romek
sobota, 15 lutego 2014, 16:28

Ułan, pocztowiec i sportowiec – przebojem był film „Krzyżacy”.

Było w Tyszowcach kino. Przebojem był film „Krzyżacy„. W filmie, jako statysta zagrał Roman Wiśniewski, przedwojenny kawalerzysta, a wówczas naczelnik Urzędu Pocztowo – Telekomunikacyjnego w Tyszowcach.

Roman Wiśniewski, gdy dowiedział się, o tym, że szukają chętnych kawalerzystów do filmu pod roboczym tytułem „Krzyżacy- Grunwald” zgłosił się na ochotnika. Przeszedł szczegółowe badania lekarskie, zdał fachowy egzamin z jazdy konnej (zaliczono go do I grupy jeździeckiej), a następnie wziął zaległy urlop wypoczynkowy i w sierpniu 1959 roku został skoszarowany na poligonie wojskowym w Stargardzie Gdańskim. To tam kręcono sceny batalistyczne do filmu, który wszedł potem do kin pod tytułem „Krzyżacy”.
„ Wiedziałem, że czeka mnie tam duży wysiłek fizyczny z połączony z ryzykiem wypadku. Jednak dawna ambicja kawaleryjska zagrała we mnie i nie pozwoliła ponosić się obawom. Pozostałem zamknięty w sobie i przygotowany na wszelkie wyczyny kawalerzysty. Pojechałem zdecydowany” – napisał potem Roman Wiśniewski w kronice urzędu pocztowego w Tyszowcach.

Opiekował się końmi na planie i poza planem. Oswajał jej z tarczami i sztandarami oraz szczękiem oręża w pozorowanych bitwach. Grał zarówno role knechtów krzyżackich, jak i rzutkich Tatarów. Brał udział w scenach batalistycznych jak i kameralnych. Jechał m.in. na czele pamiętnej szarży 20 jeźdźców tatarskich, którzy przedarli się na tyły wojsk krzyżackich. Wiśniewski wspomina, że tą szarże powtarzali aż 7 razy, zanim reżyser Aleksander Ford krzyknął: „Wspaniale”.

Film „Krzyżacy” wywołał w Tyszowcach ogromne emocje. Po pierwszym seansie miejscowy kinooperator Roman Czarnecki na korytarzu zebrał całą garść guzików od ubrań, tak się ludzie pchali do drzwi. Przez miesiąc grał „Krzyżaków” nie mógł ludzi tym filmem nasycić. Przychodziła młodzież, ich rodzice i dziadkowie. Ci ostatni przynosili ze sobą wodę w butelkach, tak na wszelki wypadek, gdyby mieli zasłabnąć z wrażenia. Sam Roman Wiśniewski do tego aktorskiego epizodu podchodził ze skromnością. W Tyszowcach wszyscy wiedzieli o jego zamiłowaniu do koni. Nie jednego członka banderii konnej (wystawianą ją kiedy np. do Tyszowiec przyjeżdżał biskup) uczył jak należy jeździć w kawaleryjskim szyku.

– Oprócz koni miał też drugą pasję sport. Założył zespół piłki nożnej i siatkowej, organizował biegi przełajowe – mówi Urszula Morska, która pracowała z Romanem Wiśniewskim w tyszowieckim urzędzie pocztowym.

Kto kopnie ten zostaje

Roman Wiśniewski przed wojną był ponoć piłkarzem Pogoni Lwów. I to nie najgorszym. Najstarsi kibice z Tyszowiec pamiętają, że piłka trzymała się jego nogi niczym but. Potrafił nią żonglować, dryblować między zawodnikami, pokazywał różne sztuczki. I jako jedyny miał prawdziwe piłkarskie buty „meczówki”. W 1948 roku założył klub piłkarski, późniejszą „Huczwę” Tyszowce.

Robert Horbaczewski / Ciąg dalszy na stronie – http://www.roberthorbaczewski.pl/aktualnosc80,5,,ulan-pocztowiec-i-sportowiec.html

***

Robert Horbaczewski / Dziennikarz, regionalista.
Urodzony 1975 roku. Pochodzi z Tyszowiec, mieszka w Lublinie.
Absolwent Liceum Ogólnokształcącego imienia Hetmana Stefana Czarnieckiego w Tyszowcach i Wydziału Politologii Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie specjalność dziennikarstwo.
Debiutował w 1997 r. na łamach miesięcznika „Magazyn Kresowy”. Współpracował z telewizją RTL7. Obecnie dziennikarz zamojskiej „Kroniki Tygodnia”, dziennika „Rzeczpospolita”, branżowego miesięcznika „Press” oraz e-dziennika „Presserwis”.
Autor książek „W blasku świec” (2005), „Tu Szewce” (2009), „W cieniu kopuł” (2011), będących reporterskim zapisem rozmów z sędziwymi mieszkańcami Tyszowiec. Współautor albumu „Czar starej fotografii. Z albumu rodzin z Zamojszczyzny” (2010).
Żona Renata, synowie Piotr i Tomasz.

 


Dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są tylko i wyłącznie prywatnymi opiniami czytelników serwisu. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do usuwania komentarzy zawierających treści niecenzuralne, rasistowskie, antysemickie, nawołujące do przemocy, obraźliwe w stosunku do osób uczestniczących w dyskusji, osób publicznych, instytucji itp., komentarzy nie związanych z tematem artykułu, zawierających treści reklamowe, czy też treści znacząco odbiegające od ogólnie przyjętych norm społecznych.