romek
środa, 13 sierpnia 2014, 12:26

Pierwszy gol (11) / „Święte wojny” koziarzy z woziwodami… * Lepszy Ruch Izbica…

Kontynuujemy opowieść o Starcie Krasnystaw – przed samym jubileuszem zakończy się serial o latach 60-tych.

Lata 60-te to także czas kapitalnej rywalizacji Startu z Ruchem Izbica. Mecze derbowe pomiędzy tymi zespołami gromadziły po kilka tysięcy kibiców wyzwalając wśród nich wielkie emocje. Przebieg poszczególnych spotkań był dramatyczny, wiele z nich było przerywanych ze względy na zachowanie piłkarzy i kibiców. Lokalne dzienniki kreowały te spotkania jako „święte wojny”, toteż kiedy zbliżał się termin rozgrywki, w Krasnymstawie i Izbicy mobilizowano dodatkowe siły, aby pokonać rywala.

Tłumy miłośników piłki na stadionach powodowały to, że Krasnystaw wymierał, a milicja notowała gwałtowny wzrost kradzieży. Po prostu, złodzieje buszowali po opustoszałym miasteczku bez przeszkód. Kibice natomiast zawsze gotowi byli przyszykować wobec przeciwników nowe przezwiska itp. Chodziło o to, żeby podgnębić rywala psychicznie.  Krasnostawianie wołali na wszystkich ludzi z izbickim rodowodem „koziarze”. Miał to być przytyk wobec faktu, że osada słynęła z hodowli kóz. Przeciwnicy nie byli im dłużni i miastowych szybko obwołano „woziwodami”. Faktycznie, większość mieszkańców miasteczka zaopatrywała się w wodę z jeżdżących po ulicach samochodów. Tak więc mecze pomiędzy „koziarzami” i „woziwodami” z biegiem lat stawały się wydarzeniem nie tylko powiatowym, bo przyjeżdżali na nie ludzie futbolu z odległych gromad i powiatów województwa lubelskiego.

Zdarzało się, że na boisku pojawiały się kozy – opowiadał nam Roman Gołąbek. – Kibice szybko przezwali piłkarzy Ruchu „koziarzami”.

Swoją drogą, to szkoda, że w herbie klubu Izbica nie ma kóz, a Startu Krasnystaw beczkowozów. Przecież w wielkich klubach, na przykład  angielskich aż roi się od podobnych porównań. Piłkarze Derby County od zawsze byli „baranami”, których mają zresztą w herbie. Tottenham to „koguty”, gracze Manchester City są „obywatelami”, Newcastle United „srokami”, Wolverlampton „wilkami”, a Southamptom „świętymi”. Gdyby upowszechnić w krajowym wydaniu podobną modę, nasi „koziarze” i „woziwody” z pewnością byliby w czołówce prześmiewczych porównań.

 

Krasnystaw był miastem woziwodów. W Izbicy do dzisiaj wspomnienie tamtych lat to historie o „woziwodach”.

Jesienią 1963 roku Start występował więc w klasie „A”, grając między innymi z takimi zespołami jak: Podlasie Biała Podlaska, Unia Hrubieszów, Stal Kraśnik, Technik Zamość, Lublinianka, Gwardia Lublin, Chełmianka, Orlęta Radzyń, Janowianka, Avia II i Lewart Lubartów. Pokonał Gwardię Lublin 2:0 (gole Zieleńczuka), Technika 6:3 (Zdunek 3, Zieleńczuk 2, Bombolewski) czy Chełmiankę 3:0 (Zieleńczuk, Bombolewski, Kozyrski), Stal Kraśnik 1:0 (Zieleńczuk).  Sezon mógłby nawet uznać za udany, gdyby nie porażka w ostatnim meczu 18 listopada 1962 roku z Ruchem Izbica 3:4. Już sam wynik świadczy o poziomie emocji i dramaturgii przebiegu zawodów. Pomimo znakomitej formy napadu Startu, mimo dwóch fantastycznych bramek Ryszarda Bombolewskiego i jednej Tadeusza Zieleńczuka, piłkarze zeszli z boiska pokonani.

Zajmowali 8 miejsce w tabeli Klasy A, co nie wróżyło beniaminkowi wielkich emocji w wiosennej części rozgrywek. Liczono, że bez problemów utrzyma się w tej klasie.

