romek
środa, 6 sierpnia 2014, 12:32

LM / To był dziwny mecz…* Jaki będzie wygląła dzisiaj II polowa?

Legia Warszawa pokonała Celtic Glasgow 4:1. Dawno już nasz klub nie zdemolował renomowanego rywala w europejskich pucharach. Nawet jeżeli ta renoma jest już tylko przeszłością…

To był dziwny mecz. Dziwny a zarazem ekscytujący. Zaczął się jak wiele innych – szybko stracona bramka z niczego. Można było się obawiać, że będziemy w najlepszym wypadku świadkami powtórki z męczarni legionistów w meczu z St. Patrick’s.

Celtic był bardzo słaby. Obrońcy wolni i spóźniający się o jedno tempo, czego efektem była czerwona kartka i dwa rzuty karne dla Legii. W drugiej połowie Szkoci nie stworzyli żadnego zagrożenia. W porządku, grali w dziesiątkę, ale jednak nie próbowali nawet rozgrywać akcji, grali tylko długimi, niecelnymi podaniami, które bardziej przypominały wybicia na uwolnienie.

Ale tak słabego przeciwnika też trzeba umieć pokonać. Zwycięzców się nie sądzi mówi stare powiedzenie. Nawet jeżeli nie wykorzystają dwóch rzutów karnych, zmarnują kolejnych kilka stuprocentowych okazji. To w końcowym rozrachunku nie można mieć do nich pretensji.

Nie zawiedli również kibice. Można było się obawiać czy po rozwinięciu sektorówki nie zechcą znowu pokazać UEFA co myślą o przepisach i zakazach. Ale na szczęście wyciągnęli wnioski z zeszłorocznych bojów, które skończyły się sromotną porażką. Zarówno sportową jak i finansową.

Ale, o ironio, upadek Celticu Glasgow jest również przestrogą dla Legii. Od czasu degradacji Glasgow Rangers za długi, Celtic nie ma godnych siebie rywali w lidze, która w efekcie jest coraz słabsza. Jest on mistrzem swojego podwórka, ale mistrzostwo to przychodzi mu łatwo, zbyt łatwo, żeby się nawet wysilać. A reguły biznesu i finansowego fair play zaznaczają swoją obecność w świecie piłki coraz mocniej…

Dlatego w interesie wszystkich klubów jest aby liga miała wysoki, ale również wyrównany poziom. Żeby rozwarstwienie przychodów nie powodowało takich zjawisk jak brak zainteresowania, korupcja oraz bezwzględna hegemonia jednego lub dwóch klubów. Szczególnie w takim kraju jak Polska, który kocha piłkę nożną, wyczekuje sukcesów i zawsze oprócz „El Classico” będzie pasjonował się rywalizacją Legii z Lechem, Wisły z Cracovią czy Widzewa z ŁKS-em. Nawet jeżeli, którychś z tych meczów będzie odbywał się w II lidze…

pilkawgrze.eu


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.