Piotr KWIETNIEWSKI (trener LKS Kowalin) o… minionym sezonie, kłopotach, wszechstronnym rozwoju, orlikach, triathlonie i młodzieży… « Lubelska Piłka - Wszystko o piłce nożnej na Lubelszczyźnie
romek
sobota, 19 lipca 2014, 08:03

Piotr KWIETNIEWSKI (trener LKS Kowalin) o… minionym sezonie, kłopotach, wszechstronnym rozwoju, orlikach, triathlonie i młodzieży…

Piotr Kwietniewski o…

= O minionym sezonie piłkarskim

= Trenowałem LKS Kowalin, zajęliśmy 4 miejsce w tabeli. To był mój drugi sezon w tym klubie. Uważam, że zajęliśmy miejsce na miare możliwości, choć można było znaleźć się na pudle. To najlepszy wyniki w historii klubu. Ale mam niewielki niedosyt, bo w dwóch meczach nie zachowaliśmy się dobrze – to mogło być też zmeczenie i brak szczęścia. Zabolała porażka z Kamexem Polichna. My graliśmy, a rywale strzalali gole. Być może myślami już pływaliśmy po wakacyjnej wodzie. Jednak trzeba też czasem zrozumieć przyczyny wyników – przecież chłopaki oprócz piłki uczą się, pracują, mają życie prywatne. Pewnie, że denerwuję się, kiedy widzę jak ktoś niweczy swój wcześniejszy wysiłek i opuszcza treningi, nawet się wpieniam. Ale ja ich rozumiem, bo byłem w ich wieku, staram się być bardziej przekonujący od trenerów, którzy ze mną mieli podobne rozterki…

= O nowym sezonie…

= Na chwilę obecną prawdopodobnie zmienię klub. Przyjdzie kto inny, inaczej spojrzy na zespół, wytyczy nowy cel. Moim zdaniem trener na dorobku powinien po dwu latach podnosić poprzeczkę. To gwarantuje rozwój i podnoszenie ambicji. Człowiek cały czas się czegoś uczy, poznaje nowych ludzi wytycza nowe cele. Pewnie i ze mną będzie podobnie.

= O kłopotach obiektywnych i nieobiektywnych w pracy z młodzieżą…

= Zbyt ufam zawodnikom, czasem potrafią sprytnie wykorzystywać tą ufność, mają na to swoje sposoby. Ja przekonałem się jak trzeba takie problemy neutralizować. Rozładowywać. Takie doświadczenia trzeba po prostu przejść, doznać  ich, żeby później ich unikać i uczyć przechodzić je innych.

= O tym co mogę przekazać młodzieży…

= To co przekazał mnie trener, którego najwcześniej poznałem – Dariusz Matysiak, który dzisiaj prowadzi seniorów Sali Kraśnik. Sport może pomóc w życiu. Na moim przykładzie te słowa się potwierdzają. Kocham piłkę, dzięki tej pasji zrobiłem kurs instruktorski, jestem ratownikiem Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, pracuję jako animator sportu na orliku. Na co dzień mam więc styczność ze sportem i ludźmi. Doceniam każdego, kto mnie kierował i pomagał znaleźć się zawodowo w miejscu w którym jestem. To dzięki Grzegorzowi Mazurkowi z MOSiR Kraśnik, który był moim nauczycielem WF poznałem niemal wszystkie dyscypliny sportu. Także i ja chciałbym przekazać młodym ludziom zasady, których mnie uczono – nauczyć jak wyznaczać sobie cele, jak robić systematycznie postępy, trenować, pokonywać przeszkody… Jeśli podnosisz poprzeczkę, wyznaczaj kolejny cel. Cel wyższy! Obowiązkowo trzeba mieć głowę cały czas na karku, powtarzam – cały czas! I nie zapomninać o nauce. To jest najważniejsze. Sport nie każdemu będzie dawał chleb – trzeba o tym pamiętać. Szkoła, studia… Tak mnie uczono i to jest moja wizja.

Piotr Kwietniewski  chce uprawiać sport i rozumieć jego uniwersalizm.

