romek
środa, 26 marca 2014, 11:11

Bronisław Waligóra specjalnie dla portalu lubelskapilka.pl (10) / „Ułańska fantazja Leszczyńskiego”…

W połowie maja 1979 Motor podejmował w Lublinie Resovię Rzeszów, z byłym piłkarzem Stali Kraśnik i Lublinianki, reprezentantem Polski Marianem Kozerskim w składzie (swoją drogą, czy ktoś pamięta jakikolwiek mecz kiedy ten piłkarz był w składzie Lublinianki?). Trener Bronisław Waligóra coraz odważniej sięgał po lubelska młodzież. Selekcjonował… Tym razem w pierwszym zestawieniu wybiegł Andrzej Tkaczyk, a w trakcie gry wszedł na boisko Mirosław Caban, który zmienił Arkadiusza Skoniecznego.

Sztandar Ludu, nr 106, 14 maja 1979 r. „Motor – Resovia 2:0 (0:0)”

Motor: Suszek, Fiuta, Skonieczny (Caban), Tkaczyk, Leszczyński, Pop, Mącik, Jagiełło, Wietecha, Dębiński, Krawczyk
Resovia: Chruściński, Sochacki, Lewandowski, Siocek (?), W.Pop, Wita, Urban, Daniło (Nalepa), Siekieryn, Bielak (Maćkowiak), Kozerski.

Bramki: Dębiński 57, Mącik 86’-karny (Motor)

Widzów 2 000

Z relacji prasowej: „Zasłużone zwycięstwo przypadło odmłodzonej drużynie Motoru, w której grze coraz wyraźniej dostrzec można elementy nowoczesnej piłki nożnej (…)”…

Tydzień później Motor udał się do sąsiada zza miedzy – do Świdnika, aby zagrać z potrzebującą punktów Avią, w której pierwsze skrzypce grali byli piłkarze Motoru: Dworzecki, Lisiewicz i Oryszko. Avia pałała chęcią zemsty za jesienną porażkę 2:4 w Lublinie, kiedy to już przegrywała 0:4 po golach Dębińskiego – 2 i Wietechy – 2. I tym razem wszystko rozpoczęło się zgodnie z planem – już w 2 minucie Marek Leszczyński z typową dla siebie „ułańską fantazja” wbiegł z piłką w pole karne, minął bramkarza i wjechał do bramki. To po takich akcjach wśród kibiców, obserwatorów, trenerów, czy dziennikarzy pojawiają się poetyckie porównania i konstrukcje myślowo-słowne, które tworzą legendy wokół nazwisk, zdarzeń, opowieści… Później są one źródłem barwnych wspomnień i tłem sprawnie spisanych relacji.

Avia miała wówczas skład władny grać o  wysokie miejsce w tabeli – wspomina Bronisław Waligóra. – To był doświadczony zespół, a nas po zdobyciu szybkiego prowadzenia, chyba rzeczywiście poniosła „ułańska fantazja”. Niestety – poniosła za daleko, za szybko chcieliśmy strzelić kolejne gole, miast dłużej poszanować piłkę, pograć na kontry. Po pół godzinie przegrywaliśmy 1:2 tracąc dwa gole w trzy minuty ze strzełów Leszka Wróbla i Rogali. Po przerwie jeszcze raz nas ukąsił nas Sylwester Czernicki. Ostatecznie przegraliśmy 2:3, bo pod koniec, o ile dobrze pamiętam, głową rozmiary porażki zmniejszył  Mącik. Porażka była tym bardziej bolesna, że przerwała naszą serię dobrych wyników, kiedy to w kilku kolejkach przetrąciliśmy seriale rywali. Warto odnotować świetną grę Marka Kostrzewy w Avii. Dziś można powiedzieć, że ani ja ani moi współpracownicy nie poznaliśmy się na talencie Kostrzewy, który później zostanie cztery razy po rząd mistrzem Polski w barwach Górnika Zabrze. Ale może to i dobrze dla niego, bo w Motorze nie miałby takich 10 kolegów jak w Górniku… Sytuacja dzisiaj bardzo podobna – to pozycji Roberta Lewandowskiego w Dortmundzie i reprezentacji Polski. Gdyby Robert miał 10 takich kolegów w reprezentacji jak w Dortmundzie, zapewne i w kadrze by strzelał gola za golem… 

Trener Waligóra ma rację – Kostrzewa jest dzisiaj legendą Świdnika i Zabrza. Jako jedyny „lubelak” ma w życiorysie cztery tytuły mistrzowskie rok w rok… Jeśli ktoś pobije ten rekord – będziemy szczekać chodząc po ulicach Lublina.

