romek
czwartek, 21 sierpnia 2014, 07:33

Historia dam w korkach (7) / Korona w II lidze…

Niespodziewany, acz całkowicie zasłużony awans dziewcząt Korony do II ligi sprawił, że o Łaszczowie i klubie stało się na Lubelszczyźnie głośno, a piłkarki zrobiły prawdziwą furorę. Szczególnie Justyna Wronka ze swoimi 34 bramkami zapadła kibicom kobiecej piłki nożnej i szkoleniowcom tej dyscypliny w pamięć.

Po letnim wypoczynku nadszedł jednak nowy sezon, a w nim znacznie poważniejsze wyzwania. Klub zorganizował zespołowi obóz szkoleniowy w Szarowoli, a kolejne treningi przeprowadzono na obiekcie Korony w Łaszczowie. Przed inauguracją II-ligowych rozgrywek dziewczęta rozegrały dwa sparingi z Omegą Stary Zamość wygrywając oba mecze bez straty bramki. Do rozgrywek zgłoszono łącznie aż 24 zawodniczki i trener Rafał Hek mógł realizować swoje założenia taktyczne bez obawy, że zespół zostać zdekompletowany.

Sensacją stał się fakt, że na liście zgłoszeń Korony pojawiło się nazwisko Katarzyny

Gozdek. Teraz to każdy kibic piłki nożnej, i nie tylko kobiet, wie, kim jest panna Katarzyna.

W sezonie 2011/2012 jedynie garstka pasjonatów wiedziała, że chodzi o piłkarski diament, reprezentantkę Polski drużyny zwanej U-16. Dla Korony było to niesamowite wzmocnienie, szczególnie linii defensywnej. To tak, jakby do drużyny seniorów przybył z Dortmundu Łukasz Piszczek.

A wzmocnienia zespołu były konieczne, gdyż na Koronę czekały zespoły reprezentujące znacznie wyższy poziom gry niż drużyny III-ligowe: Widok Lublin, Kinga Krasnystaw, AZS UW Warszawa, KS Michałowi, KS Raszyn, Tytan Wisznice, Pogoń Siedlce, TKKF Grójec, MKS Ciechanów. W Łaszczowie pamiętano, że w rozgrywkach o Puchar Polski Kinga Krasnystaw wygrała w Łaszczowie 5:1, co dowodziło, że z drużynami II ligi nie ma żartów.

Na inaugurację rozgrywek 04 września 2011 r. do Łaszczowa przyjechały akademiczki Uniwersytetu Warszawskiego, które w ubiegłym sezonie zajęły 3 miejsce w rozgrywkach. Drugoligowy debiut Korony przeszedł najśmielsze oczekiwania. Studentki zostały wręcz zdeklasowane i przegrały mecz 6:1, po czterech bramkach Justyny Wronki oraz golach Kasi Gozdek i Natalii Mazurek. Honorowego gola dla AZS strzeliła Marta Walczak. Już w pierwszym swoim meczu w drugoligowym gronie Korona dowiodła, że nie będzie dostarczycielem punktów i należy się z nią liczyć.

W drugiej kolejce Korona zmierzyła się w swoim pierwszym meczu wyjazdowym z KS Raszyn. Dziewczęta wyjechały z Łaszczowa już o 4:00 rano, by zdążyć na zaplanowane o 11:00 spotkanie. Widocznie podróż nie wywarła na zawodniczkach większego wrażenia, bo po trzech bramkach niezawodnej Justyny Wronki i mistrzowsko wykonanego przez Katarzynę Gozdek karnego Korona wygrała ostatecznie 4:2 i zdobyła kolejne trzy punkty. To był wymarzony start w drugiej lidze.

Stara piłkarska zasada mówi, że każdy beniaminek musi zapłacić frycowe. To tylko kwestia czasu. Tej zasadzie stało się, w przypadku Korony, zadość w trzecie i czwartej kolejce rozgrywek.

W trzeciej kolejce niezwyciężona dotąd Korona gościła solidny wprawdzie zespół KS Michałowo, ale liczono na kontynuację dobrej dotąd passy. Stało się jednak inaczej i mające za sobą pierwszoligowe piłkarki z Michałowa wygrały z Koroną 0:2. W meczu nie grała Kasia Gozdek i w tym fakcie upatrywano przyczynę przegranej.

Trzy dni później, 24 września 2011 r., Korona zmierzyła się z Kingą Krasnystaw, swoim pogromcą sprzed prawie roku w ramach rozgrywek Pucharu Polski i aktualnym liderem rozgrywek. I tym razem lepsze, mimo rewelacyjnej postawy Kamili Dudy, okazały się piłkarki Kingi, które wygrały to spotkanie 2:0. W wywiadzie dla prasy trener Rafał Hek powiedział, że w ostatnich dwóch meczach beniaminek zapłacił frycowe i to już wystarczy. Najwięksi optymiści, zapewne też i autor tych słów nie przewidywali, że Korona do końca rozgrywek nie straci ani jednego punktu. To było wprost nierealne, ale się spełniło.

