romek
wtorek, 27 maja 2014, 16:11

Mateusz WOŚ (Bobry Karczmiska): – To były wspaniałe lata…

Rozmowa z ofensywnym zawodnikiem Mateuszem Wosiem, który żegna się z murawą oraz zespołem Bobry Karczmiska. Opowiada o tym jak zaczynał przygodę z piłką, trudnych chwilach jak i również o radości i smutku.

***

Piłką interesuję się właściwie odkąd pamiętam. Grać zacząłem już jako dziesięciolatek w Wilki Wilków. Niestety u progu kariery sportowca zapadłem na cukrzycę i to przekreśliło moje marzenia o poważnej piłce. Jako czternastolatek wróciłem na boisko i grałem do dziś a właściwie do ostatniej niedzieli.

Jak wyglądał Twój debiut seniorski?

Debiut nie był prosty. Grałem na tej pozycji na której akurat zaszła potrzeba. Przeważnie jednak w ofensywie.

Każdy piłkarz ma jakiegoś idola, kogoś kto go natchnął do gry w piłkę. A kto był twoim idolem?

Podziwiałem wielu piłkarzy, ale chyba najbardziej swoją grą oczarował mnie Patrick Kluivert. To dzięki niemu polubiłem Barcelonę.

Wielu kibiców nie zdaje sobie sprawy, że ćwiczycie bez względu na pogodę i temperaturę, ryzykujecie poważnymi kontuzjami, niektórzy grają na środkach przeciwbólowych. Sporo czasu spędza się na wyjazdach, ogólnie mówiąc „krew, pot i łzy”. Więc jak wygląda piłka seniorska od kuchni, to czego nie widzi kibic?

Kibic jak to kibic widzi tylko bramki. Szczególnie ten niedzielny, który niekiedy niewiele wie o piłce. Tymczasem jest jak mówisz. Wielu z nas zostawia zdrowie na boisku. Nieraz na boisko wybiegamy z pracy po nieprzespanej nocy. Chwała tym kibicom, którzy potrafią to docenić. Nie zapominajmy jednak że piłka nożna istnieje dzięki kibicom.

Spędziłeś wiele lat na boisku. Czy w tym okresie pojawiały się propozycję z wyższych lig lub bardziej renomowanych klubów?

Tak, pojawiały się takie, ale ja znałem swoje miejsce w szeregu. Choroba, szkoła, praca to wszystko wzięło górę.

W Karczmiskach grałeś wiele miesięcy, które spotkanie szczególnie wryło się Tobie w pamięć?

Mecze w barwach Bobrów zawsze traktowałem poważnie, ale szczególnie pikanterii dodawały derby z Wilkami. Wprawdzie nie strzeliłem w nich gola, ale w dwóch ostatnich asystowałem przy zwycięskich bramkach. Napewno na długo zapamiętam ten pod wodzą Cezarego Chęcińskiego wszak to ostatni w karierze.

Najpiękniejsza bramka w karierze?

He he było ich trochę. Szczególnie dla Wilków, ale gdybym miał wybrać postawiłbym na bramkę w meczu Bobry – Draco Kowala. Z rzutu wolnego, zerwałem pajęczynę z lewego okna.

Co przez te kilkanaście lat wryło się w pamięć? Pomijając mecze – czy wydarzyły się jakieś dramatyczne sytuację, połamane nogi lub ucieczki przed kibicami?

Jeśli chodzi o kontuzję to poważną miałem jedną. I to o ironio –  meczu przeciwko Bobrom. Skończyło się na dwóch tygodniach w gipsie. Mecz jednak wspominam dobrze bo strzeliłem w nim 4 bramki. Najwięcej jednak żalu miałem do włodarzy Wilków, którzy wręcz zmusili mnie do przenosin do Karczmisk. Wiele zdrowia zostawiłem na boisku w Wilkowie, ale nie doceniono tego. Teraz jestem wdzięczny bo dzięki nim przeżyłem niezapomnianą przygodę z Bobrami.

Jako piłkarz -jak chciałbaś zostać zapamiętany w Bobrach?

Chciałbym aby pamiętano mnie jako dobrego kolegę, jako jeden element w układance która stanowi drużyna. Ale element, który nigdy nie zawiódł kolegów.

Tak szczerze, nie żal rozstawać się z boiskiem? Sprzedałbyś duszę, żeby zyskać zdrowie i więcej czasu na piłkę?

Żal nie do opisania. Wciąż chciałbym stawać z chłopakami ramię w ramię do kolejnych meczy. Wierzę jednak że to słuszna decyzja choć bardzo trudna. Z czasem zmieniają się priorytety. Teraz poświęce weekendy rodzinie. Należy się to mojej żonie, która wiele wycierpiała, cierpliwie znosząc mecze.

Gdy spojrzysz na minione lata, to jest satysfakcja? 

Zawszę coś można poprawić ale ja czuje satysfakcję. To były piękne lata.

Przez życie nie da się przejść samemu, czy mogłeś liczyć na wsparcie rodziny?

Jak najbardziej. Jeśli tylko dotarło do moich bliskich – czym dla mnie jest piłka pojawiło się wsparcie. Szczególnie ze strony taty, który był niemal na każdym moim meczu. Naprawdę to doceniam.

Już na koniec. W tej rundzie pojawił się nowy trener jak ocenisz jego pracę? Czy „efekt nowej miotły” podziałał na zespół?

Oczywiście że podziałał. Czasami kolektyw w drużynie daję więcej niż umiejętności piłkarskie. Widać w zespole chęć gry i walkę jeden za drugiego. To olbrzymi sukces, który trener Chęciński osiągnął już po kilku meczach. Resztę załatwia treningami.

Zatem pozostaje nam tylko podziękować za miesiące oddane Bobrom i życzyć samych sukcesów w nowej roli. Dziękuję za rozmowę.

To ja dziękuje Wam za wspomnienia, które zabieram ze sobą z boiska na piłkarską emeryturę. Życzę Bobrom sukcesów i pozostaję z Wami jako kibic.

gksbobrykarczmiska.futbolowo.pl / foto – Mateusz Woś przed laty…

***

PS. Mateusz Woś wiele razy rozmawiał z naszym portalem. Można nawet powiedzieć, że była specjalna rubryka w której prezentowaliśmy „piłkarskie osobowości” niższych klas. Gdzie naszym rozmówcami byli piłkarze, którzy dzisiaj są policjantami, prawnikami, wykładowcami na uczelniach, trenerami, muzykami itp. Znaleźli swoje miejsce w życiu, są szanowani i są wzorami dla młodzieży. Mateusz był jednym z pierwszych – rozważamy uruchomienie rubryki w której nie tylko te osobowości byśmy przypomnieli, ale także napisali co robią obecnie…


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.