romek
sobota, 9 sierpnia 2014, 16:27

Prasa * Nowy Tydzień we Włodawie/ „Klub gra, bida trwa”

Suchej nitki nie zostawili na dyrektorze włodawskiego MOSIR-u działacze i kibice Włodawianki. Wszystko przez opłaty za baner, które klub musi przelać na konto ośrodka. Radni miejscy zamierzają w sprawie Włodawianki zwołać sesję nadzwyczajną, bo IV liga rusza na dniach, a kasa klubu świeci pustakami.

O wiecznych problemach na linii MOSiR – Włodawianka pisaliśmy już niejednokrotnie. Sprawa ta bywa też poruszana na sesjach rady miejskiej. Między innymi podczas ostatniej mówił o tym radny Mariusz Czuj. Ostatnie wydarzenia związane z banerem reklamowym rozgrzały działaczy klubu do czerwoności. – Albo dyrektora wywieziemy na taczce, albo po prostu poczekamy na wybory i dopiero wtedy go wywieziemy – mówią rozgoryczeni.

O co poszło?

Działacze Włodawianki, którzy wszędzie szukają pieniędzy na działalność klubu, znaleźli w Łęcznej sponsora. – Co myśmy się go naprosili i czym nie namawiali, to szkoda gadać – mówią. Udało im się w końcu dopiąć swego i sponsor przelał na konto klubu 3,6 tys. zł. Oczywiście chciał coś w zamian. Po kilku dniach przysłał baner reklamujący jego firmę z prośbą o powieszenie go na miejskim stadionie. Tak też zrobiono, prosząc jednocześnie zarządcę stadionu – dyrektora MOSiR-u

o naliczenie „rozsądnej” stawki opłaty. – Chodziło nam o to, by dyrektor miał na względzie dramatyczną sytuację finansową klubu oraz fakt awansu do IV ligi – mówią działacze. Kiedy przyszła faktura, to działaczom ze zdumienia omal zęby nie wypadły. Kwota do zapłaty wyniosła 1900 zł! Żeby było śmieszniej – dodatkowo za spóźnienie dyrektor naliczył karę 1,71 zł! – Ręce opadają, gdy się widzi taką pomoc – mówią rozgoryczeni działacze. – To teraz nikomu z nas nie będzie się chciało zabiegać o pieniądze dla klubu, bo i tak MOSiR zabierze. Najlepiej zatem wszystko załatwiać pod stołem, czyli nielegalnie. A przecież można było nas potraktować zgoła inaczej niż np. partie polityczne, które wieszają swoje banery przed wyborami. Burmistrz ma np. prawo zwolnić podmioty gospodarcze z podatku ze względu na trudną sytuację. Czemu MOSiR nie mógł nas ulgowo potraktować?

Zapytaliśmy o to dyrektora ośrodka – Janusza Urbańskiego. – Stawkę za wynajem powierzchni reklamowej ustaliła Rada Miasta. Ja, naliczając należność, stosuję minimalną kwotę zapisaną w uchwale. Gdybym jej nie nałożył, złamałbym prawo – krótko tłumaczy Urbański. Problemu nie widzi również burmistrz Jerzy Wrzesień. – Przypominam, że stadion jest własnością miasta, a Włodawianka korzysta z niego całkowicie za darmo, więc nie widzę tu żadnego problemu – mówi Wrzesień.

MLKS Włodawianka otrzymuje główną pomoc od samorządów: miejskiego i powiatowego. Burmistrz przeznaczył w tym roku na klub prawie 80 tys. zł (z tego na piłkarzy 27 tys. zł!), starosta dorzucił prawie 40 tys. zł (z tego 10 tys. na piłkarzy plus darmowy lokal). Z tym tylko, że ten pierwszy robi to niejako obligatoryjnie, zaś powiat tylko z dobrej woli. Kwoty te są jednak niewystarczające nawet na V czy VI ligę, bo nie pokrywają kosztu dojazdów czy koniecznych opłat. Wielokrotnie wyższe kwoty na utrzymanie klubów sportowych wydają porównywalne wielkością miasta w regionie:  Hrubieszów (248 tys. zł) czy Krasnystaw (183 tys. zł).

źródło: nowytydzien.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.