Po dwóch porażkach z rzędu piłkarki Korony miały szansę przełamania fatalnej serii porażek i tę szansę wykorzystały. Widok Lublin to solidna drużyna, ale była bezradna wobec prawdziwej piłkarskiej furii Justyny Wronki, która strzeliła 4 bramki, dzięki którym zasłużona wygrana Korony stała się faktem. W tym meczu snajperkę Korony doskonale wspierała Paulina Stojko, która po raz pierwszy ujawniła swoje predyspozycje także do gry ofensywnej.

W 6 kolejce rozgrywek Korona zdobyła 3 punkty walkowerem z powodu absencji na boisku piłkarek TKKF Grójec.

Po trzech tygodniach przerwy w rozgrywkach 23. 10.2011 r. przyjechał do Łaszczowa doświadczony zespół Pogoni Siedlce. Początkowo mecz nie układał się po myśli gospodyń, które w 13 minucie straciły bramkę po strzale Sylwii Lewczuk. Jeszcze w pierwszej połowie Justyna Wronka wyrównała i zdobyła drugą bramkę, ale do przerwy zanotowano remis 2:2, co wróżyło w drugiej odsłonie spore emocje. I były za sprawą niesamowitej Justyny Wronki, która strzeliła kolejne cztery bramki. Ambitne piłkarki Pogoni próbowały zapobiec klęsce, lecz druga bramka Sylwii Lewczuk zmniejszyła jedynie rozmiar porażki. Ligowe punkty zostały w Łaszczowie.

W przedostatniej kolejce rundy jesiennej zespół Korony musiał odbyć 400- kilometrową podróż do Ciechanowa. Mecz wyznaczono w samo południe i w tej sytuacji do Ciechanowa należałoby wyjechać z Łaszczowa późnym wieczorem dnia poprzedniego i prosto z autobusu, bez snu, wyjść na mecz. To byłby horror, który jednak nie nastąpił za sprawą pana Tomasza Bobera, szefa firmy Agrotex, która jest głównym sponsorem żeńskiej drużyny Korony. Pan Tomasz jest prawdziwym pasjonatem kobiecego futboli i dzięki niemu drużyna ma doskonałe wręcz warunki do treningów i uczestnictwa w rozgrywkach. Dość powiedzieć, że Korona wyjechała z Łaszczowa w dniu poprzedzającym mecz, dziewczęta przenocowały w Ciechanowie i wypoczęte wyszły na boisko. Łatwo nie było, bo w 20 minucie gospodynie objęły prowadzenie i dopiero bramka Justyny Wronki w 75 minucie spotkania wzbudziła nadzieję przyjezdnych na pełny sukces. Stało się tak po golu Katarzyny Gozdek w 90 minucie z rzutu wolnego i Korona 1, odniosła w tej rundzie szóste już zwycięstwo.

Pomyślną dla siebie rundę jesienną piłkarki Korony kończyły 11 listopada 2011 r. meczem z szóstym w tabeli ligowej Tytanem Wisznice. Z tej okazji w Łaszczowie świętowano w tym dniu podwójnie: Święto Niepodległości i kolejną wygraną ulubienic Zamojszczyzny. Jesienne rozgrywki Korona zakończyła na pozycji wicelidera i kwestia awansu miała rozstrzygnąć się na wiosnę.

Przygotowania do wiosennych rewanżów rozpoczęto dość wcześnie, bo już w drugim tygodniu stycznia 2012 r. piłkarki Korony podjęły normalne treningi. W trakcie zgrupowania w Łaszczowie zajęcia odbywały się dwa razy dziennie, by przygotowanie go gry było jak najlepsze. Gdzieś tam w głowach tkwiła zapewne myśl o możliwości kolejnego awansu i to zapewne dodawało dziewczętom dodatkowych sił.

Doskonała postawa drużyny z Łaszczowa nie uszła uwadze szkoleniowcom reprezentacji Polski w kategorii U-15. Historyczne dla Korony towarzyskie spotkanie z tą reprezentacją odbyło się 7 marca 2012 r. w Zamościu. Faworytkami spotkania były reprezentantki Polski, na których tle piłkarki Korony wypadły bardzo przyzwoicie. Wprawdzie mecz zakończył się przegraną podopiecznych trenera Heka 1:5, ale pozostawiły one po sobie dobre wrażenie. Potomni niechaj wiedzą, że strzelcem honorowej bramki dla Korony była w tym meczu Patrycja Skóra.

Inaugurację wiosennej rundy rozgrywek rozpoczęto 24 marca 2012 r. Korona zmierzyła się ponownie, tym razem w stolicy, z drużyną AZS UW. W Łaszczowie akademiczki przegrały jesienią z kretesem i bez wątpienia pałały żądzą zemsty. To się jednak nie udało i po dobrym meczu Korona wyszła z tej konfrontacji zwycięsko po bramkach Krystyny Kusiek i Diany Żukowskiej.

