romek
czwartek, 19 czerwca 2014, 08:19

PIŁKARZ + / My bramkarze jesteśmy komediantami…

Szkolne błędy bramkarzy zdarzały się od początku istnienia futbolu. Wprawdzie pod koniec XIX wieku był podobno w Szkocji bramkarz o nazwisku Grant, który nie przepuścił gola przez kilka sezonów, ale to był inny futbol, a dobra drużyna potrafiła nie dopuścić przeciwników pod swoje pole karne przez kilka spotkań. Jeszcze przed wojną pojawiło się kilku genialnych golkiperów z Zamorą, Planicką i Zemanem na czele. Bronili wspaniale, ale i oni mają w życiorysach wpuszczenie szmaty (strzał pomiędzy nogami, turlająca się do bramki niewinnie piłka, samobój itp.).

   Jugosławianin Matuk podczas jednego ze spotkań miał już futbolówkę w rękach. Pech, że podczas interwencji spadła mu kaszkietówka chroniąca przed słońcem. Leżała za linią bramkową i Matuk spokojnie powędrował po czapkę. Oczywiście z piłkę pod pachą. Kiedy przekroczył linię arbiter odgwizdał gola…

   W czasie meczu finałowego o mistrzostwo świata w 1954 roku Barbosa, bramkarz gospodarzy, przy wyniku 1:1 w spotkaniu z Urugwajem dającym tytuł Brazylii, przepuścił strzał z punktu „zero”. Tak to ocenili obserwatorzy. Punkt zero to linia końcowa boiska na wysokości narożnika. Piłka wkręciła się do bramki dziwnym farfoclem (podobno z pomocą Boga wiatru, który kibicował Urugwajowi). Byli nawet tacy, którzy pisali, że Ghigga „przed strzałem wykonał kilka zwodów”, a więc nie było strzału z punktu „zero”.

    Najsławniejszy golkiper brazylijski, jedyny w historii piłki, który dwukrotnie został mistrzem świata – Gilmar (foto 1 – jedyny bramkarz, który dwukrotnie zdobywal tytuł mistrza świata), zanim zabłysnął na światowych stadionach, też przeżył koszmar wpuszczenia szmaty. Podczas meczu z prowincjonalną drużyną “15 listopada” rozgrywanego w osadzie Jau, piłkarz o nazwsiku Gersio posłał piłkę w kierunku jego bramki. Uderzył z połowy boiska, a Gilmar z miną znudzonego wczasowicza wyszedł przed świątynię z zamiarem popisania się eleganckim chwytem pod publiczkę. Tymczasem futbolówka nieoczekiwanie odbiła się od jakiejś kępy trawy i przelatując nad bramkarzem wpadła do siatki.

   Głupie bramki przepuszczali też: Banks, Viktor, Schrojff, Zoff, Albertosi, Bonetti, Zubizaretta, Quiroga, Higuita, Leao, Gatti, Maier, Schumacher, Carnevalli i setki innych strażników piłkarskich świątyń.

   Bramkarz reprezentacji Norwegii swego czasu został pokonany przez Deynę strzałem z połowy boiska. Nie zdobył sławy i zaszczytów. Ale co ma powiedzieć David Seaman z Arsenalu i reprezentacji Anglii. Najpierw Nayim z Realu Saragossa wrzucił mu piłkę za kołnierz z ponad40 metrów i Arsenal przegrał finał PZP a podczas ostatnich mistrzostw świata identycznej sztuki dokonał Ronaldinho i Anglia pożegnała się z turniejem.

   Bruce Grobelaar (foto) był bramkarzem Liverpoolu, kiedy ten wygrywał najwyższe trofea w europejskiej piłce. O jego kiksach można by było napisać sensacyjną powieść, wszak posądzono go nawet o fingowanie wyników na użytek graczy piłkarskiego To-To – Lotka. Światowe kanały telewizyjne pokazywały jego „numery” do znudzenia.

    Fabien Barthez w barwach Manchesteru United miał serie szmat, jakich nie powstydziliby się bramkarze klas A i B w Polsce i to po weselu kolegi. Jego przegrane z przeciwnikami kiwki opisywano nader poetycko a ilustracją były zdjęcia bramkarza, który ze spodenek dynamówek robił slipy. Peter Shilton puścił szmatę w meczu stulecia z Polską, a później został czołowym bramkarzem świata rozgrywając w lidze ponad 1000 spotkań.

    Oliver Kahn w okresie kiedy uznawano go za najlepszego bramkarza świata wpuścił dwa gole w jednej minucie gry i Bayern przegrał Ligę Mistrzów z Manchesterm United.

     Zapamiętałem scenę, jak Bayern tracił szansę walki o mistrzostwo Niemiec, bo Kahn wpuścił gola na 1:1 z Hamburgerem SV. Było kilka minut do końca meczu, a Kahn popychał załamanych obrońców do przodu, gonił ich, popędzał. I Andersson kilka sekund przed końcem strzelił gola, a cieszący się z mistrzostwa gracze Schalke, musieli przerwać teniec triumfu.

    Okrzyczany najlepszym piłkarzem mistrzostw świata w meczu finałowym wypuścił piłkę z rąk i Ronaldo załatwił resztę. Mimo wszystko to Kahna uznano najlepszym piłkarzem mistrzostw.

