romek
piątek, 25 lipca 2014, 08:15

Pisze Mateusz GISKA / Sorry, taką mamy piłkę…

Europejskie puchary, rok w rok dla polskich klubów stoją pod etykietą eliminacji. Mistrz Polski w Lidze Mistrzów? Niestety za młody jestem,  żeby to pamiętać. Rok w rok mogę posłuchać wspomnień jak to Legia, Widzew czy Górnik toczyły równorzędne batalie z tymi największymi, albo sam mam przed oczami obrazki jak Wisła leje równo Parmę, Schalke lub nie dowozi wyniku z Panathinaikosem. Zabrakło wtedy bodajże 3 minut. Zawsze czegoś brakowało –  a to jednej bramki, a to 3 minut lub wylosowaliśmy Barcelonę. W Lidze Europy ciężko chociaż jednej z drużyn załapać się do fazy grupowej, że już o awansie przez grzeczność nie wspomnę, a mówią – Liga Europy to puchar pocieszenia dla maluczkich.

Czemu nie udaje się nam w ostatnich latach awansować?

Można winę zrzucić na szkolenie, to standardowy tekst. Tylko proszę wytłumaczyć mi jedno, czy nasze szkolenie się cofa? Młodzież ma gorsze warunki od swoich rówieśników z lat 80? 90? Wydaje mi się, że raczej jest odwrotnie. Albo czy mają gorsze warunki niż kluby z Rumunii, Czech, BIAŁORUSI? Też nie sądzę. Przyczyny szukałbym gdzie indziej, a mianowicie w mentalności, podejściu do zawodu lub po prostu motywacji.

Obecnie w polskich klubach nastał, jak dla mnie bardzo zły trend –  wysokie gaże dla zawodników.

Zbyt wysokie, patrząc miarodajnie do prezentowanych umiejętności. Tym zawodnikom mniej się po prostu chce. Kiedyś traktowano takie puchary jako możliwość przedstawienia się szerszej publiczności w Europie, po to żeby wyjechać na Zachód i dostać dobre pieniądze, pograć z najlepszymi. Teraz? Tak szczerze? Po co się ruszać z Polski? Kluby płacą bardzo dużo, wymagania sportowe są mniejsze, nie trzeba się aż tak angażować. Odbębnić trening, popozorować w lidze meczyk a „dziesiątego” przelew na koncie jest.

Swego czasu czytałem wywiad z Leszkiem Piszem – legendą Legii Warszawa – który słynął ze świetnie ułożonej stopy. Trafiał z rzutów wolnych seriami. Czy on się z tym urodził? Nie. Godzinami zostawał po treningu z którymś z bramkarzy i uderzał mu na bramkę, jak sam przyznał – po takiej serii czuło się mięsień czwórgłowy.  Kilka miesięcy temu głośnym echem odbiła się wypowiedź Daniela Łukasika (grał jeszcze w Legii), że tak naprawdę to nie ma za bardzo z kim zostawać po treningu, żeby te wolne potrenować. Jedyne co wtedy cisnęło mi się na usta gdy to przeczytałem – było coś w stylu; a co ty masz, kurcze pieczone, do roboty innego?! Nie oczekuję, że jeden z drugim mają siedzieć w klubie 24/7, ale tak samo jak prawnik w kancelarii musi być na bieżąco z przepisami prawa, a co za tym idzie ciągle podnosić swoje umiejętności, tak Pan Piłkarz powinien wykazać się równie profesjonalnym podejściem do zawodu.

Mając takich „gwiazdorów” w składach nie ma się co dziwić, że przyjeżdżają do nas jacyś anonimowi grajkowie z Estonii, Irlandii czy byłych Republik Radzieckich i golą naszych. Oni mają pasję w oczach i serce do gry, nie wysokie kontrakty i pełne torby zakupów na tylnym siedzeniu nowiutkiego modelu samochodu.

Inna sprawa – spójrzmy na kadry naszych klubów. Ile w nich zawodników z za granicy, którzy nie łapali się do poważnej piłki w Portugalii, Hiszpanii czy Brazylii. Kopią się po czołach w Piastach czy innych Jagieloniach? Całe mnóstwo. Dla niektórych fakt, że udało im się wrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy, nawet w takiej lidze jak nasza, jest jak los wygrany na loterii. Gra na fajnych, nowych stadionach a jak się uda to i w Pucharach sobie pospacerują.  W telewizji go pokażą, wywiadu udzieli, autografy rozda… Że nie zagra z najlepszymi w Champions League? Nawet lepiej – jeszcze by się spocił.

Sorry, taką mamy piłkę…

Mateusz Giska (foto1) / lkspotokwielki.futbolowo.pl / foto2 – Leszek Pisz swego czasu grał w Lublinie (legia.net).


Komentarze do 'Pisze Mateusz GISKA / Sorry, taką mamy piłkę…' (1)
  • eee4 lata temu Bezpośredni link

    Prawda Mateusz! Geniusz Messiego to gra stopą… Stopa ta w piłce oko…Elastyczność, zwód, przebiegły trick… Historia zna geniusz stopy – Puskas, Cryyff… Oni w stpie mieli oko i szybkość przenoszenia myśli w czyn, dlatego byli najwięksi… Deyna nie miał wielu podstawowych cech wielkiego piłkarza Deyna mial stopę…

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.