romek
czwartek, 8 maja 2014, 16:23

A TO CIEKAWE / Pisze Mateusz Giska * Mecz wygrywa się w głowie…

Przesądy i rytuały wpasowały się w nasze życie codzienne, niektórzy żyją wedle nich, inni – mimo że wiedzą o ich istnieniu – nie robią „afery”.

Piłkarze należą do grupy, która posiada bardzo dużo właśnie takich zabobonów, niektóre z nich dotyczą konkretnego zawodnika, a niektóre przesądy obejmują  całą drużynę.

Idziesz ulicą, nagle drogę przebiega Ci czarny kot. Co robisz? Większość z Was pewnie zawróci, inni pójdą dalej a w głowie będą kłębiły im się myśli – co złego ich teraz spotka.

Reszta natomiast nawet nie zwróci na to uwagi.

Sebastian Mila, zawsze wychodzi z szatni ostatni, Laurent Blanc podczas Mistrzostw Świata we Francji w 1998 r. przed każdym meczem całował łysinę Fabiana Bartheza (wówczas Francja wygrała te mistrzostwa), a Cristino Ronaldo na boisko wchodzi zawsze najpierw prawą nogą. Gwiazdy światowej piłki podobnych przesądów, czy też rytuałów mają mnóstwo.

A jak sprawa się miewa w naszym GLKS-ie Potok Wielki?

Część piłkarzy, gdy pytałem ich o to mówiła, że nie ma czegoś takiego. Reszta, która zgodziła się opowiedzieć o swoich przesądach zrobiła to po moim zapewnieniu, że napiszę o tym bez wymieniania nazwisk.

Zazwyczaj, gdy jesteśmy na meczu wyjazdowym pierwsze co robimy po wyjściu z busa to wychodzimy na murawę zapoznać się z nią. 
Juniorzy zawsze przed meczem, po wylosowaniu stron mają swój okrzyk, który na pewno znacie, (starą babkę w łeb? Jepp!). To chyba wszystko jeżeli chodzi o rytuały, które obowiązują całą drużynę.

Indywidualnie w odpowiedziach najczęściej mówiono o przedmeczowej modlitwie – jeżeli mecz jest w niedzielę, to wielu z nich najpierw idzie do kościoła. Niektórzy modlą się tuż przed wyjściem z szatni… Jeden zdejmuje najpierw swój łańcuszek z krzyżem z szyi, później różaniec z palca, trzymając te dwa przedmioty w dłoniach wykonuje Znak Krzyża i chowa je do torby. Nasi piłkarze modlą się również od momentu wejścia na murawę, poprzez zerwanie kilku źdźbeł trawy do samego końca przywitania na środku boiska. W tej modlitwie proszą o zdrowie dla siebie, przeciwników, aby nikt nie odniósł kontuzji i o wygraną dla GLKS.

To dowodzi, że religia żyje w symbiozie ze sportem i daje dodatkowe, pozytywne bodźce. Wielu zawodników czerpie z niej nieograniczone pokłady siły i motywacji. Jeden z chłopaków zwrócił mi uwagę na coś istotnego; przed pierwszym gwizdkiem sędziego, zawodnicy często krzyczą, przybijają piątki, wymieniają uściski. Jest to kilka sekund kiedy piłkarze zamykają się w sobie, chcąc maksymalnie skupić się na spotkaniu.

Czy to by było na tyle? Jasne, że nie.

Żyjemy w XXI wieku, dobie cyfryzacji i ogromnej ilości elektronicznych gadżetów. Słuchawki w uszach to nie jest widok który kogokolwiek dziwi, a z tego co się dowiedziałem, dla niektórych bywa nieodzowną częścią przygotowań przed meczem. Właśnie tak – muzyka potrafi być elementem, który pobudza do wykrzesania z siebie maksimum siły podczas tych dziewięćdziesięciu minut spotkania. Jakie dokładnie utwory słuchają nasi zawodnicy? Tego już nie zdradzili, jakby w obawie że stracą swoją magiczną moc. Jednak myślę (albo raczej mam nadzieję),  że nie znalazły się tam „złote przeboje” Justina Bibera. Jeżeli już jesteśmy przy kulturze masowej, to należy też wspomnieć o filmikach oglądanych na You Tube. Począwszy od tych z najlepszymi bramkami, efektownymi zwodami i trikami, a kończąc na tych stricte motywacyjnych. Takie techniki, jak właśnie różnego rodzaju filmy, kompilacje, stosowane są nawet przez najlepszych trenerów na świecie.
Widocznie coś w tym jest.

Kiedyś jedno z haseł w  z reklamie sportowej mówiło –  „mecz wygrywa się w głowie”. A co jest w Twojej głowie? wskazując  jak ogromną rolę ma nasza psychika i nastawienie w tym aby odnieść sukces. Trudno się z tym nie zgodzić prawda?

Jeżeli ktoś ma zagrać na sto procent swoich możliwości tylko i wyłącznie, gdy przed meczem wysłucha swojej ulubionej piosenki – to nie widzę w tym żadnego problemu. Jak dla mnie to może nawet malować paznokcie u stóp jeżeli ma mu to pomóc.

Ważne, żeby być pewnym swoich umiejętności…

potokwielki.futbolowo.pl / Foto – Mateusz Giska

PS1. Kolejny ciekawy tekst Mateusza Giski, dla nas tym bardziej ciekawy, że doświadczyliśmy już „piłkarskich zabobonów”. Jeden z trenerów od jakiegoś czasu nie zabiera do busa dziennikarza, co najwyżej w drodze powrotnej. Pisaliśmy już, że wiele drużyn nie pozwala robić fotek zespołowych przed meczem, choć w świecie to powszechny rytuał. Zresztą chyba kazda drużyna ma „swój zabobon”.

PS2. Mateusz Giska gra w pomocy, gdzie doskonale sobie radzi (strzelił 5 branek i zaliczył kilka asyst).


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.