Teraz już każde spotkanie było niezmiernie ważne, gdyż sprawa awansu Korony stała się całkowicie realna. W kolejnym meczu należało wyjść obronną ręką ze spotkania z KS Raszyn, do którego doszło 6 kwietnia 2012 r. To był bardzo ciężki egzamin. Dość powiedzieć, że zwycięska bramka dla Korony padła dopiero w 88 minucie meczu, a jej zdobywczynią była będącą w dobrej formie Diana Żukowska. Z trudem zdobyte punkty ucieszyły wszystkich sympatyków Korony podwójnie.

Dnia 15 kwietnia 2012 r. w Lublinie rozegrano awansem najważniejsze spotkanie pomiędzy liderem (Widok Lublin), a wiceliderem (Korona Łaszczów). Chodziło o to, by w obliczu zbliżającego się terminu egzaminów dojrzałości umożliwić licznym w obu zespołach maturzystką grę w tak ważnym meczu. Po emocjonującym spotkaniu ręce do góry w geście zwycięzców podniosły piłkarki Korony, które objęły też samodzielne prowadzenie w tabeli. Do zwycięstwa przyczyniły się wszystkie bez wyjątku uczestniczki spotkania, ale jedyna bramka padła po strzale Justyny Wronki, która w 70 minucie urwała się obrończyniom Widoku i strzeliła z dystansu nie do obrony.

W 12 kolejce rozgrywek zespół Korony udał się do Michałowa, by jako już lider rozgrywek wziąć pomstę za jesienną porażkę 0:2 w Łaszczowie. Gospodynie też tym razem strzeliły 2 bramki, ale wobec 8 straconych goli okazały się bezradne. Do awansu droga stała się coraz krótsza.

I właśnie na tej drodze do awansu 29 kwietnia 2012 stanęła Koronie niewygodna Kinga Krasnystaw. Tym razem zaczęło się radośnie, bo już w 2 minucie meczu wielokrotnie już wymieniana Justyna Wronka pokonała bramkarkę przyjezdnych… Justynę Krawczyńską, obecną golkiperkę… Korony. Jednak Kinga nie dawała za wygraną. Jak przystało na solidny zespół w 20 minucie doprowadziła do remisu po strzale Mileny Winiarczyk. Pod koniec 1 połowy Korona zdobyła kolejnego gola, jednak sędzia dopatrzył się przewinienia jednej z zawodniczek Korony i bramki nie uznał. Dzięki znakomitej postawie Justyny Krawczyńskiej piłkarkom Korony nie udawało się objąć prowadzenia w tym tak ważnym meczu. Dopiero precyzyjny strzał Kasi Gozdek z rzutu wolnego w 88 minucie rozstrzygnął to spotkanie na korzyść gospodyń.

Po tym spotkaniu Korona nadal, na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek, zajmowała fotel lidera. Było już powszechnie wiadomo, że beniaminek z Łaszczowa przeistoczył się w trakcie rozgrywek w poważnego kandydata do awansu. Wiedziano też, że Korona dysponuje dużą siłą ognia, a największym działem jest w tej dywizji Justyna Wronka.

Być może taka opinia o Koronie sprawiła, że goszcząca lidera Pogoń Siedlce postanowiła w meczu „postawić autobus” na własnym polu karnym, by uniemożliwić przeciwniczkom strzelenie zbyt wielu bramek. Taktyka to znana także na boiskach lig męskich. Nie przyniosło to jednak oczekiwanego skutku, bo okazało się, że w zespole Korony strzelaniem bramek nie zajmuje się wyłącznie Justyna Wronka. Po dwóch kwadransach gry przyjezdnym udało się „przesunąć autobus” i Patrycja Skóra zdobyła pierwszego gola. Dwie bramki ustrzeliła potem Paulina Stojko, a końcowy wynik (0:4) ustaliła Diana Żukowska.

W Łaszczowie wyraźnie czuć już było pierwszą ligą, ale potrzebne było jej formalne przypieczętowanie, które niespodziewanie nastąpiło na jedną kolejkę przed zakończeniem drugoligowych rozgrywek. A stało się to w sposób następujący: Korona otrzymała punkty walkowerem, gdyż MKS Ciechanów nie skompletował składu i do Płaszczowa nie przyjechał, a Widok Lublin poniósł w Michałowie sensacyjną porażkę. Ostatni mecz a Tytanem Wisznice nie miał w tej sytuacji żadnego znaczenia dla układu tabeli. Korona na zapleczu ekstraligi piłkarskiej kobiet!!! Szok, szał radości, prawdziwe piłkarskie święto. Czegoś takiego dawno już w lubelskiej piłce nie było.

Co się jednak będzie w Łaszczowie działo, gdy przyjadą zespoły I-ligowe, a w wśród nich wielokrotnie ongiś mistrzynie Polski?

 Jamcito / foto- Korona w Biedrzychowicach / koniec odcinka 7 – cdn.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.