Tymczasem…

Tymczasem trenerem piłkarzy Startu jest nadal Janusz Hernik. A drużyna znakomicie radzi sobie w rozgrywkach A-klasy. Nikt już nie myśli o spadku, a co odważniejsi mówią o awansie do III ligi. Już przed rozgrywkami Start rewanżuje się Ruchowi Izbica za porażkę z jesieni 3:4 i wygrywa towarzysko 2:1 po golach Bombolewskiego i Smoliry. Mecz towarzyski, ale ma swoje „działanie” psychologiczne. Po przegranej z Motorem przychodzi 7:1 z Podlasiem Biała Podlaska, a koncert gry całej drużyny finalizują bramkami: Zieleńczuk 2, Szewczak 2 Więsyk 2 i Bombolewski. Znakomicie współpracują ze sobą formacje ofensywne, a Zieleńczuk i Szewczak potrafią grać na pamięć. 5 maja Start wygrywa ze Stalą Kraśnik 2:1 a łupem bramkowym dzielą się Szewczak i Zieleńczuk. To już tradycja – niemal w każdym meczu strzelają po bramce. W Chełmie, w meczu z Gwardią (2:0) obie bramki są dziełem Zieleńczuka, ale z Technikiem Zamość Szewczak wbija 2 gole, a Zieleńczuk jednego. 26 maja mecz z Ruchem Izbica w Izbicy. Rewanż za porażkę z jesieni. Rewelacyjna gra napadu i Start wygrywa 3:1 (Zieleńczuk, Szewczak, Bombolewski). Start niespodziewanie otrzymuje szansę awansu. Zwiększa ją zwyciężając  sensacyjnie Lubliniankę 1:0 po niecodziennym golu Szewczaka, który strzałem z 40 metrów pokonuje Kurpanika.

 Marian Szewczak.

 W Lubliniance Ib gra kilku zawodników z pierwszego składu, którzy kilka miesięcy wcześniej rozgromili Ruch Chorzów w towarzyskiej grze na Wieniawie 5:1 (Ruch z Pietrkiem, Wyrobkiem, Bemem, Nierobą i Faberem na czele). Przed ostatnim meczem z Lewartem Lubartów pokazuje się Władysław Patyk, który strzela bramki w meczach z Orlętami (2:1) i Janowianką (2:2). Koniec rozgrywek zapowiada się fascynująco, bo wygranie z  Lewartem Lubartów daje promocję do III ligi. W mieście i klubie pełna mobilizacja. Kibice najbardziej liczą na gwiazdy zespołu: bramkarza Osińskiego, obrońcę Romana Gołąbka, a także napastnika Tadeusza Zieleńczuka. Czy piłkarze wykorzystają swoją życiową szansę? Czy Zieleńczuk ponownie pokona bramkarza rywali? Te pytania zadawano sobie wszędzie, gdzie futbol w jakimś stopniu łączył zainteresowania – w miejscach pracy, w barach, pijalniach piwa, na treningach sportowców, w szkołach i urzędach.

Tymczasem doskonale przygotowani do gry piłkarze Hernika nie dają  szans Lewartowi gromiąc go 3:0 po bramkach Zieleńczuka, Szewczaka i Kołcza. Awans staje się faktem i zaraz pojawia się pytanie – czy sprostamy temu wyzwaniu?

W ferworze radości z historycznego sukcesu zapomniano o tym, jakie ten sukces niesie za sobą konsekwencje.

Jesienią 1963 roku działacze uznali, że trzeba wzmocnić zespół, aby nie przyniósł wstydu miastu na wojewódzkiej arenie piłkarskiej. W roli trenera zatrudniono Czesława Żurawskiego, byłego gracza Lublinianki. Zgłoszono go nawet jako ewentualnego zawodnika. Wraz z nim przybył utalentowany bramkarz Stanisław Matraszek z Motoru Lublin.

Miejsce w tabeli to fakt – ważne były przepisy i regulaminy. Do III ligi awansowały: Lublinianka Ib, Ruch Izbica i Start Krasnystaw.

Trzecia liga po raz pierwszy

Pierwszy mecz w Lidze Okręgowej Start rozpoczął w następującym składzie: Matraszek, Gołąbek, Kowalczyk, Bobryk, Kołcz, Olech, Smolira, Zieleńczuk, Więsyk, Patyk, Zdun. Trener Żurawski o „rezerwistach” z Lublinianki II wiedział wszystko i opracował właściwą taktykę. Presja przez 90 minut gry i odważne ataki w polu karnym. Sensacja – Start pokonuje Lubliniankę 2:1 po bramkach Zieleńczuka i strzale samobójczym Pisuli.

Tego dnia w Krasnymstawie mówiło się tylko o meczu u z Lublinianką. Było święto i marzenia o kolejnych wielkich festynach piłkarskich.

Inne wyniki rundy jesiennej: 2:2 z Avią Świdnik, 1:0 z Ładą Biłgoraj, 0:3 z Wisłą Puławy, 0:1 z Tomasovią Tomaszów Lubelski. To były spotkanie rozegrane w Krasnymstawie. Start zdobył niewiele punktów i przyszłość w okręgówce (III lidze?) nie rysowała się różowo.

Były jeszcze derby, 14-te już z kolei z Ruchem Izbica. Dramat! Start zremisował 1:1 a bramkę strzelił Kokotowski.

Po zakończeniu jesiennej rundy działacze mieli już tylko jeden problem – kim wzmocnić skład aby uratować byt w lidze.

Były pomysły. Co ciekawe –  wyszły od kobiety –  Zofii Mazur.

Pierwszy gol / hs – koniec odc. 11 – cdn.


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.