy było to niedopatrzenie działaczy z Lublina, czy też przepisy taki zrelatywizowano, iż można było je swobodnie nagiąć do każdej sytuacji wymyślonej przez grupę działaczy (sytuacja regulaminowo niemal wypisz-wymaluj przypadek Legia-UEFA-Celtic-UEFA – przy. red).

Szum prasowy i zamieszanie z przepisami próbowali wykorzystać też działacze Startu Krasnystaw. Zaprotestowali przeciwko grze w Ruchu Izbica Janusza Kossa, który odbywał służbę wojskową. Motor ukarano, Startoowi taki sam problem nie pomógł.  Degradacja stała się faktem.

Przed meczem z Motorem II. Od lewej Stanisław Matraszek, Władysław Patyk, rywal z Motoru II i Roman Zdun. Ten pierwszy po roku gry w Starcie odszedł o Lublina. Z pewnością Start wspominał dobrze –  znalazł tutaj żonę…

Najlepszy w zespole Startu okazał się bramkarz Mieczysław Matraszek, który w klasyfikacji „Tempa” zdobył 122 punkty i zajął  piąte miejsce w tabeli najlepszych graczy ligi, ustępując tylko Edwardowi Widerze 137 pkt, bramkarzowi Orląt Andrzejowi Jarkowskiemu 131,5 pkt, Tadeuszowi Josypowowi z Avii 129 pkt i Jerzemu Kleszczyńskiemu z Tomasovii 123 pkt. Wyprzedził natomiast Dziupińskiego z Tomasovii 119, Mikołajczyka i Bachura (Avia) 117, Jakubca, Sokołowskiego (Motor)  112 i Grochowskiego (Orlęta) 112. Towarzystwo doborowe.

Tadeusz Rysak – drugi z lewej. Tutaj w barwach Avii Świdnik.

Wśród 22 graczy, którzy zagrali we wszystkich 22 spotkaniach znaleźli się: Matraszek i Więsyk ze Startu. To było również wyborowe grono gwiazd ligi. Poza wymienionymi po 22 mecze zaliczyli: Rysak z Ruchu Izbica, Bachur i Josypow (Avia), Kozerski i Eckner ze Stali Kraśnik, Jarkowski (Orlęta Łuków), bracia Jan Janda i Mieczysław Janda z Hetmana.

Spec od piłkarskich statystyk w „Tempie” zauważył też, że aż trzykrotnie (najwięcej) bramki dla Startu padały ze strzałów samobójczych. Ale i to nie pomogło uratować się przed spadkiem.

Mniejsza o wszystko – najgorszy był fakt, że Start spadł, a Ruch Izbica się uratował…

Dla potrzeb tej publikacji wspominał Roman Gołąbek, jeden z najlepszych piłkarzy Startu w owym czasie powiedział:

Roman Gołąbek.

– W meczu ze Stalą jeszcze w przerwie przychodzili do naszej szatni działacze z Kraśnika  z pytaniem, czy aby na pewno nie mamy „kasy” aby ratować ligę.  Tymczasem w Izbicy działacze przeszli po wsi i „sposobem tacy” zebrali odpowiednią sumę. Mogli wynagrodzić tych, którzy wygrywali ostatnie mecze z nami.

Zabrakło zdobycia jednego punkciku w trzech ostatnich meczach. Zgroza!!!

Po 19. kolejce Start zajmował bezpieczne miejsce, choć przegrał z Gwardią Chełm 0:1. Wszystko rozstrzygnęło się w środę.

+++

Tydzień, który wstrząsnął powiatem. Start Krasnystaw nie musiał spaść. Sportowa społeczność Izbicy okazała się zaradniejsza emocjonalnie i sportowo. Okazała się piłkarską gromadą. 

+++

Lubelski zaciąg trenersko-zawodniczy przegoniono w trymiga!

– Co za pomysł? – w Krasnymstawie odezwały się głosy krytyki. – Sprowadzać nowego trenera po awansie do ligi. Dlaczego nie dano szansy poprowadzenia w klasie okręgowej temu,  który ten sukces wywalczył, a więc Januszowi Hernikowi?

Rzeczywiście lubelski zaciąg nie uratował Startu. Najlepiej wypadł Ryszard Pieszek i ściągnięty wcześniej Stanisław Matraszek, który grając w spadkowej drużynie został czołowym piłkarzem rozgrywek. Spośród bramkarzy lepszy był tylko Jarkowski z Orląt Łuków.

Wojciech Kołcz należał do czołowych pomocników Startu. Trener Żurawski wspominając pracę w Krasnymstawie, od razu napomknął, że należał do najciężej trenujących i pracujących na boisku.

Rok 2004 / 6o- lecie Startu. Wojciech Kołcz wyróżniony…

Wspomina Wojciech Kołcz:

– Udało mi się strzelić gola w decydującym o awansie meczu z Lewartem Lubartów. Pamiętam, że znakomicie współpracowało mi się boisku z Władkiem Patykiem. To były czasy, że człowiek poświęcał piłce część życia, każda niedziela była zajęta, a trzy razy w tygodniu odbywały się forsowne treningi. I Hernik i Żurawski dawali nam w kość!

Eeech! Mądry kibic po szkodzie. Ów kibic mógł powiedzieć: – W futbolu tak jak w życiu! Nikt nie wie, kiedy  najważniejsza wygrana zmienia się w porażkę, w czarny mecz, który odwraca role. Dla Startu mogło to być 0:5 z Motorem. A może 0:1 z Gwardią Chełm (?).

Po euforii związanej z grą w III lidze, pozostały w Krasnymstawie oprócz wspomnień, także wyremontowane boiska. Ale o tym w kolejnych odcinkach…

Pierwszy gol / hs – koniec odc. 12 – cdn.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.