    – My bramkarze jesteśmy komediantami – powiedział kiedyś Bodo  llgner (foto). Z pewnością jest to prawda. Wprawdzie przed laty podobnie traktowano lewoskrzydłowych, lecz „zawód” ten zanika śmiercią naturalną, bo funkcje lewoskrzydłowych przejmują najczęściej pomocnicy, a nawet obrońcy. Rola komediantów pozostała więc golkiperom.

    Tak jak wspaniałe bramki, tak wielkie wpadki bramkarzy przechodzą do legendy. Tworzą najbarwniejsze zdarzenia piłkarskie. Ich bohaterowie zostają gwiazdami. Dlaczego? Bo w swoim geniuszy są nieprzeciętni. Zarówno w sensie  negatywnym (minimum) jak i pozytywnym (maksimum).

***

Dla potrzeb pubklikacji rozpytaliśmy bramkarzy z naszego regionu:

Paweł Górka (Makpol Opole Lubelskie)

 – Ja, Górek, ze swojej strony chciałem bardzo serdecznie przeprosić za „szmatę” z końcówki spotkania. Walczyliście cały mecz, mieliśmy 3 punkty w kieszeni, a zbrakło mi koncentracji w decydującym momencie spotkania. Byłem pewny, że przebiegłem ponad 4 kroki i jestem już poza bramką. A jednak piłka znalazła drogę do okna dziwnie wysokiej bramki z tej strony. Jestem tym faktem bardzo zdołowany. Przez mój głupi błąd straciliśmy 2 punkty w tej rywalizacji. Obiecuję, że jeśli dostanę szansę na grę w następnych meczach to odpracuję „tego kuszczaka”.

***

.

Daniel Radzewicz (Legion Tomaszowice)

– Hmm, najgorsza szmata, graliśmy sparing na kępowisku  w Garbowie, piłka leciała na szesnasty metr,  wyszedłem po ją złapać, skoczyłem do góry po tym jak się odbiła od ziemi… Tylko po tym koźle odbiła się od jakiejś kępy i przelobowała mnie, zabrakło mi z jakieś dwa metry żeby ją sięgnąć i poleciała za mnie i napastnik ją wpakował do siatki…

***

 

Marek Baranowski (Omega Start Zamość)

– Myślę, że była to bramka stracona w meczu z Concordią Piotrków Trybunalski z kwietnia 2009 roku. Pamiętam ten mecz doskonale. Obficie padał deszcz, my przeważaliśmy, jednak to goście z Piotrkowa Trybunalskiego jako pierwsi objęli prowadzenie. W 38 minucie meczu, rzut wolny, wydaje mi się z około dwudziestego piątego, może trzydziestego metra wykonywał Przemysław Jakóbiak, zdecydowałem się wyjść i wypiąstkować piłkę. Sam sobie dzisiaj zadaję pytanie, jak ja tą piłkę wybijałem, że zamiast do przodu ona odbiła się za mnie i wpadła do bramki. Była to chyba najbardziej kuriozalna bramka jaką puściłem, którą nota bene sam sobie strzeliłem

***

Alan Bednarczyk (Start Krasnystaw):

 – Do tego jak puszczam bramki nie przykładam zbytnio uwagi i mogę o jakiejś bramce zapomnieć ale z tego co pamiętam to z rogu mi jeden gość wkręcił. To było jak grałem jeszcze w juniorach. Piłka poszła po krótkim słupku. Taki gol to szmata, bo bramkarz na piątce jest nietykalny i powinien liczyć się z takimi strzałami. To są farfocle…

***

Mateusz Prus (Roda Kerkrade)

 – Był to rok 2001, byłem wtedy w czwartej klasie szkoły podstawowej. Graliśmy mecz na turnieju międzyszkolnym pomiędzy szkołą numer dziesięć, a szkołą numer siedem. Pamiętam, że podczas meczu właśnie ze szkołą numer siedem, bramkarz drużyny rywali uderzył piłkę spod własnej bramki, ta niefortunnie się odbiła przede mną,  w rezultacie czego wpadła mi za kołnierz. Bramka była o tyle bardziej kuriozalna, że rzecz działa się na hali, zaś piłka odbiła się dosłownie przede mną. Z gry seniorskiej przychodzi mi na myśl między innymi bramka w meczu z Okocimskim KS Brzesko, kiedy to źle obliczyłem tor lotu piłki, krzyknąłem moja, przez kolega z obrony odpuścił piłkę, zaś kiedy wylądowałem okazało się, że piłka dalej leciała. Do bezpańskiej futbolówki doszedł Łukasz Rupa i w znany tylko dla siebie sposób zdobył bramkę…

***

Arkadiusz Onyszko (Lublinianka, Wisła Kraków, Viborg, Odense)

– Moja odpowiedź jest bardzo krótka i konkretna – nie pamiętam takich bramek.  Zawsze koncentrowałem się na tym co będzie się działo na boisku później.  Na pilnowaniu własnego pola karnego i skutecznej grze w piątce pola karnego.  Toteż, gdybym takie bramki wpuszczał, to i tak po chwili o nich zapominałem.

 Piłkarz + ( obrazek 1 -jedna z propozycji winiety) / hs-kk /


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.