romek
czwartek, 15 maja 2014, 16:27

PRASA / Polecamy lekturę * Właścicielem klubu może być każdy, ale…

 

ŁAKOMY KĄSEK, KTÓRYM NIEJEDEN SIĘ UDŁAWIŁ

     „Bo liga polska to bardzo słaby produkt, bardzo słaby” – całkiem niedawne wyznanie byłego reprezentanta, a obecnie wiceprezesa PZPN Marka Koźmińskiego skłania do spojrzenia w czyich właściwie rękach znajduje się wspomniany „produkt”. Pod koniec ubiegłego roku  („Przegląd” 48/2013) sygnalizowaliśmy, że:  „Działanie ludzi zarządzających polskimi klubami jest przerażające. Dysponują całkiem sporym majątkiem, ale jak nim zarządzają, to zupełnie inna sprawa. To prawda, że do klubów polskiej Ekstraklasy napływają coraz większe pieniądze. Jest to efekt kierowania teraz naszą piłką przez ludzi – w większości – związanych ze sferą finansową, ale nierozumiejących sportu. A przy braku niezbędnej równowagi między znajomością finansów i sportu nawet w sferze ekonomicznej poruszają się oni niczym dzieci we mgle. Dlatego pieniądze są fatalnie wydawane”.

NA SAMORZĄDOWYM WIKCIE

       „Jeszcze polska piłka nie zginęła, ale…” – napisał Artur Brzozowski na Sport. pl. Wrocław. „Wiele wpływowych osób, które próbowały stworzyć coś pozytywnego w polskim futbolu, pogodziło się z faktem, że tu niczego sensownego zbudować nie można. Uznali, że jeśli środowisko piłkarskie chce żyć w symbiozie z kibolami, to niech sobie wspólnie z nimi zarządza klubami i całym futbolem Polska piłka systematycznie, konsekwentnie stacza się w przepaść. Niestety, kolejne wydarzenia z ostatnich miesięcy pokazują, że z naszym futbolem może być jeszcze gorzej, niż jest. A jest beznadziejnie źle. Wpływowe kręgi pogodziły się z faktem, że w wielu polskich drużynach decyzje podejmują fanatyczni szalikowcy i osoby z władz klubu o kibolskiej mentalności. W efekcie zrezygnowane elity machnęły na to ręką, wychodząc z założenia, że jeśli chcecie mieć kibolskie kluby, to miejcie, ale róbcie to bez nas. Dalej bawcie się sami.

     Różne były przyczyny odejścia bogatych biznesmenów z klubów. Ale wizerunkowo to bardzo niepokojące, złe sygnały. Głównie prywatny kapitał odpływa z naszych drużyn. Niewiele zmienia fakt, że niedawno Lechię Gdańsk przejęło konsorcjum kilku zagranicznych menedżerów. Efekt Euro 2012, który miał nakręcać piłkarską koniunkturę w Polsce, nie zadziałał. Rzeczywistość mamy taką, że wiele zawodowych drużyn piłkarskich utrzymywanych jest głównie przez samorządy oraz spółki skarbu państwa, które przeznaczają na to od kilku do kilkunastu milionów złotych rocznie. Tak dzieje się we Wrocławiu, w Zabrzu, Kielcach, Gliwicach, Bydgoszczy, Szczecinie czy Lubinie…”.

Czytaj całość w pilkawgrze.eu

„Przegląd” – foto – stadion w Adamowie / Maciej Polkowski /pilkawgrze.eu


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.