A odnośnie Marka Leszczyńskiego – z opowieści ludzi lubelskiej piłki lat 70 i 80- tych dla kibiców był to taki dzisiejszy lubelski Leo Messi… Mało kto wie, że Bronisław Waligóra jako piłkarz (ps. „Szczygieł”) był w Toruniu i Bydgoszczy „ułanem” boisk. Czy podobnym do Leszczyńskiego? Na pewno rozpytamy trenera, a odpowiedź opublikujemy w jednym z kolejnych odcinków.

– Okres gry w Motorze za Waligóry to najlepszy czas w mojej karierze – powie po latach „Ułan” w rozmowie z Jackiem Kosierbem, autorem książki o Avii Świdnik.

Sztandar Ludu, nr 109, 17 maja 1979 r.„Avia – Motor 3:2 (2:1)”

Avia: Kagankiewicz, Łukasik, Dyński, Gieroba, Wróbel, Dworzecki (Oryszko), Oskroba (Prejbusz)), Lisiewicz, Kostrzewa, Czernicki, Rogala
Motor: Maciesiak, Caban (Wójtowicz), Fiuta, Tkaczyk, Leszczyński, Pop, Mącik, Jagiełło, Wietecha, Dębiński, Krawczyk

Bramki: Dworzecki 28’, Wróbel 39’, Czernicki 37’ (Avia), Leszczyński 2’, Mącik 80’

Widzów 2 500

Teraz przyszedł mecz w tropiku. Z relacji prasowej: – Przy ponad 30 stopniowym upale Motor Lublin nie dał rady dobrze grającej wiosną drużynie Cracovii przegrywając w Krakowie 0:2. Zespół „Pasów” zdobył w samej rundzie rewanżowej aż 13 punktów, a więc o 1 punkt więcej niż ekipa Bronisława Waligóry, dlatego też porażka z krakowianami nie została przyjęta w Lublinie jako swego rodzaju niespodzianka.

Sztandar Ludu, nr 112, 21 maja 1979 r.„Cracovia – Motor 2:0 (1:0)”

Cracovia: Szczerba, Wójtowicz, Bielewicz, Niemiec, Surma, Puka (Gacek), Liszka (Nenko), Surowiec, Konieczny, Dybczak, Bujek
Motor: Suszek, Skonieczny (Tkaczyk), Mącik, Pop, Przybyła, Leszczyński, Wietecha, Krawczyk,  Jagiełło, Dębiński, Fiuta

Bramki: Dybczak 5’, Konieczny 52’ (Cracovia)

Widzów 6 tys.

Do bramki powrócił Adam Suszek – pięć goli w dwóch meczach w siatce bramki strzeżonej przez Maciesiaka uznano za…  zbyt dużo. Bramkarz to taki „zawód” – albo ryzyko stawiania na młodość, talent i troche szaleństwa, co jest ryzykowne, albo doświadczenie i minimum ryzyka. – Miałem dylemat, który wkrótce sprowadzał się do wniosku – bez doświadczonego w meczach o najwyższą stawke golkipera nie ma co myśleć o awansie…

lubelskapilka.pl / Bronisław Waligóra, Przemysław Kuchta, Henryk Sieńko – koniec odcinka 10 – cdn. / foto1 – Bronisław Waligóra w Widzewie, foto2 – wśród piłkarzy Avii Świdnik podczas drugiego pobytu w tym klubie, foto3 – Marek Leszczyński grał i w Motorze i w Avii.


Komentarze do 'Bronisław Waligóra specjalnie dla portalu lubelskapilka.pl (10) / „Ułańska fantazja Leszczyńskiego”…' (1)
  • 264 lata temu Bezpośredni link

    Na początku roku 1967 opuścił Kraśnik utalentowany napastnik Marian Kozerski, który został powołany do wojska i rozpoczął grę w Lubliniance. Już w lecie Kozerski przeszedł jednak do I ligowej STALI Rzeszów. (ze strony krasnik.pl i tekstu Mirosława Sznajdera). Gra Kozerskiego w Lubliniance była epizodem, krótko… Ale jednak Kozerski w Lubliniance grał. Ale fajnie sie czyta te wspomnienia…

  • Dodaj komentarz

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.