romek
poniedziałek, 7 kwietnia 2014, 11:09

A – B – C – sportu… / „L” jak LUZ…

Dzisiaj w naszym ABC… „L” – jak LUZ w sporcie…  Termin jak każdy inny, definicja do zmontowania w dowolny sposób. To moment, chwila w rozgrywce sportowej, która decyduje, że jesteś wielki, albo mały, że wygrywasz i triumfujesz, albo przegrywasz i jesteś śmieszny.  Jeśli prowadzisz 2:0 w siatkówce i właczysz w głowie LUZ, przegrasz 2:3. Jeśli remisujesz w secie tenisowym 4:4 i w gemie 40:40  – to jest chwila dla Ciebie – albo chwila wielkości, albo śmieszności… To chwila innego terminu PRZEŁAMANIA… Jesteś albo wielki bo wygrasz 6:4 (teoretycznie zdecydowanie), albo przegrasz 4:6… Bo nawet jeśli w takiej chwili prowadzisz w meczu 2:0, to możesz przegrać 2:3. A przecież do wielkości brakowało tylko dwóch wygranych piłek, czesem nawet jednej, na przykład w tie breaku.

LUZ piłkarz włącza w głowie, kiedy w 90 miucie prowadzi 1:0 i myśli, że już wygrał – na pewno kiedyś zdarzy się, że przegra… Przykładów są tysiące… z najsłynniejszym meczem Bayern – Manchester w pewnym finale… Albo w pewnym siatkarskim finale, kiedy to nasi siatkarze przegrywali z ZSRR i wygrali 3:2.

LUZ właczasz nawet wówczas, kiedy rywal dostaje czerwoną kartkę i wydaje ci sie, iż teraz już bedzie łatwiej.

Emocje, napięcie, nerwy – w sporcie to normalka. Najczęściej wygrywają Ci, którzy z tym wygrywają wcześniej… Jak Bjoen Borg (foto1) w tenisie – człowiek o kamiennej twarzy, który wychodząc na kort  „pykał przycisk i wyłączał psychikę”. Jak dziesiaj w mniejszym stopniu Federer, Nadal, Murray… W piłce Messi, Ronaldo, czy Rooney…  Wygrywają najważniejsze CHWILE gry.  Chwile przełamania… Kilka takich cudownych chwil zobaczyłem, kiedy Radwańska pokonała swoją pogromczynię Azarenkę…

Jak Mike Channon, który nig dy nie celebrował chwili strzelenia bramki… Jak choćby Włodzimerz Lubański czy Grzegorz Lato, Kazimierz Deyna (czy ktoś pamięta przesadną radość po strzeleniu gola, przecież nawet po najsłynniejszych golach Laty, to były zwykłe całusy kolegów w posągową postać strzelca)… Cieszyli się w sercu, lecz bez celebracji.

Jeśli myślisz, że mecz już wygrany i właczasz LUZ, to rozpocząłeś właśnie przegrywanie, jeśli myślisz że ośmieszyłeś rywala – to wystartowałeś do ośmieszenia siebie… Dlaczego? Bo nie ma w Tobie pokory!!

LUZ w sporcie to także, a może przede wszystkim szacunek do rywala…

Szanowny „Jerzyku”, szanowny kolego z ulubionej drużyny.

Przegrałem to przegrałem – jutro też będzie mecz…

Łukasz Miciuła / lubelskapilka.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.