= O wspomnieniach z boiska

– W moim roczniku grał Daniel Szewc, który zaliczył nawet debiut w reprezentacji juniorów – z Rosja. Była fajna paczka. Wspomnienia pierwszych przygód z piłka są ważne, o jednej scence wspomnę – jako trampkarze z kolegami z drużyny często przeskakiwaliśmy przez płot w późnych godzinach na stadion, bo bramy były pozamykane. Koło głównej płyty siadaliśmy do żelaznych dawnych budek rezerwowych. Graliśmy w karty popijając coca-cole. Kiedyśkolega niefortunnie zawiesił się na nogawcę i wisiał… Głowa była dwa metry nad ziemia i cały czas dyndał,  a my z kolegami zamiast pomóc śmialiśmy się na trwniku, omal popłakałem się wtedy z śmiechu. A przecież mogła się stać krzywda. Do dziś jak się spotkamy to wspominamy stare dzieje. Nie zawsze byliśmy grzeczni.

= O tym jak to wszystko się rozpoczęło…

= Moja przygoda z piłką zaczęła się w naborze do trampkarzy Stali Kraśnik w wieku 13 lat.  Trenerem grupy naborowej był niedawny asystent trenera Korony Kielce Marcin Gawron. W wieku juniorów starszych i młodszych trenowałem w swoim rodzinnym mieście Kraśniku. Po skończeniu wieku juniora zgłosił się do mnie ten sam trener i zaproponował grę w Orle Urzędów. Grałem jeszcze  w barwach Tęczy Kraśnik, Płomiena Trzydnik, Czarnych Puszno, w rezerwach Stali Kraśnik, GKS Gościeradów i Ruchu Popkowice.  Jako inskruktor pracowałem z juniorami Tęczy Kraśnik, GKS Gościeradów (wywalczyliśmy promocje do 1 ligi wojewódzkiej). Moja pierwsza praca w seniorach to dwa sezony w LKS Kowalin.

= O wszechstronnym rozwoju młodzieży

= Spotykam się z koleżanką, która jest psychologiem klinicznym. Pomagamy sobie w różnych sprawach osobistych i sportowych. Razem wybieramy się na kurs w wrześniu – temat „terapia uzaleznień”.  Uważam, że to się może trenerowi przydać.  Trener musi umieć rozmawiać na takie tematy z podopiecznymi, musi być dla młodego zawodnika jak ojciec,  musi imponować wiedzą i doświadczeniem – słowem to musi być autorytet. Przyda mi się taka szkoła, bo kto wie co będe robił za kilka lat – życie pisze różne scenariusze. Chchciałbym pracować wreszcie etatowo, już 10 pracuje na umowę-zlecenie…

= O triathlonie…

 = Zaciekawiło mnie to i pomyślałem – muszę się sprawdzić! W Kraśniku będzie organizowany „mini triatlon”. Wygląda to następująco: 750 metrów pływania po zalewie, później po wyjściu z wody 5 kilometrów biegu, wreszcie po biegu 20 kilometrów rowerem. Przygotowuję się właśnie do tej imprezy – jest bardzo ciężko. Muszę dać radę  – to moje wakacyjne marzenie i muszę dopiąć swego, nie poddam się mimo, że wieczorami po trzech treningach padam ze zmęczenia.  Jestem ambitnym człowiekiem i jak padam na kolana, to wstaję następnego dnia i znowu trenuję.

 Polskie orliki – wielka szansa dla młodzieży…

= O tym czym jest sport dla Piotra Kwietniewskiego…

= W moim codziennym życiu sport jest jak słońce. Rano wschodzi, „świeci”, a wieczorem zachodzi… sport pokazał mi kierunek i właściwą drogę życia. Gdy mam jakiś problem lub zmartwienie, to moim lekiem jest sport – wychodzę na rower biegam, pływam, idę pograć w siatkówkę, uwielbiam piłkę ręczną, lubię porzucac do kosza. Jutro też wstaje słońce, też jest dzień sportu…

lubelskapilka.pl/hs


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.