romek
wtorek, 25 marca 2014, 10:38

Widziane z oddali (216) / Jamcito pisze, że w V lidze zamojskiej będzie bardzo ciekawie… będzie się działo…

Zapewne nawet najstarsi kibice nie pamiętają takiej na Zamojszczyźnie V-ligowej inauguracji rozgrywek. Wiadomo, że po zimowej przerwie sytuacja na piłkarskich boiskach może się zmienić. Jedni rzetelnie przepracują okres przygotowań, drudzy ten czas przetrwonią. Kluby bardziej zasobniejsze wykorzystują ten okres na wzmocnienia składów. Te reguły są kibicom powszechnie znane.

Przed piłkarską wiosną przewidywano, że Grom Różaniec zrobi wszystko, by obronić fotel lidera przed zakusami Kryształu Werbkowice, Huczwą Tyszowce i Unią Hrubieszów. Pozostałe zespoły mają jedynie teoretyczne szanse na końcowy sukces. Zadawano też sobie pytanie, czy dozbrojony zimą Igros Krasnobród ma szanse wydostania się ze strefy spadkowej.

Ciekawie zaczęło się już w sobotę w Łabuniach, gdzie solidna dotąd miejscowa Sparta przegrała 0:3 z Igrosem. Stąd wniosek, że zespół z Krasnobrodu nie musi wcale liczyć na pomoc Opatrzności i jest w stanie o własnych siłach wydostać się na szerokie wody ligi okręgowej i uniknąć niebezpieczeństwa spadku. Wynik w Babuniach nie jest sensacją, ale rozmiar zwycięstwa Igrosu można traktować jako niespodziankę.

To był dopiero początek sensacyjnych w tej kolejce rozstrzygnięć.

Grom Różaniec miał za zadanie przekonać kibiców, że jego awansowe aspiracje są niezachwiane i drużyna ze środka ligowej tabeli na realizacji tego planu nie zakłóci. Tej opinii nie podzielili jednak piłkarze nieprzewidywalnej Victorii Łukowa/Chmielek, którzy zgarnęli komplet punktów. Tego nikt nie mógł przewidzieć.

Takie niespodziewane rozstrzygnięcie bez pudła wykorzystali najwięksi rywale – zespół Kryształu Werbkowice, którzy zwyciężając Spartę Wożuczyn zrównali się punktami z dotychczasowym liderem. I teraz dopiero zacznie się prawdziwa rywalizacja o awans. Taka sytuacja jedynie cieszy kibiców zamojskiej okręgówki. Teraz długo już nie będzie spotkań o tzw. pietruszkę, bo jest o co walczyć.

W Tyszowcach Huczwa podejmowała Ostoję Skierbieszów – drużynę ze ścisłej ligowej czołówki, ale nie aspirującej do awansu. Tym niemniej w opinii znawców futbolu faworytem spotkania byli piłkarze Huczwy, tym bardziej, że jesienią w Skierbieszowie Ostoja została przez Huczwę rozniesiona w pył. Jednak gospodarze w tym meczu „popłynęli” przegrywając 1:2. Od pewnego czasy mówi się, że Huczwa nie jest przygotowana do gry w IV lidze i ta niespodziewana porażka nie jest w Tyszowcach traktowana w kategorii klęski, która demoluje plany klubu. Skoro nie walczy się o awans to strata 3 punktów nie stanowi problemu. Żal jedynie kibiców, który przychodzą na stadion z wiarą sukcesu swoich ulubieńców.

Czwarty pretendent do awansu – Unia Hrubieszów – była niekwestionowanym faworytem w meczu z Koroną Łaszczów, z którą jesienią wygrała 2:1 na boisku przeciwnika. Jeśli do tego dodamy, że w meczach sparingowych Korona straciła niemal wór bramek to w Hrubieszowie panował optymizm i zastanawiano się, ile piłek wyjmie ze swojej siatki dobry bramkarz Korony – Woś. Wyjął jedną, podobnie jak kolega po fachu i faworyt niespodziewanie stracił na starcie tak ważne 2 ligowe punkty. Wynik w Hrubieszowie może jest niespodzianką, lecz nie zalicza się do sensacji, bo w przeszłości trener łaszczowian Zbigniew Kuczyński potrafił znajdować skuteczne recepty na zniwelowanie przewagi hrubieszowian. Wydaje się, chociaż za wcześnie i tym rozstrzygać, że i w tym sezonie awansowe plany Unii nie zostaną zrealizowane.

Na dole tabeli zapowiada się wiosną równie atrakcyjna batalia. Zapewne udziału w niej nie wezmą zespoły Huraganu Hrubieszów oraz Aleksandrii Aleksandrów.

Huragan nie zdobył dotąd żadnego punktu w ligowych rozgrywkach i nic nie wskazuje, by ta sytuacja miałaby się w najbliższym czasie zmienić. Z wyprawy do Miączyna piłkarze Huraganu wrócili na tarczy, bo nie potrafią jej na razie udźwignąć.

Aleksandria Aleksandrów nie jest już nawet cieniem solidnego jeszcze niedawno zespołu, o czym świadczy klęska 1:7 z Sokołem Zwierzyniec. Goście prezentują solidny futbol, ale rozmiary przegranej wskazują, że już teraz miejsce Aleksandrii jest a A-klasie, i to raczej w drugiej połowie tabeli. Szkoda.

Przed rundą wiosenną głośno było o wewnętrznych kłopotach Cosmosu Józefów. Kibice tego klubu wieszali przysłowiowe psy na zarządzie i nie wykluczano, że zespół nie przystąpi do wiosennej rundy rozgrywek. Stało się jednak inaczej i Cosmos stawił się w Bełżcu na mecz z potrzebującym jak kania dżdżu punktów – Orkanem. Cosmos mecz przegrał i w rezultacie dołączył do grupy drużyn zagrożonych spadkiem z V ligi.

Reasumując, inauguracyjna kolejka wiosennych rozgrywek obfitowała w rozstrzygnięcia, których nie mogli przewidzieć najwięksi znawcy zamojskiej piłki nożnej. To sprawia, że rozgrywki nabiorą prawdziwych rumieńców i do końca trzymać będą kibiców w napięciu. Nie to, co było w kilku poprzednich sezonach, w których już jesienią można było wskazać faworytów do awansu i pewnych kandydatów do spadku. I oby działo się tak dalej.

 Jamcito / lkskorona.futbolowo.pl


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.